Wspomagać zarządzanie

Chęć radykalnego usprawnienia zarządzania przedsiębiorstwem niechybnie zaprowadzi jego kierownictwo w stronę systemów klasy MRP II.

Chęć radykalnego usprawnienia zarządzania przedsiębiorstwem niechybnie zaprowadzi jego kierownictwo w stronę systemów klasy MRP II.

Kiedy półtora roku temu przyszedł do naszej redakcji list z dużej fabryki w Kraśniku z prośbą o artykuł "objaśniający, na czym polega metoda MRP II i jak ją rozpoznać (poza zapewnieniami dostawców oprogramowania)", był jednym z pierwszych sygnałów wzrastającego zainteresowania informatycznym wspomaganiem zarządzania produkcją. Potem przychodziły następne. Jeden z autorów pisał: "Odczuwam pewien niepokój słysząc hasło MRP II. W dawnych czasach, na wykładach z organizacji produkcji, mówiono mi o zasadach gospodarowania zapasami, ale czy to jest to?" Przez ostatnich kilkanaście miesięcy przedsiębiorstwa przemysłowe coraz bardziej przekonywały się, że potrzebują informatycznego wsparcia w zarządzaniu i coraz uważniej rozglądały za stosowną ofertą. Uaktywnił się także sektor firm software'owych oferujących takie oprogramowanie: z jednej czy dwóch firm urósł do kilkunastu. Nawet firmy zajmujące się intratnym dotąd rynkiem bankowym zwróciły uwagę na ożywienie w przemyśle. Wydawałoby się zatem, że następuje równomierny rozwój zarówno popytu, jak i podaży systemów klasy MRP II, rokujący pomyślność polskiemu przemysłowi. Jednak rzeczywistość nie jest tak różowa.

Przed paroma dniami spotkali się z naszej inicjatywy przedstawiciele 9 czołowych firm oferujących systemy klasy MRP II (w jednym przypadku - usługi doradcze), a także reprezentanci użytkowników i postawili wcale niewesołą diagnozę sytuacji. Popyt na systemy jest rzeczywiście spory, ale są problemy związane z nierzetelną konkurencją oraz niekompetencją kadry menedżerskiej w przemyśle. Jak podsumował Sławomir Trautman, szef firmy VimeX: "Tort do podziału jest duży, ale klienci fatalnie przygotowani, a rynek zepsuty przez firmy nadużywające ich niewiedzę lub brak doświadczenia."

Klienci

Dzisiaj obserwujemy duże zapotrzebowanie na usprawnienie organizacyjne przedsiębiorstw produkcyjnych. Rośnie świadomość, że jest ono niemożliwe bez informatyki. "Jednak poziom, z którego firmy startują do wdrażania zintegrowanych systemów zarządzania, jest fatalny, mniej więcej taki, jak w połowie lat 70. Przy okazji burzenia starych porządków zarzucono systemy zarządzania realizowane na dużych maszynach. Potem nastąpiła eksplozja mikrokomputerowa. Okazuje się teraz, że nawet rozbudowane sieci mikrokomputerowe nie rozwiązują istotnych problemów przedsiębiorstw poddanych wolnemu rynkowi. Stąd zwrot w kierunku zintegrowanych systemów, na przykład klasy MRP II" - opisał dzisiejszą sytuację Ludwik Maciejec, prowadzący spotkanie.

Na czym jednak polega ten zwrot? Okazuje się, że nie na zdobywaniu wiedzy o zintegrowanych systemach do wspomagania zarządzania przez dyrektorów czy członków zarządu przedsiębiorstw. Po pierwsze, nie mają oni skąd jej czerpać - nie ma bowiem ani stosownych publikacji, ani kursów, ani wykładów na uczelniach. Po drugie, nie wystarcza im czasu na tak gruntowne kształcenie, czasem też odwagi, aby zagłębić się w coś absolutnie dla nich nowego. Ich zwrot polega zatem tylko na tym, że wiedzą o potrzebie informatycznego narzędzia do lepszego zarządzania swoją firmą. Stają więc przed wielkim dylematem. Dobrze opisał go Grzegorz Gębala, dyrektor z Fabryki Kabli "Ożarów": "Dyrektor zauważa, że w warunkach wolnego rynku przestaje panować nad przepływem materiałów. Staje się mniej konkurencyjny. Potrzebuje wspomagania informatycznego, ale się na tym nie zna. Nie potrafi ani ocenić oferty, ani przewidzieć problemów. W takiej sytuacji pierwszorzędną sprawą staje się zaufanie do firmy, której oprogramowanie kupuje, i z którą wiąże się na lata."

Wielu obecnych na spotkaniu potwierdziło, że z ich doświadczenia wynika, iż klienci nie są w stanie zrozumieć więcej niż 5-10% z przedstawianej im oferty. Co więcej, użytkownik rzadko potrafi zdefiniować swoje potrzeby. Andrzej Galik z Thopmson Polkolor mówił: "Ponieważ MPR II stało się modne, jest kupowane. Jednak wiele firm nie wie, po co je właściwie nabyło". Mało jest tak dojrzałych informatyków czy menedżerów w przedsiębiorstwach, jak Janusz Hajdul z ABB, który mówi wprost: "Żaden system nie przynosi firmie żadnych korzyści. Korzyści wynikają z usprawnienia procesu pracy, osiągniętemu dzięki systemowi. Innymi słowy system musi integrować i powodować zmianę zasad działania firmy." Na ogół informatycy i menedżerowie w przedsiębiorstwach - wychowani na komputerach PC i małych sieciach - nie rozumieją, że podstawową korzyścią systemu klasy MRP II jest integracja, a nie lepsza obsługa poszczególnych dziedzin.

Nie mniej ważną sprawą jest to, że boją się tego, co powinni uważać na cel implementacji systemu - czyli zmiany organizacji firmy. Tymczasem taki system nie będzie funkcjonował w starych strukturach, przystosowanych do innego stylu zarządzania.


TOP 200