Wspólny język.

Nie będą to rozważania na temat algorytmicznego ujęcia znanej konwencji brydżowej czy też wyższości Basica (Visual˙oczywiście) nad C++. Rzecz bowiem dotyczy najbardziej dla nas naturalnego narzędzia porozumiewania się ,czyli języka polskiego. ˙

Nie będą to rozważania na temat algorytmicznego ujęcia znanej konwencji brydżowej czy też wyższości Basica (Visual˙oczywiście) nad C++. Rzecz bowiem dotyczy najbardziej dla nas naturalnego narzędzia porozumiewania się ,czyli języka polskiego. ˙

Znajomość języka polskiego "nie jest nauką łatwą ani małą". Specyfika tej problematyki w informatyce wynika głównie z następujących powodów:

- informatyka rozwija się bardzo szybko

- większość nazw ma obcojęzyczne źródłosłowy (angielski)

- błędne użycie czy przetłumaczenie terminu może prowadzić do poważnych nieporozumień.

Dynamiczny rozwój technologii informatycznej powoduje, że nowe zwroty pojawiają się w dużych ilościach o wiele szybciej niż słowniki zdolne je objaśnić. Nie jest więc łatwo dowiedzieć się z leksykonu lub encyklopedii co oznacza warehouse czy nawet outsourcing. Odrębne zagadnienie to tłumaczenie tych terminów.

Problemy z tworzeniem nowych słów w informatyce są widoczne bardzo wyraźnie. Z dnia na dzień pojawiają się nowe rodzaje sprzętu czy nowe fenomeny, dla których potrzebne są nowe nazwy. Brak klarownych reguł w tej mierze, a zwłaszcza brak zdrowego rozsądku u tych, którzy mają wpływ na słownictwo informatyczne powoduje, że rodzą się potworki typu "autokreślący koordyna - tograf X-Y", gdy wystarczy zwyczajnie powiedzieć: ploter (niechby nawet i przez dwa "t"). Za chwilę w miejsce streamera gotowy pojawić się "taśmonagrywacz kopiozabezpieczjący" a skaner zamieni się w "przetwocyfrownik z obrazoprzesuwem skrośnym".

Że to żarty? Proszę bardzo, najprawdziwsze cytaty z najprawdziwszej książki:

- "Wleczenie umożliwia przemieszczanie jej po ekranie, mlask ikony powoduje wyświetlenie menu systemowego, a dwumlask powoduje przekształcenie ikony w okienko".

- "Przemieszczenie okienka albo ikony: wleczenie belki tytułowej aż do przemieszczenia obwiedni albo zarysu do

nowej pozycji".

- "Belki przewijania mogą być pionowe albo poziome. Każda jest zakończona parą ikon strzałkowych skierowanych poza belkę".

- "Zblokowanie tekstu: wleczenie po blokowanym tekście. Anulowanie zblokowania: mlask myszką".

- "Przemieszczenie jest przesunięciem w obrębie okienka, przeniesienie jest przesunięciem do innego okienka, a kopiowanie jest utworzeniem kopii programu".

- "Jeśli przed wykonaniem komendy OK zostanie ustawiony klucz Save Changes, to następne wywołanie nadbudowy odbędzie się w aktualnym stanie blatu".

Tak tak, to fragmenty opisu MS-Windows. Ładnie to tak torturować czytelnika mlaskaniem i wleczeniem z belką po blacie? Przecież wystarczy kliknąć i przesunąć a przemieszczenie samo wyjdzie. Belka też się nie obrazi jeśli nazwiemy ją bardziej delikatnie, w końcu angielskiego słowa "eventually" również nie da się przetłumaczyć na polski jako "ewentualnie" - w tej samej książce poziome ustawienie strony nazwano "krajobrazowym" (landscape), żeby chociaż horyzontalnym...

Urządzenie (oprogramowanie) umożliwiające współpracę różnych części systemu komputerowego jest określane mianem interface lub w pisowni spolszczonej interfejs. A oto przykłady nazw użytych w ostatnich latach dla tego biednego "międzymordzia": łącznia, łącze, złącze, złącze standardowe, układ sprzęgający, sprzęg, sprzężenie, stycznia, układ pośredniczący. Tymczasem ciągle chodzi o ten sam interfejs.

Interesujące przykłady tłumaczeń i konsekwencji z nich wynikających można znaleźć w świetnej książce, której autorem jest Andrzej Voellnagel pt. "Jak nie tłumaczyć tekstów technicznych" (WN-T, Warszawa 1985). Może więc faktycznie nie tłumaczyć tylko śmiało tworzyć własne nazwy polskie? Niech się potem inni męczą!

Oto w dokumentacji systemu ULTRIX amerykańskiej firmy DEC można natrafić na nazwisko Jana Łukasiewicza w kontekście "reverse Polish notation (RPN)". To jednak rzadki przypadek, wynikający zresztą z osiągnięć naszej matematyki a nie informatyki, i to tej sprzed lat kilkudziesięciu. Owszem, ze słowiańskiego kręgu warto wymienić jeszcze słowo "robot" autorstwa K. Capka, pochodzące właśnie od "roboty" (1921 r.).

Na zasadzie pierwszeństwa miał prawo nazwać Strzelecki swoją górę... nazwiskiem Kościuszki. Góra niewysoka ale wystarczy żeby australijskie dzieci łamały sobie na niej zęby, pardon - języki, podczas nauki geografii. W informatyce przeważnie bywa odwrotnie. To my, importując zagraniczne technologie, godzimy się na zagraniczne słownictwo.

Pocieszmy się, że inne nacje, które powiedzmy, mają nie mniejsze niż nasze osiągnięcia w informatyce również bazują na słownictwie anglojęzycznym. Zapewnia ono jednoznaczność w informatyce i to na całym świecie. Warto więc być ostrożnym podczas tworzenia nowych polskich słów dla nowych określeń angielskich. To już lepiej bawmy się w udowadnianie, iż wyraz komputer pochodzi od "staropolskiego słowa 'komput' oznaczającego mnogość, dużą ilość".

Słownictwo, którym się posługujemy winno spełniać szereg kryteriów. Z łatwością znajdziemy je np. we wstępie do "Słownika poprawnej polszczyzny" Witolda Doroszewskiego. Oprócz dość indywidualnego wyczucia estetyki języka, zwłaszcza w technice szczególną rolę odgrywa kryterium jednoznaczności. Spełnienie tego kryterium wymaga podawania źródłosłowu obcojęzycznego, niezależnie od sposobu tworzenia odpowiednika polskiego.

Postulat ten wydaje się być oczywisty. Zdarzyło mi się jednak spotkać Bardzo Poważną Książkę napisaną przez Bardzo Poważnego Autora dotyczącą tzw. logiki rozmytej. W całym dziele nie udało mi się znaleźć wzmianki, że jest to odpowiednik fuzzy logic. Przypomina to historię wiejskiego przystanku autobusowego pozbawionego rozkładu jazdy: "miejscowi znają go na pamięć, a zamiejscowych olewają". A przecież wystarczy raz podać oryginał i jeśli tekst nie jest ściśle naukowy to dla jego uplastycznienia można słowo "rozmyty" zastąpić "nieostrym" czy nawet posłużyć się żartem językowym w postaci dosłownego tłumaczenia: pokrętna logika.

Jeśli chcemy szydzić z obcojęzycznego żargonu informatycznego pamiętajmy, że słowa mają nieraz podwójne znaczenie: są żartobliwe a jednocześnie stanowią technicznie brzmiące skróty. I tak angielskie słowo lisp (seplenić) jest jednocześnie nazwą znanego języka sztucznej inteligencji; oficjalne rozwinięcie skrótu: list processing. Pogratulować dowcipu. Tym bardziej, że sztuczna inteligencja jest ciągle bardziej sztuczna niż inteligentna. Podobnie jest ze słowem spool (simultaneous peripheral operation on line).

Oczywiście popadanie w skrajności przy podawaniu obcych słów prowadziłoby do dziwolągów typu: "komputer (computer) kupujemy z myszką (mouse) i klawiaturą (keyboard)". Któż jednak poważy się na użycie wyłącznie polskich odpowiedników (jakich?) terminów expanded memory i extended memory. Są programy, które dają się zainstalować przy różnym doborze tych opcji i nawet będą działać. Ale jakże inaczej! Co będzie jeśli nieoptymalnie zainstalowany program zawiesi się w krytycznej sytuacji, a nasza konfiguracja ma do spełnienia ważne zadania na lotnisku czy w szpitalu?

Ostrożność zalecana jest także wtedy gdy wydaje się, że termin na dobre zadomowił się w informatycznym słownictwie. Mówimy np. o językach obiektowozorientowanych (object-oriented) - użycie skrótu "język obiektowy", bez podania oryginału, może prowadzić do nieporozumień. Istnieją bowiem również języki typu objective i nie są to żadne języki "obiektywne", ale właśnie obiektowe, w odróżnieniu od tych, które powstawały często jako hybrydy - poprzez rozszerzenie ich funkcji o mechanizmy obiektowozorientowane. Samo zresztą słowo object bez dodatku oriented używane jest w różnych kontekstach w zupełnie innych znaczeniach, np. object language - język wynikowy. Szczęście staje się pełne kiedy zauważymy, że obok "object-oriented" istnieje również termin object-based (obiektowobazowany).

Nieco inaczej jest z popularną bazą danych. Wiadomo, że skrót ten określa system bazy danych, przy czym słowo "system" użyte jest w znaczeniu "system zarządzania". Obecnie jest to całkowicie zgodne ze słownictwem anglojęzycznym, chociaż w starszej literaturze krajowej można znaleźć niestosowany obecnie w tym znaczeniu termin "bank danych". W znakomitej książce "Miodek drąży skałę" twórca "Ojczyzny-polszczyzny" nazywa takie zjawisko "elastyczną stabilnością normy". Nic dodać, nic ująć.

Niekiedy jednak nawet prosty wyraz może dostarczyć niemało kłopotów. Jakim systemem posługuje się ekspert? Czy expert system to system ekspertalny (jak eksperyment - eksperymentalny) a może jak abonencki - system ekspercki. Jeszcze inne warianty to "system ekspertowy" lub "system typu ekspert" albo po prostu "system doradczy".

W takich przypadkach nie pozostaje nic innego, jak zwrócić się o pomoc do uznanych autorytetów językowych, poczytać dobrą literaturę... i czekać aż życie samo rozwiąże problem. Język jest bowiem żywy, pozwólmy mu więc żyć, byle tylko w granicach zdrowego rozsądku.


TOP 200