Wspólne dorastanie

Dwie dekady temu polski sektor handlowo-usługowy dopiero raczkował. Trudno mówić o jakimkolwiek stopniu jego zinformatyzowania, bo jego szczytem bywał prosty kalkulator. Złote czasy dla IT w tej części gospodarki przyszły na początku lat 90.

W zasadzie trudno mówić o jakimś porównaniu stopnia informatyzacji sektora handlu i usług dziś i przed 20 laty. Dwie dekady temu informatyka w polskich przedsiębiorstwach dopiero raczkowała. Raczkował również cały sektor handlowo-usługowy, a właściwie odradzał się w postaci handlu ulicznego i bazarowego. Klienci przestawali wierzyć sklepom. Towarem świeżym, sprawdzonym i dobrym było to, co kupowało się na ulicy czy ze szczęk.

Sektor handlowo-usługowy i obszar rozwijały się równolegle i w ścisłej symbiozie. Postęp informatyzacji tego sektora większość z nas zna z własnych doświadczeń - najczęściej w momencie płacenia za towar. Mechaniczne kasy i wagi sklepowe stopniowo ustępowały miejsca urządzeniom elektronicznym, a później fiskalnym. Równolegle zmieniało się jednak całe zaplecze działalności handlowej - od jej skali, przez model prowadzenia, po myślenie kierownictwa firm z tego sektora gospodarki.

Dzięki informatyzacji możliwe stało się to, o czym dwie dekady temu nawet nie marzyliśmy. I tak - dziś możemy kupić chleb bez wychodzenia z domu, zapłacić za niego bez szukania portfela i odebrać o godzinie umówionej przez Internet. Wciąż jednak marzy nam się, aby nie stać w kolejkach w sklepie, lecz po prostu wyjechać z zapakowanym wózkiem ze sklepu, a należność miałaby nam zostać sama naliczona.

Biznes na nowo

Ostatnie kilkanaście lat przyniosło znaczny wzrost udziału przychodów firm handlowo-usługowych w polskim PKB. W miarę zamykania kolejnych zakładów przemysłowych rosła rola tego właśnie sektora gospodarki. Z danych GUS wynika, że w ubiegłym roku 76% podmiotów gospodarczych zarejestrowanych w rejestrze REGON to przedsiębiorstwa usługowe lub handlowe. W 2007 r. tego typu firmy wytworzyły aż 64% ogółu wartości dodanej brutto całej gospodarki narodowej! Pracowała w nich ponad połowa (56%) wszystkich zatrudnionych. Wobec tego, warto podkreślić rolę sektora handlowo-usługowego w rozwoju polskiego rynku IT.

Informatyka wkroczyła do polskich firm z całym dobrodziejstwem inwentarza zaraz po zmianach ustrojowych. Pojawienie się elektronicznych kas (głównie z powodu wprowadzenia podatku VAT), komputerów oraz integracja systemów biznesowych w ramach rozległych sieci teleinformatycznych, a później Internetu otworzyła zupełnie nowe możliwości w obrębie działalności sektora handlowo-usługowego. Dzięki temu pojawiły się również nowe kanały dystrybucji. Z punktu widzenia konsumentów (towary) i zarządów firm handlowych (informacje) wszystko stało się łatwiej i szybciej dostępne. Korzyści to przede wszystkim łatwiejsza wymiana informacji, ich prostsze przetwarzanie, a w efekcie szybsze - i docelowo bardziej trafne - decyzje kierownictwa. Dziś nikt już nie chwali się wdrożeniem pojedynczej aplikacji lub zakupem nowego serwera. Liczą się przede wszystkim korzyści dla biznesu.

Wielkie zmiany

Przez te wszystkie lata firmy handlowo-usługowe chętnie korzystały z dobrodziejstw IT. Jednak świadomość realnych korzyści wynikających z wykorzystania nowych technologii w tym sektorze przyszła później niż np. w działalności produkcyjnej. Większość firm handlowo-usługowych informatyzację biznesu z prawdziwego zdarzenia zaczynała od wdrożenia rozwiązań wspomagających rozliczenia, prowadzenie księgowości lub planowanie dostaw.