Wolna infrastruktura

Komisja Europejska zaprasza do konsultacji w sprawie redukcji kosztów budowy sieci szerokopasmowych. Wydatki na infrastrukturalne roboty budowlane sięgają 80% kosztów powstawania nowych sieci.

Uchwaloną w Polsce ponad dwa lata temu ustawę o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych przyjęło się nazywać megaustawą. Zapewne ze względu na megaoczekiwania regulatora i operatorów wierzących w dobroczynne skutki łagodzenia formalnoprawnych barier inwestycyjnych. Przeprowadzenie procesu przygotowania inwestycji budowlanej w telekomunikacji jest teraz - teoretycznie - znacznie łatwiejsze. Nie nastąpił jednak spektakularny wysyp inwestycji infrastrukturalnych. Sporo prac to po prostu wymiana starych, kompletnie już zużytych technicznie kabli i urządzeń na nowocześniejsze, dzięki którym można lepiej obsłużyć najbardziej dochodowych klientów.

Motywacje do "inwestowania"

Cała uwaga TP skupia się na promowaniu nowego pomarańczowego wizerunku według strategii, którą chyba najlepiej charakteryzuje nieporadna niefrasobliwość Serca i Rozumu z reklamówki usługi FunPack HD. Najważniejszej obecnie inwestycji budowlanej TP - nowej siedzibie dla zarządu - ustawa szerokopasmowa nie jest potrzebna. Zaś wymuszone porozumieniem TP z Urzędem Komunikacji Elektronicznej inwestycje w "białych plamach", to - w skali możliwości naszego największego operatora - sprawa o niewielkim znaczeniu.

Z kolei Netia chciałaby raczej zmusić TP do udostępniania nowych łączy światłowodowych, niż inwestować we własne. Natomiast operatorzy komórkowi są tak zaabsorbowani wewnętrznymi roszadami korporacyjnych zasobów, że nowe stacje bazowe stawiają tylko tam, gdzie na pewno muszą, czyli np. w pobliżu stadionów.

Walczono latami o lepsze warunki dla budowy infrastruktury, a teraz okazuje się, że i tak nie bardzo opłaca się ją budować. No, chyba że chodzi o samorządy, które chcą wykorzystać dostępność funduszy unijnych, ale zgodnie z regułami o "dopuszczalności pomocy publicznej" nie zamierzają na tych przedsięwzięciach zarabiać. Na razie rząd nie dał inwestorom na rynku kapitałowym sygnału, co z tym problem zamierza zrobić.

Największą korzyścią z pojawienia się ustawy szerokopasmowej jest powstanie w UKE ogólnie dostępnej bazy danych infrastruktury łączy szerokopasmowych. To ogromne ułatwienie w planowaniu tego typu inwestycji. Przedtem rozpoznanie rzeczywistej sytuacji w terenie wymagało od potencjalnych inwestorów umiejętności śledczych i dużo czasu.

Łagodzenie barier

Przygotowanie ustawy szerokopasmowej wymagało sporo pracy, bo trzeba było przełamać opory przed zmianą kilkunastu ustaw, aby uprościć i skrócić proces przygotowania inwestycji związanych z budową sieci telekomunikacyjnych. Zmiana miała też znaczenie bez mała ustrojowe, ponieważ przypisała działalność w zakresie telekomunikacji do zadań własnych samorządów oraz dała prezesowi UKE uprawnienia nadzorcze wobec postanowień administracji samorządowej w dziedzinie inwestycji telekomunikacyjnych. Praktycy prawa budowlanego i planowania przestrzennego twierdzą wprawdzie, że we wcześniej obowiązujących procedurach administracyjnych nie było wcale tak źle, ale nowe brzmienie przepisów budowlanych ma też znaczenie mentalnościowe. Chodzi o zmianę nastawienia organów administracji budowlanej. Projekty te nie są już obce i wrogie, jako prywatne, bo teraz wiadomo, że to inwestycje celu publicznego. Ciekawe, jak ktokolwiek przedtem mógł sądzić inaczej.

Dzisiaj do ustawy szerokopasmowej najczęściej zaglądają samorządowcy.

Z tym, że wobec samorządowych inwestycji szerokopasmowych, planowanych w związku z funduszami unijnymi na lata 2007-2013, ustawa jest spóźniona o 3-4 lata. Nie mówiąc o towarzyszącym jej wsparciu doradczym, które zyska finansowo pełniejszy wymiar dopiero teraz, kiedy rozstrzygnie się finalny etap tzw. projektu systemowego Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Trudno nie zauważyć, że tradycyjna inercja biurokracji wciąż ma się dobrze. Największe inwestycje szerokopasmowe dopiero teraz przechodzą ze wstępnej fazy przygotowania ciężkich papierowych fundamentów do właściwej fazy wykonawczej. Na dobrą sprawę nie wiadomo jeszcze, jak będzie przebiegać ich realizacja. Nie mówiąc o tym, jak nowy model partnerstwa publicznoprywatnego sprawdzi się warunkach rynkowych.

Czyja jest wspólna infrastruktura?

Konsultacje ogłoszone przez Komisję Europejską pokazują wyraźnie, że problem wysokich kosztów budowy infrastruktury szerokopasmowej dotyczy całego rynku europejskiego. To dobrze, że z tego zrobiła się sprawa ogólnounijna. Zapewne sami byśmy nie dali rady zburzyć barier kosztowych. We wstępnych projektach ustawy szerokopasmowej proponowano przecież otwarcie wszelkich rodzajów infrastruktury dla inwestycji szerokopasmowych, ale w trakcie prac legislacyjnych kolejne zapisy znikały. Z koncepcji tzw. kanałów technologicznych niewiele zostało. Lobbing obronny dysponentów różnych sieci był zbyt skuteczny, by udało się wprowadzić odważniejsze rozwiązania.

Obowiązek udostępniania infrastruktury obejmuje właścicieli dróg w ograniczonym zakresie. Infrastrukturę sieciową mają udostępniać przedsiębiorstwa energetyczne, wodociągowe, kanalizacyjne, dystrybucji paliw i energii, ale tylko wtedy, kiedy są to jednostki sektora publicznego, co nie jest żadną łaską, bo samorządy i tak mogłyby to na swoim własnym terenie zarządzić. A przecież coraz więcej sieci jest własnością firm prywatnych. Od pewnego czasu dyskutuje się o nowelizacji ustawy szerokopasmowej, ale MAiC straciło już przecież dawne przełożenia na zarządzanie infrastrukturą inną niż telekomunikacyjna. W innych państwach bywa lepiej, szczególnie jeżeli dostrzega się korelację usług szerokopasmowych z PKB.

Wprowadzenie w prawie unijnym jednolitych zasad współużytkowania wszelkiej infrastruktury dla celów budowy sieci teleinformatycznych mogłoby mieć strategiczne znaczenie, podobne do skutków uwolnienia konkurencji na rynku telekomunikacyjnym 14 lat temu. Chodzi też o potwierdzenie stopniowej zmiany paradygmatu rynkowego w sprawie posiadania infrastruktury telekomunikacyjnej, o której już nikt nie mówi, że to koronne klejnoty narodowego operatora. Nawet najwięksi oddają ją w outsourcing. Nowe inwestycje realizuje się na zasadzie współdzielenia kosztów i współużytkowania zasobów - i pasywnych, i aktywnych. Będzie się rozwijać nowa kategoria infrastruktury sieciowej, zarządzanej przez inwestorów specjalizujących się w jej budowie i utrzymaniu, bez względu na przeznaczenie. Rozwój sieci inteligentnych we wszystkich dziedzinach sprzyja tego rodzaju nowym specjalizacjom. A stanowiska w unijnych konsultacjach można przesyłać do 20 lipca...


TOP 200