Wojna na ekrany

Serwisy internetowe polskich stacji telewizyjnych powoli przestają być tylko dodatkami do podstawowej działalności antenowej. Część z nich być może przekształci się w osobne, samodzielne projekty medialne.

Serwisy internetowe polskich stacji telewizyjnych powoli przestają być tylko dodatkami do podstawowej działalności antenowej. Część z nich być może przekształci się w osobne, samodzielne projekty medialne.

Na początku stacje telewizyjne tworzyły strony WWW głównie pod presją mody, żeby nie zostać w tyle za innymi. Nie wypadało, by jakakolwiek instytucja, pragnąca uchodzić za nowoczesną, nie posiadała sieciowej wizytówki. Serwisy internetowe zawierały informacje o programie, zachęcały do oglądania wybranych audycji, prezentowały sylwetki znanych z ekranu dziennikarzy i aktorów. Miały stanowić uzupełnienie działalności antenowej, promować telewizję i jej twórców. Motywem rozbudowy serwisów WWW była również chęć urozmaicenia programu czy nawiązania dodatkowego kontaktu z widzami. Jako pierwsza w Europie zaistniała w Internecie BBC. W Polsce najdłużej serwis internetowy prowadzi Telewizja Polska SA.

Program bez Internetu

Dzisiaj twórcy telewizyjnych serwisów internetowych stają przed koniecznością określenia od nowa celów ich funkcjonowania. Rozwój technik cyfrowych zmusza także do ogólniejszego zajęcia się relacjami między telewizją a Internetem. O ile radia można z powodzeniem słuchać buszując po sieci, o tyle oglądanie telewizji raczej się wyklucza z jednoczesnym odwiedzaniem stron WWW (i nie zmienią tego maniacy, którzy - dysponując komputerem wyposażonym w tuner telewizyjny - zawsze w rogu ekranu widzą ulubiony program telewizyjny). Telewizje muszą więc stworzyć strategię działania w sytuacji, w której zagrożeniem jest utrata telewidzów stających się internautami.

"Gwałtowny rozwój Internetu w ostatnim czasie dał nadawcom telewizyjnym sygnał: uważajcie, pojawiły lub pojawią się nowe techniki komunikacji, do których będziecie musieli się przygotować, aby utrzymać się na rynku" - mówi Zygmunt Kościelski, dyrektor Prasowej Agencji Telewizyjnej, inicjator i redaktor naczelny serwisu internetowego Telewizji Pols- kiej SA. Jego zdaniem, nie chodzi tylko o dostosowanie się telewizji do Internetu. Trzeba mieć na uwadze rozwój wszelkich technik cyfrowych, łącznie z WAP-em i UMTS-em, które będą zmieniać sposoby dostępu do informacji i zasady ich rozpowszechniania.

Obecnie nie ma jednolitych, uniwersalnych metod postępowania stacji telewizyjnych wobec inwazji cyfrowych środków komunikacji. Każdy nadawca musi szukać rozwiązań we własnym zakresie. Europejska Unia Nadawców Radiowych i Telewizyjnych (European Broadcasting Union) powoła specjalny zespół roboczy pod nazwą Digital Strategy Group, który ma opracować zasady polityki wobec nowych mediów.

Z dotychczasowych doświadczeń stacji telewizyjnych wynika, że potrzebna jest weryfikacja dotychczasowych założeń, na jakich oparto funkcjonowanie serwisów internetowych. Wiele do myślenia może dać już chociażby próba odpowiedzi na pytanie, czego ludzie szukają na stronach nadawców telewizyjnych. Wbrew pozorom, na pierwszym miejscu wcale nie znajdują się informacje o programie. Nawet wtedy, gdy webmasterzy oferują możliwość wysyłania go na skrzynkę poczty elektronicznej. Z tego typu usług korzystają bowiem głównie redakcje gazet. Drogą elektroniczną repertuar może dotrzeć do nich już nawet miesiąc wcześniej. Indywidualni telewidzowie stosunkowo rzadko sięgają do Internetu, by sprawdzić, co będą mogli obejrzeć w najbliższym czasie. "Inne źródła informacji lepiej nadają się do sprawdzenia takich wiadomości" - uważa Zygmunt Kościelski. - "Znacznie łatwiej i wygodniej jest sprawdzić program telewizyjny w codziennej gazecie czy w telegazecie". Opinię tę potwierdza Wiesław Zakrzewski, specjalista ds. Internetu w Dziale IT Telewizji Polsat. "Największą grupę stanowią internauci, którzy poszukują poszerzonej, rozbudowanej informacji" - mówi W. Zakrzewski. - "Chcą uzyskać na przykład dodatkowe wiadomości o bohaterach swoich ulubionych seriali, o aktorach występujących w głównych rolach czy streszczenia poprzednich odcinków".

Razem, ale osobno

Wiele wskazuje na to, że telewizyjne serwisy internetowe zaczynają stopniowo funkcjonować jak odrębne, mające własne audytorium media. Coraz bardziej będą stawać się pełnoprawnymi uczestnikami obiegu informacji. Tak jak inne media będą przejmować rolę ośrodków integrujących ludzi zainspirowanych określonymi treściami, przekazami czy wartościa-mi kulturowymi. Punktem odniesienia jest dla tych serwisów wciąż program macierzystej stacji telewizyjnej, ale sposób funkcjonowania stawia ich już w roli osobnych środków przekazu. Działają podobnie jak inne media, których racją istnienia jest odnoszenie się do wartościowych i godnych uwagi wydarzeń i zjawisk. Ich sytuacja o tyle się różni, że w centrum uwagi mają jeden specyficzny element społecznej i kulturalnej aktywności człowieka, a mianowicie telewizję. Kultura rozwija się dzięki nieustannemu dialogowi i wzajemnej inspiracji między różnymi treściami, przekazami i dziełami - dostępnymi dla człowieka za pomocą różnych mediów: czasopism, książek, filmów, audycji radiowych, spektakli telewizyjnych, wystaw sztuki itd. W tym obiegu pojawia się dzisiaj nowa linia wzajemnego oddziaływania - między przekazem internetowym a telewizyjnym.

Wydaje się, że dobrym uzasadnieniem dalszego funkcjonowania internetowych serwisów stacji telewizyjnych jest potraktowanie ich jako osobnego, nowego medium, które nie tylko wspiera i promuje działalność telewizji, ale na równi z nią uczestniczy w przekazie informacji i wytworów kulturowych. Można to już zaobserwować w przypadku stron WWW, prowadzonych przez polskie stacje telewizyjne. Jest to np. tworzenie się audytoriów zainteresowanych konkretną problematyką. Grupy te koncentrują się zarówno na programach telewizyjnych, jak i stronach internetowych. Już wcześniej, ktoś kto pasjonował się historią, korzystał ze wszystkich możliwych sposobów, aby dotrzeć do pożądanych przez siebie treści. Nie było nic dziwnego w tym, że sięgał po książki, czytał czasopisma, oglądał programy dokumentalne, wymieniał korespondencję z innymi pasjonatami. Dzisiaj do dostępnych środków doszedł mu jeszcze Internet, w tym szczególnie strony, które integrują jemu podobnych. Nie ma znaczenia, że są to strony związane z programem telewizyjnym. Tutaj liczą się przede wszystkim ciekawy pomysł i osobowość prowadzącego, który potrafi skupić uwagę zainteresowanych tematem. "Między telewizją a Internetem istnieje sprzężenie zwrotne" - mówi Zygmunt Kościelski. - "Dobry program telewizyjny powiększa grono internautów zainteresowanych konkretnymi stronami, a dobry serwis internetowy zachęca do oglądania związanych z nimi audycji".

Internetowym hitem Telewizji Polskiej są strony poświęcone Sensacjom XX wieku. Ich sukces jest powiązany z powodzeniem programu telewizyjnego o tej samej nazwie. Zagorzałych fanów wśród internautów ma też serial Klan. Dużym zainteresowaniem cieszą się strony tworzone okazjonalnie z racji dużych imprez organizowanych przez TVP, takich jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, akcja charytatywna I Ty możesz zostać św. Mikołajem czy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. Popularne stały się spotkania w kawiarence internetowej. Goszczą w niej interesujący ludzie związani z Telewizją Polską. Ludzie pragną z nimi kontaktu, uczestniczą w pogawędkach i dyskusjach, mimo że nie są one związane z konkretną propozycją programową. Często odwiedzana jest baza danych o polskich filmach fabularnych i baza danych Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Wielu użytkowników korzysta też z serwisu o pielgrzymkach papieża Jana Pawła II czy strony o Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, dzięki której można posłuchać m.in. fragmentów starych przebojów w oryginalnych wykonaniach.

Telewidz jako krytyk i autor

Internet daje inne możliwości prezentacji zebranego przez dziennikarzy materiału niż program telewizyjny. To, co znajduje się na stronach WWW, nigdy nie jest tożsame z tym, co zostało przedstawione na antenie. W sieci zazwyczaj jest więcej informacji niż było zaprezentowanych w programie. Prowadzący często też odsyłają widzów po szczegóły do serwisów internetowych. Dzięki nim istnieje możliwość rozszerzenia oferty telewizji, zaprezentowania większej ilości informacji niż można zmieścić w ograniczonym czasowo programie.

Sieć daje widzom szansę bezpośredniego ustosunkowania się do programu, przekazania propozycji własnych tematów, uzupełnienia materiału zaprezentowanego na ekranie. Stacja TVN zachęca do uczestniczenia w grupach dyskusyjnych, poświęconych poszczególnym programom emitowanym na antenie. Można drogą elektroniczną wysyłać do ich autorów wszelkiego rodzaju uwagi, komentarze i sugestie. Dziennikarze odpowiadają na pytania, wyjaśniają, dyskutują.

Niektóre programy mają swoich wiernych, zagorzałych odbiorców. Zazwyczaj są to ludzie, którzy interesują się problematyką poruszaną w audycji. Ich pasje znajdują potem odzwierciedlenie na stronach internetowych. Wokół serwisów poświęconych konkretnym programom tworzą się odrębne, zintegrowane społeczności. Ich członkowie są w stałym kontakcie nie tylko ze sobą, ale i z redakcją. "Istnieje spora grupa stałych uczestników grup dyskusyjnych" - mówi Paweł Mazur, szef sekcji internetowej w TVN. - "Ludzie ci przejmują się bardzo tematami programów czy filmów, dzielą się swymi wrażeniami, proponują własne tematy i zagadnienia. Często robią własne strony WWW poświęcone ich ulubionemu serialowi, teleturniejowi czy programowi dokumentalnemu".

Przy emisji serialu Star Trek doszło do tego, że członkowie grupy dyskusyjnej poprzez Internet brali udział w tłumaczeniu ścieżki dźwiękowej filmu. Część osób była po pierwszych odcinkach niezadowolona z efektów pracy zaangażowanego przez TVN tłumacza. Fani filmu uważali, że inaczej powinny brzmieć po polsku np. nazwy niektórych napędów rakietowych. W konsekwencji otrzymywali wcześniej, przed emisją, teksty tłumaczeń i zgłaszali do nich swoje uwagi lub propozycje. Potem z kolei, do ich sugestii ustosunkowywali się tłumacze telewizyjni. Na antenie pojawiał się tekst, który był efektem uzgodnień.

Zdaniem Aleksandra Wierzejskiego, kierownika redakcji internetowej Telewizyjnej Agencji Informacyjnej TVP SA, interaktywny charakter Internetu daje nowe, nie znane dotąd możliwości zarówno twórcom programów telewizyjnych, jak i ich widzom. "Jeżeli autorzy zapowiedzą wcześniej temat programu" - tłumaczy A. Wierzejski - "to mogą otrzymać więcej informacji niż byliby w stanie sami zebrać. Mogą wówczas odezwać się fachowcy, którzy wiedzą więcej niż prowadzący, i swoimi propozycjami wpłynąć na modyfikację założeń programu czy uzupełnienie materiałów ważnymi dla poruszanego problemu informacjami".

Cenne doświadczenia

Część stacji telewizyjnych z góry zakłada, że będzie się zajmować tworzeniem serwisów internetowych, wykraczających poza własną promocję i obsługę informacyjną. Canal Plus Polska uruchomił sieciowy portal tematyczny. Ma się on specjalizować w informacjach o kinie i sporcie. Znaczna część jego zawartości jest związana z programem stacji w tych dziedzinach. Zawiera omówienia wyświetlanych filmów, zapowiedzi transmisji meczów. Jego twórcy stawiają sobie jednak za cel dostarczenie różnorodnych wiadomości na temat współczesnych filmów i ich twórców oraz imprez sportowych, zespołów i sportowców, głównie z dyscyplin boksu i piłki nożnej. "Współczesny odbiorca oczekuje uzupełniających się informacji pochodzących z różnych źródeł i podawanych w różnych formach" - twierdzi Leo Turner, dyrektor firmy Numedia, powołanej specjalnie do tworzenia portalu Canal Plus. Uruchomienie portalu oferującego usługi współpracujących firm (banki, biura podróży, instytucje kulturalne) planuje także Polsat. Dostęp do niego będzie możliwy za pomocą telewizora po zainstalowaniu odpowiedniego dekodera (niestety, będzie on musiał korzystać z łączy telefonicznych).

Zdaniem Aleksandra Wierzejskiego, prawdopodobne jest pojawianie się coraz większej liczby firm zajmujących się kompleksowo różnymi, wzajemnie na siebie oddziałującymi mediami, na wzór Time Warner i AOL. Obecne doświadczenia przy tworzeniu serwisów internetowych będą miały niebagatelne znaczenie, gdy w niedalekiej przyszłości nadawcy telewizyjni będą musieli podejmować decyzje dotyczące wyboru dalszych dróg rozwoju w środowisku cyfrowych technik komunikacyjnych.


TOP 200