Wojna komunikatorów

Eksperci są zgodni - usługi instant messaging (IM) następnej generacji prawdopodobnie staną się niedługo najczęściej wykorzystywanymi aplikacjami internetowymi. To nie wszystko - dzięki nowym możliwościom mogą one z czasem całkowicie zastąpić pocztę elektroniczną oraz telefony. Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele Yahoo!, AOL Time Warner oraz Microsoft - firm, które aktualnie pracują nad rozszerzeniem możliwości popularnych "chatów".

Eksperci są zgodni - usługi instant messaging (IM) następnej generacji prawdopodobnie staną się najczęściej wykorzystywanymi aplikacjami internetowymi. To nie wszystko - dzięki nowym możliwościom mogą one z czasem zastąpić przeglądarki, pocztę elektroniczną oraz telefony. Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele Yahoo!, AOL Time Warner oraz Microsoft - firm, które pracują obecnie nad rozszerzeniem możliwości popularnych "chatów".

Programy typu instant messaging (np. Odigo czy ICQ) umożliwiają wysyłanie i odbieranie wiadomości tekstowych w niewielkim okienku pojawiającym się w przeglądarce. To alternatywa poczty elektronicznej, pozwalająca użytkownikom na bezpośrednią komunikację w czasie rzeczywistym. Tak przynajmniej było do tej pory - przedstawiciele komputerowych gigantów twierdzą, że to tylko ułamek możliwości IM. Już niedługo większość popularnych "chatów" umożliwi prowadzenie rozmów głosowych, wideokonferencji, oraz prowadzenie rozmów pomiędzy internautami i użytkownikami telefonów komórkowych.

Zobacz również:

Czeka nas przełom

"Myślę, że niedługo czeka nas przełom w dziedzinie IM. Ta technologia towarzyszyła internautom od dawna - jedynym problemem był fakt, że większość programów służących do komunikacji online nie była kompatybilna z innymi tego typu aplikacjami. Teraz, gdy ich integracja jest coraz bliższa, spodziewamy się prawdziwej eksplozji nowych możliwości komunikatorów" mówi Peter O'Kelly, analityk firmy Patricia Seybold Group.

Obecnie potentatem w dziedzinie IM jest America OnLine - z tej platformy korzysta kilkadziesiąt milionów internautów. Tak silną pozycję w tej dziedzinie AOL zawdzięcza wczesnemu dostrzeżeniu możliwości bezpośredniej komunikacji. Ten sukces próbuje obecnie zdyskontować Microsoft - nowy messenger potentata z Redmond ma być kompatybilny z AOL Instant Messager oraz ICQ.

Głównym narzędziem ekspansji Microsoftu na rynek usług IM ma być wbudowany w system Windows XP, program Windows Messenger. Zdaniem analityków, taki zabieg może odebrać wielu użytkowników konkurencyjnym firmom - skoro w nowym systemie zaimplementowane jest narzędzie do komunikacji, po co w takim razie instalować dodatkowe programy.

"Szczerze mówiąc, nie obawiamy się zbytnio konkurencji ze strony Microsoft. To, że Windows Messenger będzie kompatybilny z innymi komunikatorami, nie znaczy jeszcze, że wszyscy użytkownicy zrezygnują z korzystania z dotychczas używanych rozwiązań. Zmiana komunikatora wiązałaby się m.in. z koniecznością odtwarzania listy znajomych. Poza tym, liczba użytkowników Gadu-Gadu cały czas rośnie (niedawno przekroczyła 1 249 tys.). Myślę, że świadczy to o tym, iż klienci są zadowoleni z naszych usług. Czemu mieliby więc rezygnować z dobrego rozwiązania?" powiedział nam Krzysztof Szalwa, wiceprezes ds. marketingu firmy SMS-Express.com, realizującej projekt Gadu-Gadu.

Microsoft jest zainteresowany, AOL - nie bardzo

Jeśli chodzi o światowych potentatów w tej dziedzinie, to najbardziej zainteresowany rozszerzaniem możliwości IM jest Microsoft, najmniej - AOL. Przedstawiciele America OnLine mówią, że, oczywiście, zamierzają udoskonalać swój program - nie planują jednak wielkiej rewolucji w tej dziedzinie. "Przez kilka lat eksperymentowaliśmy z dodatkowymi funkcjami komunikatorów. Wydaje się jednak, że nasi klienci nie są tym szczególnie zainteresowani." mówi Barry Schuler, przedstawiciele AOL. Zdaniem Schulera, niedostateczny rozwój infrastruktury internetowej - czyli przede wszystkim wolne łącza - na razie skutecznie utrudniają wprowadzanie dodatkowych funkcji.

Możliwe jednak, że skupienie się na maksymalnym wykorzystaniu dominacji na rynku IM, bez poszerzania zakresu swych usług nie będzie najszczęśliwszym posunięciem firmy. Konkurenci nie śpią - z deklaracji przedstawicieli Microsoft wynika, że kompatybilność z innymi systemami nie będzie jedyną zaletą Windows Messenger.

Zdaniem firmy, większość dostępnych dziś aplikacji tego typu jest zbyt prymitywna, by można je było traktować jako narzędzie pracy, tak jak np. telefon. Jednym z problemów jest np. informacja o statusie użytkownika. "Te dane powinny być bardziej precyzyjne. Dziś możemy dowiedzieć się jedynie, czy użytkownik uruchomił program, czy nie. Myślę, że w przyszłości komunikatory powinny wykorzystywać np. kamery czy też inne czujniki, by informacja o tym, czy użytkownik jest dostępny była pełniejsza." mówi Anoop Gupta, przedstawiciel firmy Microsoft. Inną, nie mniej istotną kwestią jest, według Microsoftu, problem dostępu do usług IM. Firma prowadzi już prace nad oprogramowaniem, które umożliwiałoby konwertowanie mowy na tekst (oraz tekstu na dźwięk) w czasie rzeczywistym. Wtedy z osobą pracującą przy komputerze mogłaby swobodnie rozmawiać (za pośrednictwem palmtopa lub telefonu komórkowego).

Komunikator telefoniczny

Do walki o klienta włączają się również mniejsze firmy - np. Odigo (firma stworzyła popularny komunikator o tej samej nazwie) czy Audium. Twórcy ci ubiegli Microsoft - opracowali wspólnie komunikator internetowy, w którym nie trzeba wpisywać wiadomości - wystarczy je wypowiedzieć. Według deklaracji przedstawicieli firm, dzięki Voice Instant Messaging, możliwe stanie się komunikowanie z użytkownikami Internetu za pośrednictwem zwykłego telefonu. Osoba, która chciałaby "poczatować" ze znajomym, który korzysta z Internetu, musi jedynie połączyć się z serwerem (telefonicznie), nagrać wiadomość oraz określić jej adresata. Wiadomość zostanie zamieniona na plik dźwiękowy (.wav) i wysłana do wybranej osoby. System ma również działać w drugą stronę - internauta może wpisać wiadomość, ta zaś zostanie zamieniona na mowę i wysłana do użytkownika "telefonicznego".

"Na razie nie planujemy wprowadzania aż tak zaawansowanych technologii. Przyczyną nie są jednak ewentualne problemy z ich realizacją - chodzi raczej o to, że wprowadzanie takich rozwiązań na polskim rynku w obecnej sytuacji mija się z celem. Przesyłanie przez Internet plików audio czy wideo wymaga dobrej infrastruktury internetowej - czyli przede wszystkim szybkich łączy. A tego w Polsce, niestety, jeszcze nie mamy. Dlatego uważamy, że nie ma sensu wprowadzanie rozwiązań, z których większość polskich internautów nie będzie mogła korzystać" mówi Krzysztof Szalwa.