Wizje Telekomunikacji Polskiej

Grupa TP poszukuje dróg odejściaod problemów z systemem regulacyjnym, który ma skłaniać byłego monopolistę do oddawania pola konkurującym firmom.

Grupa TP poszukuje dróg odejściaod problemów z systemem regulacyjnym, który ma skłaniać byłego monopolistę do oddawania pola konkurującym firmom.

Rozwój rynku zależy w ogromnej mierze od strategii największego polskiego operatora. Maciej Witucki, prezes TP przedstawił plany tego operatora podczas seminarium zorganizowanego w Business Center Club. Jego zdaniem TP jest skazana na działanie w obszarach, które kiedyś gwarantowały monopol. Chodzi o utrzymanie się w warunkach, w których decyzje regulacyjne narzucają obowiązek udostępniania własnej sieci innym operatorom. Żaden z europejskich operatorów nie oddał pozycji lidera na tradycyjnych dla siebie rynkach, ale trudno w takich warunkach o wzrost. Konkurenci TP nie kryją, że chcą zdobywać klientów wykorzystując dostęp zapewniony przez dominującego operatora.

Prezes TP uważa, że polityka regulacyjna Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej to czynniki ryzyka, wymuszające powściągliwość inwestorów, którzy nie mogą założyć, jaki będzie wynik dziesiątków sporów sądowych TP z UKE. Dotyka to wszystkich konkurentów TP. Niezależnie od formalnego przedmiotu sprawy, gra w tych sporach idzie niemal zawsze o stawki rozliczeń, które nagle mogą się zmienić o kilkanaście procent. Czy liczone w setkach milionów kary nakładane na TP zostaną do dyspozycji przedsiębiorcy, czy dostanie je rząd? Nieprzewidywalność podsycają różnice zdań pomiędzy Komisją Europejską a polskim regulatorem co do stosowania środków regulowania rynkiem.

Budowanie sieci

Trochę abstrakcyjnie wygląda polityka państwa w dziedzinie telekomunikacji, jeżeli do debaty nad przyszłością rynku wzywa operator narodowy. Prezes TP mówi, że potrzebny jest lepszy klimat dla inwestycji, nie widząc w działaniach państwa ani zachęt, ani przyjaznego prawa, ani wizji, kto ma budować nową infrastrukturę. Wiele osób utrzymuje się w fałszywym przekonaniu, że sieci telekomunikacyjne są przeinwestowane. Tymczasem wszystkie ich warstwy wymagają dużych inwestycji, dostosowania do powszechnego wykorzystania usług w Internecie, aż po interaktywną telewizję. To wizja cywilizacyjna i biznesowa, której realizacja nie może się obyć bez przyjaznej polityki państwa. TP szacuje, że dzisiaj w Polsce tego rodzaju usługi może zaadresować do zaledwie 20% odbiorców.

Remedium na dotkliwy problem wykluczenia cyfrowego, który dotyczy w Polsce ogromnej części obywateli, nie może być wyłącznie dostęp radiowy, będący obecnie sztandarowym projektem UKE, przede wszystkim ze względu na uwarunkowania fizyczne - ograniczenia pasma częstotliwości. Nie negując zalet ani potrzeby rozwoju systemów radiowych, najważniejsza jest budowa sieci światłowodowych. To bardzo kosztowne przedsięwzięcia, ale bariery inwestycyjne może przełamać m.in. udział samorządów, które wykorzystują na ten cel środki unijne. TP deklaruje, że będzie wspierać inicjatywy lokalne umowami o współpracy oraz własnymi inwestycjami i zachęca do podobnych działań innych operatorów.

Komisarze ludowi

Najnowszym przejawem fatalnej komunikacji TP z rządem są problemy interpretacyjne nowego brzmienia rozporządzenia w sprawie listy spółek, w których państwo może stosować, ze względu na jego bezpieczeństwo, zasady tzw. złotej akcji. Władze spółki, w której Skarb Państwa zachowuje mniej niż 4% akcji, dowiadują się, iż może on "ustanowić jednego albo dwóch obserwatorów, którzy zapewnią sposobność wetowania ruchów kapitałowych lub zmiany przeznaczenia, lub zaniechanie eksploatacji składnika majątkowego spółki". Nie jest do końca przejrzyste, jakimi przesłankami miałby się posłużyć ów przedstawiciel Skarbu Państwa w przedsiębiorstwie, które działa na skomercjalizowanym, konkurencyjnym rynku. W sprawach tak zasadniczych, jak bezpieczeństwo państwa lub wolność gospodarcza, w tym zasady rozporządzania mieniem należącym do prywatnych podmiotów w czasie pokoju, nie powinno być dwuznaczności i miejsca na uznaniowe interpretacje urzędników.

Zarząd TP, który ma wciąż problem z wyjściem ze stanu permanentnego konfliktu z Prezes UKE, obawia się nowych utrudnień i problemów z inwestorami (pisaliśmy o tego rodzaju czynnikach ryzyka w Computerworld 17/2007). Zaskoczenie, ostry komunikat wydany przez TP, wskazanie na groźbę skierowania sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, pokazują dobitnie, że porozumienie w sprawie roli sektora prywatnego w realizacji celów polityki publicznej jest wciąż wyzwaniem przyszłości. Pomimo pewnej konsternacji, jaką w TP wywołała wizja wykorzystania przez państwo uprawnień złotej akcji, nie można posądzać zarządu o pomijanie interesu bezpieczeństwa państwa. Wręcz przeciwnie - wśród priorytetowych celów strategii jest utrzymanie pozycji wiodącej w zakresie obsługi rządowych systemów łączności i inwestowanie w ich lepszą funkcjonalność i nowoczesność. Ale i w tym przypadku, deklarując gotowość sprostania wszelkim wymaganiom, znamienne jest to, że TP wręcz postuluje dopuszczenie do udziału innych firm w dyskusjach na temat tego rodzaju projektów.

Ucieczka do przodu

Podstawowe cele strategii TP to nowe rodzaje działalności, czyli ucieczka w obszary, w które stary system regulacyjny już nie powinien ingerować. To nie tylko niechęć wobec krępujących zamysłów regulatora, to raczej wynik ograniczonego wzrostu w tradycyjnych obszarach rynku. Stąd priorytetem stają się usługi szerokopasmowe, ale też wykorzystanie bezpośrednich relacji z abonentem, np. poprzez akwizycję dodatkowych usług, m.in. finansowo-ubezpieczeniowych. Koncepcje te wiążą się pewnie z doświadczeniami Macieja Wituckiego w bankowości detalicznej. TP stara się też prowadzić nowe rodzaje działalności, uzupełniać ofertę nowymi produktami, próbuje przebudować wizerunek.

Strategia TP przewiduje też akwizycje. To najbardziej niejasna część planów polskiego operatora. Nie bardzo widać w regionie projekty, w których doświadczenie z Polski mogłoby być atutem gwarantującym dodatkową wartość rynkową. Zobaczymy, rynek się zmienia i pewnie nieraz będziemy zaskoczeni. Wizja rynku prezentowana w strategii TP jest dosyć ostrożna, a pomimo wielu innowacyjnych produktów również dosyć zachowawcza. Nie ma np. mowy o zmianie struktury rynku, pozbywaniu się różnych, mniej dochodowych obszarów działalności. Na bardziej radykalne ruchy, zmiany, które mogłyby przyciągnąć nowych inwestorów, trzeba pewnie jeszcze poczekać.


TOP 200