Wiza dla pracownika

We wszystkich rozwiniętych krajach rośnie zapotrzebowanie na informatyków. Międzynarodowe koncerny chętnie zatrudniają obcokrajowców, jednak zdobycie pozwolenia na pracę za granicą, nawet w przypadku wykształconych fachowców, jest bardzo trudne.

We wszystkich rozwiniętych krajach rośnie zapotrzebowanie na informatyków. Międzynarodowe koncerny chętnie zatrudniają obcokrajowców, jednak zdobycie pozwolenia na pracę za granicą, nawet w przypadku wykształconych fachowców, jest bardzo trudne.

Burzliwy rozwój przemysłu informatycznego zwiększył zapotrzebowanie na wysoko wykwalifikowanych specjalistów z zakresu najnowszych technologii komputerowych. Według oficjalnych danych, tylko w Republice Federalnej Niemiec jest prawie 40 tys. wolnych miejsc pracy dla informatyków. Pracodawcy chętnie zatrudniliby obcokrajowców. Okazuje się jednak, że zdobycie pozwolenia na pracę za granicą jest bardzo trudne.

Przejściowe braki?

Za oceanem niedobór specjalistów IT na rynku pracy jest tak wysoki, że może nawet zagrozić pozycji USA, jako lidera w dziedzinie technologii informatycznej. "Z rozmów z wieloma dyrektorami generalnymi wynika, że podstawowym problemem, z jakim borykają się ich firmy, jest znalezienie odpowiednio wyszkolonych informatyków" - mówi Harris Miller, prezes Amerykańskiego Stowarzyszenia Technologii Informatycznych (ITAA). Z tegorocznych badań przeprowadzonych przez tę organizację oraz Virgin Politechnic Institute wynika, że tylko na terenie USA jest w tej chwili ok. 346 tys. wakatów na stanowiskach informatycznych. Stanowi to prawie 10% ogółu zatrudnionych w tym sektorze. 88% firm jest zmuszonych do przekwalifikowania swojego personelu, 40% zatrudnia imigrantów, a 16% korzysta z pomocy zagranicznych kontrahentów. Amerykański Departament Pracy zakłada, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat powstanie ponad 1,3 mln nowych miejsc pracy na stanowiskach związanych z informatyką, wzrośnie więc gwałtownie również zapotrzebowanie na programistów. Wszystkie te liczby wskazują jak wielkim problemem stał się brak wysoko wykwalifikowanej siły roboczej. Praktycznie jednak istnieją niewielkie szanse uzyskania pozwolenia na pracę w USA.

Najlepszym rozwiązaniem, umożliwiającym otrzymanie pozwolenia na pracę, jest uzyskanie tzw. zielonej karty, czyli zezwolenia na stały pobyt na terenie USA. Jest to jednak bardzo trudne. Legalnym sposobem na zdobycie pozwolenia na pracę w Stanach Zjednoczonych, na okres nie dłuższy niż 6 lat, jest uzyskanie wizy H1-B. Co roku wydaje się 90 tys. takich dokumentów. Starania o uzyskanie tego rodzaju wizy może podjąć tylko przyszły pracodawca, który jest zobowiązany do zagwarantowania swojemu pracownikowi płacy w ustalonej wysokości. Musi on także przedstawić dowody na to, że nie mógł znaleźć na to stanowisko pracownika z obywatelstwem amerykańskim. Wiza H1-B jest dostępna dla ludzi z tytułem co najmniej licencjackim i nie ulega przeniesieniu. Człowiek zmieniający pracę musi każdorazowo uzyskać nową wizę tego rodzaju, co jest coraz trudniejsze.

Według podobnych zasad postępują pozostałe kraje rozwinięte. Przy ubieganiu się o wizę wymagają przede wszystkim opinii pracodawcy o tym, że nie może on na dane stanowisko znaleźć krajowca o podobnych kwalifikacjach. Ułatwione zadanie mają jedynie informatycy, starający się o pracę w Kanadzie. "Większość informatyków, która ubiega się o wizę do Kanady, otrzymuje ją bez kłopotów" - mówi Iwona Duda z ambasady kanadyjskiej. - "Są to ludzie wykształceni, znający język, a także najnowszą technologię, nie mają więc problemów ze znalezieniem pracy".

Wolny rynek?

W przypadku zatrudnienia na terenie Europy pojawia się dodatkowa trudność w postaci konkurencji ze strony obywateli państw wspólnoty Schengen. Fachowcy z Europy Zachodniej mogą bez problemu znaleźć zatrudnienie w którymkolwiek z państw ościennych i nie wymaga się od nich żadnych zaświadczeń czy zezwoleń.

Inaczej traktowani są przybysze z naszego regionu Europy. "Nawet wykwalifikowany polski specjalista musi przedstawić pismo od przyszłego pracodawcy, które jest rozpatrywane przez Urząd Pracy, Urząd Spraw Zagranicznych i ambasadę, i dopiero na tej podstawie może otrzymać zezwolenie na pracę" - mówi Nicole Bosheck, szef wydziału wizowego ambasady Republiki Federalnej Niemiec. - "Znacznie łatwiej jest w przypadku np. stypendystów". Podobnego rodzaju problemy spotykają ludzi ubiegających się o pracę za granicą w większości krajów europejskich. Uzyskanie legalnej pracy w krajach, takich jak Wielka Brytania czy Francja, jest praktycznie niemożliwe.

Zmiana tego stanu rzeczy może nastąpić po zakończeniu integracji ze Wspólnotą Europejską, jednak jest to proces długotrwały. Nie wiadomo zresztą, czy ostateczna umowa nie wprowadzi kilkuletniego okresu karencji dla Polaków, ubiegających się o pracę w innych krajach wspólnoty, a tego właśnie oczekują np. Niemcy i Szwedzi. Bardzo wiele zależy od sprawności polskich negocjatorów. "Rozmowy na temat wspólnego rynku pracy należą do najtrudniejszych i najbardziej drażliwych, i dlatego zostaną rozpoczęte na końcu, za 2-3 lata" - mówi Agata Chruścicka, rzecznik prasowy Komitetu Integracji Europejskiej. - "Będziemy dążyli do tego, żeby nie objęły nas żadne obostrzenia dotyczące rynku pracy".

Znikąd pomocy?

Kilka międzynarodowych firm doradczych, działających na polskim rynku, takich jak , zajmuje się wyszukiwaniem pracy dla Polaków również za pośrednictwem swoich międzynarodowych oddziałów. Dopełnienie obowiązków, związanych z zatrudnieniem obcokrajowca, spoczywa wtedy na pracodawcy. Pomagają w tym wyspecjalizowane komórki prawne w firmach doradczych.

Większość ofert zagranicznych dotyczy przede wszystkim stanowisk kierowniczych. Międzynarodowe firmy rzadko szukają w Polsce informatyków. "W przypadku firm, które tworzą w Polsce tylko przedstawicielstwa mamy do czynienia ze specyficzną sytuacją" - mówi Konrad Mazur z agencji Nicholson International Poland. - "Formalnie Polacy są zatrudnieni w centrali firmy, ale pracują na terenie naszego kraju". W przypadku tego typu rozwiązania firma nie ma problemów z uzyskaniem pozwolenia na pracę dla obcokrajowca, ponieważ nie stanowi on konkurencji dla obywateli kraju, z którego wywodzi się firma.


TOP 200