Witold Staniszkis

Prezes zarządu, założyciel i współudziałowiec Rodan Systems. Od ponad 40 lat związany jest z projektowaniem i produkcją oprogramowania. Prowadził prace badawcze oraz kierował realizacjami dużych systemów IT w dziedzinie baz danych w Polsce, Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej, m.in. SYKON i RODAN. Od 1993 r. kieruje rozwojem rodziny produktów oprogramowania OfficeObjects.

Zajmuję się bazami danych od lat 70. ubiegłego wieku. Wtedy polska informatyka w obszarze akademickim była na bardzo wysokim poziomie. System Rodan, który stworzyliśmy w Centrum Badawczo-Rozwojowym Informatyki, był z powodzeniem używany w wielu zakładach w kraju i za granicą. Ostatni klient, Odlewnia H. Cegielski w Śremie, zakończył eksploatacje aplikacji zrealizowanych na systemie RODAN w 2001 r.

Do tworzenia dobrej jakości pakietów narzędziowych w informatyce potrzebne jest zaplecze w postaci wysokiej jakości wiedzy teoretycznej. W taki modelu staram się pracować i teraz, w Rodan Systems. Sam utrzymuję ścisłe kontakty ze środowiskiem naukowym. Wielu moich pracowników prowadzi badania naukowe, robi doktoraty, występuje na międzynarodowych konferencjach naukowych. Uczestniczymy także czynnie w programach ramowych Unii Europejskiej, które pozwalają nam na sfinansowanie ambitnych zadań badawczo-rozwojowych. Otrzymane w ich ramach wyniki wykorzystujemy do tworzenia własnego oprogramowania. Naszą ambicją jest tworzenie własnych rozwiązań systemowych, które będą mogły być wykorzystywane przez długie lata do różnych zadań, w różnych obszarach. Specjalizujemy się w sektorze publicznym, ale oferujemy też narzędzia dla biznesu. Wejście na rynek z nowymi rozwiązaniami wymaga dziś jednak dużych nakładów na marketing i wsparcie sprzedaży. Nakładów przekraczających kilkakrotnie wydatki na wyprodukowanie oferowanego rozwiązania.

Z drugiej strony, o sukcesach w branży IT można myśleć wtedy, gdy ma się mocne wsparcie ze strony ogólnie pojętej sfery zarządzania gospodarką. Informatyka z wysokiej półki jest już zglobalizowana, zestandaryzowana w skali światowej. Elementem różnicującym staje się w coraz większym zakresie sposób jej wykorzystania w poszczególnych krajach. Inspiracje do nowych zastosowań pochodzą i w coraz większym zakresie pochodzić będą spoza obszaru technologii. Musimy być przygotowani na to, że innowacyjność decydująca o wykorzystaniu narzędzi informatycznych będzie generowana przez ludzi spoza IT. Od tej innowacyjności będzie zależał też rozwój firm naszego sektora, bo pomysły i oczekiwania osób ze sfery zarządzania będą generowały popyt na nowe rozwiązania, będą stanowiły impuls do rozwoju rynku IT. Ważne, aby niewidoczna warstwa, czyli oferowane narzędzia informatyczne, powinna być na tyle elastyczna, by w racjonalnym czasie i przy racjonalnych kosztach móc sprostać tym wyzwaniom innowacyjności. Prace badawczo-rozwojowe, których wynikiem jest rodzina oprogramowania OfficeObjects, realizowane przez nas, idą w tym kierunku.

IT staje się dzisiaj infrastrukturą użytkową, która wspiera rozwój, umożliwia postęp w zakresie ludzkiej produktywności. Jeszcze niedawno toczyły się dyskusje, co zrobić, aby inwestycje w informatykę się opłacały. Dzisiaj te postulaty już się materializują, widać wyraźnie jakie korzyści można osiągnąć ze stosowania informatyki, gdy się na nią umiejętnie nałoży twórcze, innowacyjne podejście. Jeżeli jest proaktywne nastawienie po stronie użytkowników, to rynek IT się rozwija, bo ci, którzy potrafią wykorzystać oferowane im narzędzia, generują zapotrzebowanie. Oczywiście, dzisiaj najbardziej sprzyjające do tego warunki są w Stanach Zjednoczonych. Tam branża ma zaplecze w środowisku uniwersyteckim oraz mocne wsparcie dla tego, co robi biznes i szeroko pojęty świat użytkowników informatyki.

Musimy dzisiaj zdać sobie sprawę z tego, że aby osiągać sukcesy w wykorzystaniu IT, trzeba oddać głos innowacyjnym, aktywnym, przedsiębiorczym ludziom z kręgów zarządzania. U nas niestety w projektach informatycznych - szczególnie w sektorze publicznym - pierwsze skrzypce wciąż grają informatycy. A to błąd.