"Witamy w Gdyni"

Wjeżdżając do Gdyni od strony Sopotu, trudno przeoczyć napis: "Witamy w Gdyni. Prokom Software". Kibice drużyny Prokom Trefl Sopotna meczach koszykówki zdzierają gardła krzycząc "Prokom, Prokom". To chyba nieliczni, którym nazwa firmy nie kojarzy się z "czarną legendą" utrudniającą obiektywną ocenę Prokomu i jej prezesa Ryszarda Krauze.

Wjeżdżając do Gdyni od strony Sopotu, trudno przeoczyć napis: "Witamy w Gdyni. Prokom Software". Kibice drużyny Prokom Trefl Sopotna meczach koszykówki zdzierają gardła krzycząc "Prokom, Prokom". To chyba nieliczni, którym nazwa firmy nie kojarzy się z "czarną legendą" utrudniającą obiektywną ocenę Prokomu i jej prezesa Ryszarda Krauze.

Prokom Software SA

Prokom Software SA

O co jest posądzany Prokom i Ryszard Krauze? O zmonopolizowanie kontraktów rządowych. O przekupywanie polityków. O decydowanie, czy przetarg może zostać rozstrzygnięty z korzyścią dla innej firmy niż Prokom. O inwestycje w telewizję, UMTS, biotechnologie, pocztę, kolportaż gazet. Plotki długo wzmacniał brak przejrzystej polityki informacyjnej tej grupy kapitałowej, działającej z niespotykanym w Polsce rozmachem inwestycyjnym: od systemów informatycznych po nieruchomości i antybiotyki. Skala przedsięwzięć podejmowanych przez Ryszarda Krauze i nieprawdopodobne szczęście do pomnażania kapitału budzą zwyką zawiść. Wokół jego firmy kłębią się niedomówienia, mnożą się pytania "kto za nim stoi", z ust do ust krążą opowieści o poparciu dla Prokomu z prawej i lewej strony sceny politycznej. Czy rzeczywiście tak demoniczny jest Ryszard Krauze? Czy Prokom to bezlitosna maszyna do wygrywania przetargów, której nawet ZUS nie zaszkodzi? Oto zagadka dla wielbicieli Archiwum X.

W oparach absurdu

Absurdalność sytuacji Prokomu najlepiej widać, po przeanalizowaniu notowań na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Spółka ta jest najdroższym walorem z Segmentu Innowacyjnych Technologii SiTech, rekomendowanym przez większość banków inwestycyjnych do kupowania i długoterminowych inwestycji, co najlepiej świadczy, o tym że dla akcjonariuszy najważniejsze są dobre wyniki finansowe. A Prokom ma się czym pochwalić. W 1999 r. osiągnął przychody w wysokości 631,2 mln zł, co oznacza 98,5 % wzrost w porównaniu z rokiem 1998. Wypracowany przez spółkę zysk brutto wyniósł 141,8 mln zł, natomiast zysk netto - 90,4 mln zł, osiągając poziom o ponad 45% większy niż rok wcześniej.

Ryszard Krauze - według jego słów - założył Prokom w 1987 r. jako zakład rzemieślniczy, mając ok. 35 tys. USD, zarobione na kontrakcie Polservice w Bremie. Pracował tam w firmie importującej komputery z Dalekiego Wschodu. Jak wspomina, trzyletni kontrakt pozwolił młodemu inżynierowi nauczyć się poruszać w świecie biznesu i podszlifować języki (notabene jest dzisiaj konsulem honorowym Austrii).

Pierwszym poważniejszym kontraktem Prokomu było wdrożenie własnego systemu finansowo-księgowego na komputery PC w pewnym wielooddziałowym warszawskim przedsiębiorstwie. Później rozpoczęła się informatyzacja kopalń węgla kamiennego, na zamówienie których napisano specjalne oprogramowanie płacowe. W 1990 r. w Prokomie pracowało już 120 osób. Rok później Prokom wygrał przetarg na wdrożenie systemu finansowo-księgowego w Telekomunikacji Polskiej SA.

Po latach Ryszard Krauze nie pamięta, kiedy zarobił pierwszy milion dolarów. "Kapitał był cały czas w obrocie. Odetchnąłem dopiero w momencie wejścia na giełdę" - opowiada.

Znaczącymi klientami Prokomu stali się - oprócz TP SA - PZU, Warta i NIK. Były to kontrakty wieloletnie, o dużej wartości, na tyle jednak znaczące w bilansie spółki, że prospekt emisyjny jako czynnik ryzyka podkreślał uzależnienie od wielkich klientów. "Obecnie 65% przychodów mamy z dużych kontraktów, 35% z rozproszonych po różnych branżach. Dążymy do tego, żeby był to układ 50/50. Wszak proszę pamiętać, że tylko duże, wieloletnie kontrakty stabilizują działalność firmy" - przekonuje Ryszard Krauze. Teraz za najbardziej prestiżowe zadanie uważa wykonanie Kompleksowego Systemu Informatycznego ZUS. Nie wiadomo jednak jak to "pasmo nieszczęść"

- kontrole NIK i dochodzenie prokuratury - wpłyną na przyszłość firmy.

Kapitał z giełdy był potrzebny, po pierwsze, do inwestycji w prace badawczo-rozwojowe. Stworzono własne laboratorium, w którym bada się m.in. systemy operacyjne. Tam też powstała za 6 mln USD tzw. makieta KSI ZUS, odwzorowująca wszystkie jego funkcje. Po drugie, za pieniądze od inwestorów uporządkowano formę własności budynków i rozpoczęto budowę głównej siedziby w Gdyni. Po trzecie, Prokom zdobył kapitał obrotowy, niezbędny do obsługi dużych kontraktów. "Są takie momenty przy realizacji kontraktów, że zespoły długo czekają na pracę. Nie można zredukować zespołu, bo minie kilka miesięcy i znowu będą potrzebni. Trzeba mieć więc pieniądze na przeczekanie" - wyjaśnia Ryszard Krauze. Po czwarte, pieniądze z akcji posłużyły do przejęcia małych, technologicznych firm (np. Wirtualna Polska) albo poprzez ich dokapitalizowanie, albo bezpośrednie włączenie w strukturę grupy, co jest szczególnie ważne przy realizacji nowej strategii firmy ukierunkowanej na Internet.

Antybiotyk na przypuszczenia

"Nie poddam się żadnej presji. Jeśli uznam, że jesteśmy dobrze przygotowani do wzięcia udziału w przetargu publicznym, to wystartujemy" - tak Ryszard Krauze komentuje wypowiedzi osób, które domagają się, żeby Prokomowi do czasu ukończenia KSI ZUS zakazać udziału w przetargach.

Aktywność Prokomu przejawia się nie tylko w branży IT. Prokom Investments, udziałowiec Prokom Software, tworzący wraz z nim grupę kapitałową, szuka nowych źródeł dochodów w branży farmaceutycznej i biotechnologicznej. Pośrednio związany jest z Polpharmą w Starogardzie Gdańskim, stara się o kupno Polfy Tarchomin. Działa też na rynku paliwowym i nieruchomości. Na części tzw. Pól Wilanowskich w Warszawie należącej do grupy Prokom wkrótce powstanie nowoczesne osiedle mieszkaniowe. Łatwo o zawrót głowy. Nic dziwnego, że Prokom dorobił się "czarnej legendy". Czy jest ona prawdziwa? Życie prędzej czy później rozwiąże takie zagadki.


TOP 200