Wirusy czają się w Sieci

Wbrew powszechnemu mniemaniu, głównym źródłem wszelkiego rodzaju "złośliwego" oprogramowania infekującego komputery w firmach nie są wcale załączniki do wiadomości e-mail, lecz strony odwiedzane przez pracowników w czasie pracy - wynika z raportu opublikowanego przez firmę IDC Denmark.

Z opracowania dowiadujemy się m.in. że w blisko 40% objętych badaniem firm w ciągu ostatnich miesięcy doszło do zainfekowania firmowej infrastruktury informatycznej przez wirusa lub robaka - mimo, iż w 75% firm wdrożyło tzw. politykę bezpieczeństwa.

Co ciekawe, głównym źródłem owych infekcji nie były załączniki do wiadomości e-mail (jeszcze do niedawna, to głównie w nich ukrywały się wirusy i robaki) - z raportu wynika, że do ok. 30% przypadków zainfekowania komputera doszło podczas przeglądania stron WWW. Dla porówniania - "złośliwe" oprogramowania ukryte w załącznikach było odpowiedzialne za niewiele ponad 20% infekcji.

"Dość powszechne - aczkolwiek zdecydowanie błędne - jest wciąż przeświadczenie, że to wiadomości e-mail są głównym zagrożeniem bezpieczeństwa. Nasze badania pokazały, że jest inaczej - głównym źródłem zagrożenia są strony WWW, odwiedzane przez pracowników" - komentuje Per Andersen z IDC. Zdaniem Andersona, rozwiązaniem tego problemu może być wdrożenie w firmie rygorystycznych zasad korzystania z Internetu.