Wirusowe zapalenie

Spadkobiercy Marka Sella toczą bój z byłymi pracownikami jego firmy - MKS. W całej litanii oskarżeń najcięższe zarzuty dotyczą kradzieży praw autorskich i działania na szkodę spółki.

Spadkobiercy Marka Sella toczą bój z byłymi pracownikami jego firmy - MKS. W całej litanii oskarżeń najcięższe zarzuty dotyczą kradzieży praw autorskich i działania na szkodę spółki.

Dwaj polscy producenci oprogramowania antywirusowego - MKS i jego młodszy konkurent ArcaBit - niezależnie zamierzają poszerzyć ofertę o nowe rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa. Na razie jednak gros ich energii pochłania spór prawny trwający od kilku tygodni. Konflikt ujawnił się i przybrał na sile przeszło rok po śmierci Marka Kazimierza Sella - założyciela firmy MKS i twórcy popularnej aplikacji antywirusowej mks_vir.

Jeszcze przed śmiercią Marek Sell, chcąc zabezpieczyć rodzinę, zawarł z MKS umowę, według której jemu przysługują prawa autorskie do mks_vira. Jego spadkobiercy formalnie dysponowali prawami autorskimi programu, ale co z tego, skoro nie mogli porozumieć się co do warunków dalszej współpracy z zarządem i załogą MKS. Chodziło m.in. o wysokość wynagrodzeń i tantiem.

W połowie 2004 r. powstała więc nowa spółka ArcaBit, do której odeszli pracownicy MKS. Programiści ArcaBitu świadczyli usługi wsparcia dla MKS (praktycznie pozbawionej pracowników) oraz zajmowali się utrzymaniem i rozwojem aplikacji mks_vir. Z czasem ArcaBit wprowadził na rynek własne ArcaVir.

Napisany czy przepisany?

Wirusowe zapalenie

Marek Kazimierz Sell (1951-2004)

W czasie gdy zawierana była umowa o współpracy z ArcaBitem, prezesem MKS był Włodzimierz Banaszak, który kierował spółką od 1997 r. Dzisiaj Włodzimierz Banaszak nie pracuje już w MKS, a nowy zarząd powołany przez spadkobierców Marka Sella w grudniu 2005 r., oskarża go o zawarcie niekorzystnych kontraktów z ArcaBitem. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że prezesem ArcaBitu jest Iwona Banaszak, żona byłego prezesa MKS.

Nowo ustanowiony zarząd MKS ma wiele zarzutów pod adresem poprzedniego kierownictwa spółki. Kwestionuje wysokość opłat wnoszonych przez MKS na rzecz ArcaBitu za wsparcie i rozwój oprogramowania mks_vir. Jego zdaniem, warunki były na tyle niekorzystne dla spółki, że właściwie można mówić o "wyprowadzaniu pieniędzy z MKS". Do warszawskiej prokuratury w związku z tą sprawą wpłynął wniosek o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Kwestionowane umowy obejmowały ponadto sprzedaż przez MKS aplikacji ArcaVir, produktu ArcaBitu. "To może świadczyć o chęci zniszczenia oprogramowania mks_vir" - mówi Franciszek Kędzierski, obecny prezes zarządu MKS. Według nowego zarządu MKS, pod rządami Włodzimierza Banaszaka zobowiązał się nie rozwijać mks_vir ponad wersję 2005, co de facto wiązało się z końcem słynnego programu. Jego miejsce na rynku miał zająć ArcaBit.

Jednak najpoważniejszym zarzutem pod adresem ArcaBitu jest domniemane zawłaszczenie własności intelektualnej Marka Sella i spółki MKS. Spadkobiercy nie wierzą, że ArcaBit w krótkim czasie stworzył od podstaw własny program antywirusowy. Zamierzają wykazać, że ArcaVir jest nielegalną kopią mks_vir. "Dokumenty, jakimi dysponujemy, mogą na to wskazywać. Zbieżność kodów ocenią biegli sądowi" - zapowiada Franciszek Kędzierski.

Ucieczka z paraliżu

ArcaBit odpiera zarzuty. Kierownictwo spółki przekonuje, że po śmierci Marka Sella w 2004 r. sytuacja w MKS stała się dramatyczna. Spadkobiercy nie mogli porozumieć się między sobą co do przyszłości spółki i ustalenia warunków współpracy z dotychczasową załogą. Pracownicy firmy otrzymywali korzystniejsze oferty z zewnątrz. W 2004 r. MKS nie miał już tak mocnej pozycji jak w latach dziewięćdziesiątych i musiał liczyć się ze znacznie większą konkurencją. "Decyzja o współpracy z ArcaBitem - jaką podjął Włodzimierz Banaszak, długoletni prezes MKS - miała na celu ratowanie spółki MKS po odejściu pracowników" - mówi przedstawiciel ArcaBitu, proszący o zachowanie anonimowości.

Najpoważniejszy zarzut nowego zarządu MKS przedstawiciele ArcaBitu uważają za absurdalny. "ArcaVir to oprogramowanie napisane przez nas od podstaw" - twierdzą. Druga strona podkreśla, że dzięki wprowadzeniu do oferty MKS aplikacji ArcaVir uległa poprawie sytuacja finansowa firmy. "MKS w czasie współpracy z ArcaBitem zwiększył obroty i rentowność. Jeśli komuś wcześniej nie odpowiadały umowy zawarte z nami, w każdej chwili można było je anulować czy renegocjować lub odwołać zarząd MKS. Tak się nie stało przez półtora roku" - podkreśla druga strona.

Przedstawiciele spółki ArcaBit wskazują także na "destrukcyjne" działania zarządu, który na wniosek części spadkobierców Marka Sella sprawował władzę w MKS od 24 listopada 2005 r. "To MKS odstąpił od umów regulujących wsparcie techniczne, aktualizację i konserwację programu mks_vir przez ArcaBit, odcinając dostęp do serwerów aktualizacyjnych, co w oczywisty sposób uniemożliwiało realizację umowy" - wykłada w oświadczeniu zarząd ArcaBitu. Z taką wersją zdarzeń nie godzi się oczywiście MKS.

MKS zwołuje konferencję prasową, zaś zarząd ArcaBitu komunikuje się z mediami najchętniej piemnie, unika publicznych wystąpień. Głosu w sprawie nie zabiera też Włodzimierz Banaszak, oskarżany przez MKS.

Potrzebny roztropny wyrok

Odbijanie piłeczki nie ma końca. Obie firmy zapewniają klientów, że konflikt nie ma żadnego wpływu na oferowane produkty i poziom wsparcia. MKS utrzymuje, że jego nowy zespół programistów przygotowuje już kolejne wersje aplikacji na 2006 r. i oprogramowanie antywirusowe dla przyszłego systemu Windows Vista. ArcaBit rozpoczął niedawno promocję wersji ArcaVir 2006.

Rozstrzygnięcie w tej sprawie nie będzie proste. Z jednej strony mamy techniczną ocenę umów zawieranych przez dwa podmioty gospodarcze i analizę, czy nie doszło do naruszenia praw autorskich, z drugiej zaś trzeba mieć na uwadze sytuację, w jakiej znaleźli się pracownicy MKS wskutek braku porozumienia między spadkobiercami, którzy chyba nie do końca mieli pomysł jak użyć przysługujących im praw. Pewne jest, że spór - angażujący czas i pieniądze - z każdym dniem osłabia rynkową pozycję obu firm.


TOP 200