Wirus w komórce

Telefony komórkowe stają się urządzeniami coraz bardziej złożonymi, upodobniając się do wielofunkcyjnych, multimedialnych terminali komputerowych. Czy zatem grozi nam fala komórkowych wirusów?

Telefony komórkowe stają się urządzeniami coraz bardziej złożonymi, upodobniając się do wielofunkcyjnych, multimedialnych terminali komputerowych. Czy zatem grozi nam fala komórkowych wirusów?

Minęło już kilkanaście lat od chwili, gdy na światowym rynku na szerszą skalę zaczęły pojawiać się telefony komórkowe. Przeszły w tym czasie długą drogę - od topornych, ciężkich i jednofunkcyjnych terminali do małego komputera, który łączy funkcje nie tylko telefonu, lecz także fotograficznego czy kamery, palmtopa, elektronicznej książki, odtwarzacza muzyki, dyktafonu, internetowej przeglądarki bądź podręcznego systemu nawigacyjnego, nie mówiąc o tak oczywistych rzeczach, jak budzik, kalendarz albo kalkulator. Z komórką można zagrać w szachy i przeprowadzić transakcję bankową. Z bezobsługowej serwerowni komputer może wysłać SMS-a na komórkę pełniącego dyżur administratora, że właśnie nastąpiła awaria któregoś z dysków.

Wzrost funkcjonalności telefonów komórkowych coraz bardziej upodobnia je do komputerów uniwersalnego zastosowania, to zaś oznacza, że również komórka staje się podatna na komputerowe przypadłości wywoływaneatakami wirusów. Konfiguracja procesorów, pamięci i systemu operacyjnego nowoczesnego telefonu komórkowego staje się nie mniej wyrafinowana jak komputera biurkowego. "Mądrą komórkę" (smart phone) można zdalnie włączyć, bez śladów widzialnej aktywności, w wyniku czego nasz wszędobylski towarzysz w jednej chwili zamieni się w osobistego wroga i szpiega, który wie, gdzie jesteśmy, co mówimy, a nawet co robimy.

Przerwany rozwój

Dziś "sprytnych" komórek jest jeszcze niewiele, ale dynamikę ich sprzedaży mierzy się już teraz w setkach procent. W ciągu pięciu lat poziom ich sprzedaży wzrośnie do ok. 100 mln sztuk rocznie. Stajemy na progu kolejnego boomu w branży. Może być on dodatkowo o wiele silniejszy ze względu na sztuczne przyhamowanie, wywołane aspektami pozatechnicznymi i pozarynkowymi, generowanymi przez wiele państw, głównie w Unii Europejskiej, nakładających horrendalne opłaty licencyjne na firmy przygotowujące się do wprowadzenia telefonów komórkowych nowej generacji (UMTS). Gdyby producenci aut musieli płacić miliardy euro za pozwolenie na wytwarzanie nowego modelu samochodu, to być może do dziś jeździlibyśmy bryczkami.

Tymczasem kolejna faza rozwoju telefonii komórkowej już się zaczyna. Jej dynamika jest większa niż branży komputerowej, zwłaszcza w przypadku komputerów PC. Komórka ma jeszcze przed sobą drogę, jaką przebył jej starszy, biurkowy "brat". Te nowocześniejsze rozwiązania epatują nas przedpotopową rozdzielczością VGA, osiąganą na wyświetlaczu TFT 128 x 160 pikseli. Cieszymy się grubo ciosanymi figurkami komórkowych animacji, tak jak cieszyli się pierwsi fani gier komputerowych: prostymi klockami "Tetrisa" przed 20 laty. Komórka będzie musiała jeszcze przezwyciężyć fizyczne bariery swych niewielkich rozmiarów, pojawią się wirtualne klawiatury i wyświetlacze. Telefon komórkowy będzie integrował to, co wcześniej wynaleziono dla komputera PC czy podręcznych organizerów. Jego rozwój może być zatem bardzo szybki, zwłaszcza że istnieje coś wspólnego i gotowego dla wszelkich urządzeń elektronicznych dowolnej wielkości. To Internet.

Zapas mocy

W przypadku podstawowej struktury szkieletowej sieci internetowych, oplatających naszą planetę, sytuacja jest komfortowa - a przynajmniej w obszarze grupy krajów OECD z przyległościami. Nie ma wąskich gardeł. Obecna przepustowość światowego szkieletu IP wynosi ok. 500 Gb/s.

Aktualne wyniki badań przeprowadzonych przez firmę Telegeography (Global Internet Geography Database and Report) wskazują, że sieci szkieletowe są wykorzystywane zaledwie w 20-30%, nawet przy szczytowych obciążeniach. Mimo to również tutaj nadal będzie obowiązywać prawo Moore'a, które wydaje się regułą rozwoju całej cywilizacji informacyjnej, wykraczając poza sferę gęstości upakowania elementów w . Co 15 miesięcy nadal będzie się podwajać przepustowość światowych sieci IP, a to w obszarze backbone osiągnie pułap 2,5 Tb/s (2500 Gb/s) już za 3 lata.

Co z tego wynika dla telefonii komórkowej, zwłaszcza tej inteligentnej? Punktem wyjścia do udzielenia odpowiedzi na te pytania może być raport opublikowany przez badaczy kalifornijskiego Uniwersytet Berkeley pod wymownym tytułem How much information (chodzi w nim raczej o dane, nie zaś informacje). Według autorów raportu godzina programu radiowego wynosi 50 MB danych. Przy 70 mln godz. oryginalnego programu radiowego, nadawanego na świecie w br. przez 50 tys. stacji radiowych, daje to w sumie 3500 TB danych, a więc "tylko" 3,5 petabajty.