Wirus recesji

Z morza podsumowań starego i wróżb dotyczących perspektyw ekonomicznych nowego roku, jakie przelało się na łamach prasy całego świata, można wyciągnąć opinię, że "jest dobrze, ale nie beznadziejnie". Wszystko zależy od punktu "położenia" (zwłaszcza niestety w naszym przypadku) na globie. Ponieważ tak się złożyło, że główne korporacje komputerowe wybrały sobie na miejsca swych głównych kwater kraje normalnej gospodarki, zatrzymajmy się na chwilę na tych właśnie państwach.

Z morza podsumowań starego i wróżb dotyczących perspektyw ekonomicznych nowego roku, jakie przelało się na łamach prasy całego świata, można wyciągnąć opinię, że "jest dobrze, ale nie beznadziejnie". Wszystko zależy od punktu "położenia" (zwłaszcza niestety w naszym przypadku) na globie. Ponieważ tak się złożyło, że główne korporacje komputerowe wybrały sobie na miejsca swych głównych kwater kraje normalnej gospodarki, zatrzymajmy się na chwilę na tych właśnie państwach.

Niestety, wirus recesji, który od połowy 1990 r. zaczął się szerzyć na Zachodzie, wykazuje tym razem szczególną odporność. Jak na razie, nie reaguje nawet na przestawienia trybów w amerykańskich mechanizmach finansowych przez Zarząd Rezerwy Federalnej USA. Co prawda The Economist lansuje tezę, że recesję zafundowały sobie wyłącznie kraje anglosaskie, ale nie łatwo z tym się zgodzić. Niemcy mają bowiem również całkiem poważne kłopoty z gospodarką post-reunifikacyjną, tempo wzrostu spadło także w Japonii, a w krajach skandynawskich (zwłaszcza w Szwecji) społeczeństwa zmuszone są do częściowego odwrotu od przywilejów państwa opiekuńczego.

Doroczna publikacja The Economist głosi, że ogólna kondycja gospodarcza świata, będzie w nowym roku lepsza niż w poprzednim i stworzy warunki do bardziej zdecydowanego wzrostu w 1993 r. Jeśli jednak ogólna sytuacja ma być dobra, to scena branży komputerowej będzie wyglądała znacznie gorzej. Ta dziedzina przemysłu, do niedawna jeszcze najbardziej dynamiczna ze wszystkich gałęzi, spogląda w przyszłość z dużą konsternacją. Nic dziwnego, bowiem notowania akcji tego przemysłu na giełdach światowych spadły w roku ubiegłym w stosunku do r. 1990 o ok. 4%. W porównaniu zaś do rekordowych notowań tej branży sprzed kilku lat, spadek wartości jego akcji sięgnął aż 43%.

W korporacjach komputerowych uważa się, iż jest dobrze jeśli panuje stagnacja dochodów. Tylko nieliczne przyniosły zysk, wiele zaś znalazło się pod kreską, czyli odnotowało deficyt. To ostatnie dotyczy wielu dużych firm europejskich i niektórych amerykańskich, jak np. Unisys. Większość firm zmuszona jest do redukcji personelu, odpowiednio do oczekiwanego i faktycznego spadku sprzedaży. Wiele firm dokonuje zasadniczej "pierestrojki", m.in. Compaq czy IBM. I też nic dziwnego, skoro Big Blue utraciła w ubiegłym roku aż 60% zysków.

Istnieje cały zespół czynników warunkujących tę sytuację. Po pierwsze, postęp technologiczny spowodował obniżkę kosztów produkcji i sprawił, że dobre produkty mogą wytwarzać także firmy z mniejszym kapitałem. W następstwie tego komputery, których ceny przed niespełna 10 laty sięgały setek tysięcy dolarów, można teraz kupić za tysiące dolarów. Komputery osobiste, które mozna nabyć za kilkaset dolarów, odpowiadają parametrom czynnościowym wczorajszych minikomputerów.

Po drugie, wprowadzenie otwartej architektury sprzętowej znacznie obniżyło koszty produkcji. Komputery takie mogą być składane z podzespołów standartowych, pracują one na standartowym oprogramowaniu. Sprzęt o otwartej architekturze nie został jeszcze upowszechniony, ale żaden liczący się producent już nie może sobie pozwolić na pominięcie go w katalogach swych ofert. W rezultacie, ceny w "proprietory offerings" zgłaszane przez firmy, których produkty są prawnie strzeżone, również muszą być obniżane.

Po trzecie, połączenie takich czynników, jak wysoce wydajne i łatwo dostępne technologie oraz systemy otwarte obniżyły barierę dostępu nowych firm do branży komputerowej, zwiększając konkurencję. To znów prowadzi do obniżenia cen. Przed 20 laty znaczące firmy komputerowe liczone były na dziesiątki. Dziś liczy się je na setki.

Najstarsze giganty tego przemysłu, takie jak IBM, Digital czy Olivetti, które przodowały w prawnie zastrzeżonych projektach i konstrukcjach, rozwijały bezpośrednią sprzedaż dla klientów i zapewniały wysokiej klasy serwis, a dziś nie zdołały się jeszcze dostosować do nowej sytuacji, płacą wysoką cenę.

Nowe firmy, takie jak Apple, Compaq, Arix czy Alliant, konstruują komputery dużej mocy obliczeniowej ze standartowych podzespołów i sprzedają je różnymi kanałami, włącznie z coraz powszechniejszym kanałem VAR (Value Added Resaler) czyli firm, które zakupują dany produkt i odsprzedają go po dodaniu np. specjalistycznego oprogramowania i zapewnieniu dodatkowego serwisu.

W tym roku, przetrwanie tradycyjnych firm będzie zależało od ich możliwości adaptacyjnych i stopnia opanowania nowych reguł gry. Podręcznikowym przykładem takiego dostosowania się do nowej sytuacji wydaje się być nowa strategia starej brytyjskiej korporacji - ICL, którą przedstawiał na naszych łamach (CW z 16 grudnia 1991) jej szef, Peter Bonfield.

Mimo, że obszar EWG staje się z końcem tego roku prawdziwym wspólnym rynkiem, różnorakie posunięcia mają służyć umocnieniu wszystkiego co europejskie. Korporacje przemysłowe starego kontynentu przeżywają szczególne kłopoty. W 1990 r. dysponowały one tylko 25% europejskiego rynku komputerowego, którego wartość wynosiła wtedy 110 mld USD. W ubiegłym roku na tym rynku dalej wzrastały wpływy Amerykanów i Japończyków. I w tej dziedzinie przykład ICL-owskiej integracji z korporacją światową, wydaje się być wzorem niemożliwym do ignorowania. Nawet firmy francuskie zaczęły dopuszczać do współudziału firmy japońskie, nie wspominając o amerykańskich.

Korporacje japońskie, które na własnym rynku sprzedają "proprietory products", w świat wysyłają standarty systemów otwartych. Są one jak na razie, nie do pokonania. Przodują w głównym szlagierze 1992 r. - w notebookach. Również szef IBM, John Akers, uważa że jego najlepsze przedsiębiorstwa znajdują sie na wyspach japońskich.

Zapowiada się więc niełatwy rok dla korporacji przemysłowych Europy i Ameryki. Ale świat jest skazany na rozwój komputeryzacji, bez względu na nazwę i narodowość firm, które będą to realizować.


TOP 200