Wirus "Good Times" nokautuje PC-ty via E-mail

Amerykańska FCC (Federal Communication Commision) rozesłała w Internecie komunikat oznajmiający o pojawieniu się nowego wirusa, wielokrotnie groźniejszego od uznawanych za najbardziej złośliwe jak: Stoned, Airwolf i Michelangelo. Wirusa tego rozpoznano jak dotąd w postaci komunikatu poczty elektronicznej zawierającego samą frazę "Good Times" w polu subject.

Amerykańska FCC (Federal Communication Commision) rozesłała w Internecie komunikat oznajmiający o pojawieniu się nowego wirusa, wielokrotnie groźniejszego od uznawanych za najbardziej złośliwe jak: Stoned, Airwolf i Michelangelo. Wirusa tego rozpoznano jak dotąd w postaci komunikatu poczty elektronicznej zawierającego samą frazę "Good Times" w polu subject.

Ten samoreplikujący się obiekt stanowi zagrożenie głównie dla użytkowników poczty elektronicznej. Po wczytaniu pliku zawierającego komunikat E-mail (nosiciela wirusa "Good Times") do bufora kolejnego komputera, uaktywnienie głównej procedury infekującej następuje w momencie, gdy program systemowy zacznie przetwarzać tekst reszty feralnej przesyłki (np. w celu umieszczenia go w folderze albo wyświetlenia na ekranie). Procedura ta po rozpoznaniu skrzynki adresowej, zawierającej spis korespondentów użytkownika, na którego komputerze aryzykowano odczyt "zakażonej" poczty, rozsyła swoje kopie - ponownie w postaci listów głoszących "Good Times" w polu subject.

W efekcie opisywane zjawisko przenosi się do wskazanych komputerów, gdzie podobnie jak na pierwotnie zainfekowanym - monopolizuje procesor przez uruchomienie programu zawierającego nieskończoną pętlę (realizującą kilka zaledwie instrukcji) na przemian z podprogramem, metodycznie kasującym lub zapisującym śmieciami (kolejne) twarde dyski danego komputera.

Jak z powyższego wynika - n i e c z y t a n i e komunikatów poczty elektronicznej zawierającej tekst "Good Times" w polu subject - pozwala uniknąć kłopotów; komunikaty takie należy po prostu kasować.


TOP 200