Wirtualne społeczności

Współpracujący z kilkoma biurami tłumaczeń Grzegorz Gryc, tłumacz z Krakowa, nie uważa się ani za typowego telepracownika, ani za tzw. wolnego strzelca sensu stricto. W takiej sytuacji jak on jest dzisiaj wiele osób w Polsce. Dla zapewnienia sobie minimum bezpieczeństwa finansowego pracuje na część etatu w jednej z krakowskich firm. Resztę czasu poświęca na wykonywanie zleceń.

Współpracujący z kilkoma biurami tłumaczeń Grzegorz Gryc, tłumacz z Krakowa, nie uważa się ani za typowego telepracownika, ani za tzw. wolnego strzelca sensu stricto. W takiej sytuacji jak on jest dzisiaj wiele osób w Polsce. Dla zapewnienia sobie minimum bezpieczeństwa finansowego pracuje na część etatu w jednej z krakowskich firm. Resztę czasu poświęca na wykonywanie zleceń.

Mentalnie czuje się jednak zdecydowanie freelancerem. Nie wyobraża sobie odsiadywania przez osiem godzin w biurze, zabijania czasu różnymi, wynajdowanymi zajęciami, podporządkowania się schematom i rutynie działania. "Trzeba lubić stres związany z ciągłą pogonią za czasem, gdy klient domaga się tłumaczenia «na wczoraj», aby zdecydować się na samodzielną pracę. Ten stres bywa jednak bardzo twórczy, mobilizuje do pracy" - mówi Grzegorz Gryc.

Jego zdaniem największym problemem dla ludzi pracujących na odległość bywa brak kontaktów z innymi pracownikami, z kolegami z pracy. Praca w domu, w czterech ścianach własnego pokoju biura powoduje alienację, wywołuje poczucie osamotnienia. By temu zaradzić, telepracownicy komunikują się ze sobą poprzez pocztę elektroniczną, wymieniają informacje na listach dyskusyjnych, biorą udział w czatach. W ten sposób tworzą się silnie zintegrowane społeczności wirtualne, jak np. internetowe społeczności tłumaczy.

"Wymieniamy się uwagami na temat doświadczeń zawodowych, pomagamy sobie wzajemnie rozwiązywać różne problemy, udzielamy sobie wskazówek. Wspieramy się terminologicznie, technicznie, psychicznie, zawodowo i czysto ludzko. Można zadać każde pytanie i prawie zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał lub umiał odpowiedzieć" - tłumaczy Grzegorz Gryc. Czasem znajomości z sieci przenoszą się do świata realnego. Na przykład stali bywalcy grupy pl.hum.tlumaczenia raz na jakiś czas organizują spotkania i zjazdy. Taka wirtualna społeczność różni się tym od typowej społeczności biurowej, że pracując na stałe w firmie jest się zdanym na kontakty ciągle z tymi samymi osobami. Pracujący w pojedynkę mają swobodę wyboru, mogą się spotykać z tymi, których lubią i w których towarzystwie dobrze się czują. "Jeżeli się lubimy, to jedziemy na spotkanie, jeżeli nie mamy ochoty kogoś spotkać, to zostajemy w domu" - dodaje Grzegorz Gryc.

Wirtualne biuro

Trudno sobie wyobrazić wykonywanie telepracy bez odpowiedniego zaplecza w postaci narzędzi informatycznych i dostępu do sieci. Domowe środowisko pracy tłumacza musi być mocno rozwinięte pod względem informatycznym. Jeżeli bowiem ktoś chce mieć przetłumaczony tekst np. w PageMakerze, to jak go w ogóle otworzyć w standardowej biurowej konfiguracji Windows? Trzeba więc trochę zainwestować, by nie stracić jakiegoś intratnego zlecenia.

"Największe inwestycje i wydatki tłumaczy telepracowników związane są ze sprzętem komputerowym, specjalistycznym oprogramowaniem, transmisją danych. Te wydatki szybko jednak się zwracają w postaci nowych zleceń i umocnienia pozycji zawodowej tłumacza" - mówi Grzegorz Gryc. Lepsze wyposażenie informatyczne przekłada się na większą wydajność, a ta z kolei gwarantuje większe dochody.

Nie wyobraża sobie, by większym zainteresowaniem - przynajmniej wśród przedstawicieli jego profesji - mogły się cieszyć różnego rodzaju telecentra czy telechaty, gdzie telepracownicy z okolic mogliby wynajmować biura. Tłumacz musi mieć pod ręką cały swój warsztat - słowniki, archiwa, programy wspomagające tłumaczenie (CAT - Computer Aided Translation), pliki z już wykonanymi tłumaczeniami. Do tego wiele prac jest wykonywanych pod presją czasu - szkoda by było go tracić na dojazdy. Często praca jest wykonywana w nocy, trzeba więc mieć także gdzie się potem przespać. O wiele większe znaczenie dla rozwoju telepracy miałby, zdaniem Grzegorza Gryca, rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej w naszym kraju. Niektórzy nie mogą w ogóle zaistnieć na rynku, gdyż nie mają dostępu do stałego łącza.


TOP 200