Wirtualna organizacja - marzenie czy rzeczywistość

Przeczytałem interesujący artykuł Jerzego Kisielnickiego pt. "Wirtualna organizacja - marzenie czy rzeczywistość" (CW nr 16/284, z dnia 21 kwietnia 97 r.). Przeprowadzona tam przez p. Kisielnickiego analiza SWOT hipotetycznej organizacji wirtualnej jest jednak błędna.

Przeczytałem interesujący artykuł Jerzego Kisielnickiego pt. "Wirtualna organizacja - marzenie czy rzeczywistość" (CW nr 16/284, z dnia 21 kwietnia 97 r.). Przeprowadzona tam przez p. Kisielnickiego analiza SWOT hipotetycznej organizacji wirtualnej jest jednak błędna.

Stwierdzam to jako pracownik firmy doradczej, która na co dzień zajmuje się podobnymi analizami i obecnie buduje prawdziwą organizację wirtualną. Podstawowy błąd p. Kisielnickiego polega na złym zakwalifikowaniu argumentów do mocnych i słabych stron oraz szans i zagrożeń.

Idea analizy SWOT zakłada, że:

- mocne i słabe strony dotyczą cech własnych analizowanej organizacji i są zależne przede wszystkim od niej

- szanse i zagrożenia dotyczą natomiast rynku (otoczenia), na którym działa organizacja, i są od niej niezależne lub zależą w małym stopniu.

W związku z powyższym nie można np. uznać za szansę takiego argumentu, jak "wnoszenie do wspólnej wirtualnej organizacji tego, co każdy z partnerów ma najlepszego". Jeżeli w ogóle uznać to za argument, jest to więc mocna strona organizacji. W dokonanej analizie więcej jest takich nieścisłości.

Pozwalam sobie przedstawić, jak - moim zdaniem - powinna wyglądać poprawna analiza SWOT utworzenia hipotetycznej organizacji wirtualnej i działalności takiej organizacji. Argumenty oznaczyłem odpowiednio literami "U" (utworzenie) i "D" (działalność). Jest to zapewne analiza niekompletna, ze względu na czas, który mogłem poświęcić jej przeprowadzeniu.

Mocne strony (Strengths):

- U Szybkość stworzenia takiej organizacji.

- U Niższe niż w przypadku organizacji rzeczywistej koszty powstania takiej organizacji.

- D Szybkość przepływu informacji i realizacji transakcji.

- D Łatwiejszy dostęp do informacji innych członków organizacji.

- D Elastyczność działania.

- D Niższe niż w przypadku organizacji rzeczywistej koszty funkcjonowania organizacji.

Słabe strony (Weaknesses):

- U/D Konieczność posiadania przez członków organizacji kompatybilnej technologii informatycznej.

- U/D Niepewność związana z małą wiedzą na temat partnerów (czy są uczciwi, rzetelni, czy dotrzymają naszych zobowiązań).

- D Możliwy brak jednoznacznego przywództwa w takiej organizacji.

- D Potrzeba stworzenia ośrodka koordynującego działania takiej organizacji.

Szanse (Opportunities):

- Brak części ograniczeń prawnych, z którymi muszą borykać się organizacje rzeczywiste.

Dalszy rozwój infrastruktury informatycznej na świecie, co umożliwi globalizację działań takiej organizacji.

Zagrożenia (Threats):

- Pogorszenie warunków korzystania z ogólnodostępnej infrastruktury komunikacyjnej (przede wszystkim Internet), które może spowodować konieczność budowy niezależnych sieci łączności, czyli podwyższyć koszty funkcjonowania.

- W przypadku niektórych krajów (chyba także Polski) niski stopień rozwoju infrastruktury komunikacyjnej.

- Próby przejęcia kontroli nad przepływem informacji przez organy administracyjne (vide: Chiny a Internet).

Również kilka innych, przytoczonych przez p. Kisielnickiego stwierdzeń trudno jest uznać za argumenty, np. "prowadzenie wspólnej polityki w zakresie działania organizacji" (mocna strona). Tak stara się czynić każda organizacja rzeczywista, która wchodzi w alians z inną, i nie ma powodu, aby sądzić, że jest jakaś szczególna właściwość organizacji wirtualnej. To samo dotyczy "możliwości zastosowania najbardziej nowoczesnych metod i technik zarządzania" (szansa). Innego rodzaju nietrafnością jest stwierdzenie "nieprzygotowanie organizacji, jak też klientów, do korzystania z organizacji wirtualnej" (zagrożenia). W skrócie można rzec, że do każdej nowej rzeczy podchodzi się w jakimś stopniu nie przygotowanym. Dodatkowo, jeśli chodzi o klientów - nie interesuje ich, czy otrzymują to, czego chcą od organizacji wirtualnej czy od organizacji rzeczywistej. Dla nich organizacja wirtualna to tzw. back office - coś niewidocznego. Podobne wątpliwości nasuwają inne stwierdzenia p. Kisielnickiego.

Maciej Hirsch

dyrektor ds. innowacji

INFORMACJE i STRATEGIE Sp. z o.o.