Wirtualizacja zamiast modernizacji

W wielu firmach wykorzystuje się starsze systemy i aplikacje, które do niedawna wymagały pracy na dedykowanej maszynie. Brak wsparcia dla nowego sprzętu może być jednym z powodów do ich wirtualizacji.

Wirtualizacja zamiast modernizacji

Obecnie wiele komputerów, na których pracują starsze aplikacje, nie ma już wsparcia technicznego, zatem ewentualne awarie mogą skutkować długotrwałym przestojem. Z drugiej strony, modernizacja serwerów niejednokrotnie nie jest łatwa, ze względu na to, że dla starszych systemów operacyjnych, takich jak: Windows NT Server, Novell Netware lub SCO, nie są rozwijane sterowniki do nowego sprzętu. Dotyczy to elementów infrastruktury obecnych w najnowszych serwerach, nawet tak krytycznych, jak storage czy karty sieciowe. Administratorzy mają wtedy twardy orzech do zgryzienia, gdyż z jednej strony, muszą zapewnić działanie programu, z drugiej strony, możliwości utrzymania ciągłości pracy stają się coraz bardziej ograniczone. Oczywiście migracja do nowszej wersji programu i nowszego wydania systemu operacyjnego, na którym aplikacja pracuje, najczęściej rozwiązuje wiele z tych problemów, ale nie zawsze jest ona uzasadniona biznesowo. Jeśli aplikacja ta obsługuje mało aktywną, ale niezbędną usługę biznesową, czasami bardziej opłacalne jest utrzymywanie oprogramowania w obecnej wersji.

Czytaj też:

Wirtualizacja coraz bardziej dojrzała

Pierwsza fala zachwytów nad możliwościami wirtualizacji już minęła. Teraz biznes bardziej świadomie podchodzi do korzyści wynikających z zastosowania tej technologii.

Krótki podręcznik wirtualizacji

Jak poruszać się w świecie wirtualizacji infrastruktury serwerowej w małej i średniej firmie?

Rozwiązaniem, które umożliwia dalszą eksploatację takiej aplikacji nawet na nowym sprzęcie, jest migracja do środowiska wirtualizacji serwerowej, które emuluje starszy komputer PC. Jeśli aplikacja ma niewygórowane zapotrzebowanie na zasoby (procesor, storage, operacje wejścia/wyjścia), nie wykorzystuje specjalizowanego sprzętu, wirtualizacja jest bardzo dobrym sposobem na pozbycie się starego serwera i dalszą eksploatację oprogramowania. Niestety, przed podjęciem takiej decyzji, należy zbadać występowanie ograniczeń, które mogłyby uniemożliwić migrację. W pierwszej kolejności należy sprawdzić, czy system, w którym pracuje dana aplikacja, może działać w środowisku wirtualizowanym. Najpopularniejsze starsze systemy, takie jak Novell Netware 4.12 czy 5.x albo Windows NT Server, mają dobrze udokumentowane procedury migracji i warto z nich skorzystać. Wymagania pamięciowe nie są dziś ograniczeniem, gdyż starsze aplikacje wykorzystywały o wiele mniej pamięci niż dzisiejsze.

Bazy mogą sprawiać problem

Jeśli aplikacja korzysta ze starszej wersji bazy danych, która nie jest już objęta wsparciem technicznym, przeniesienie jej do środowiska wirtualizowanego podwyższa ryzyko biznesowe. Problemy mogą pojawić się także wtedy, gdy aplikacja w niestandardowy sposób wykorzystuje API, na przykład tworząc blokady w bazach danych. Zjawisko to może być dość trudne do wychwycenia, szczególnie w przypadku aplikacji napisanych w narzędziu Clipper i pracujących w środowisku stacji DOS/Windows 95 oraz serwera Novell Netware. Aby to zbadać, należy przeprowadzić testy obejmujące zarówno klienta, jak i serwer w formie wirtualizowanej, ale sprawdzając to we wszystkich trzech kombinacjach: serwer wirtualizowany - klient na sprzęcie oraz wirtualizowany, serwer oryginalny - klient wirtualizowany.

Czasami starsze aplikacje miewają problemy ze storage’em, dlatego należy przetestować oba warianty pracy aplikacji - z przypisanym zasobem storage oraz ze standardowym dyskiem dla maszyny wirtualnej.

Nie zawsze takie testy są możliwe, ale w przypadku firm z sektora MSP jest to sensowna droga migracji starszych środowisk do wersji wirtualizowanej, co przynosi istotne korzyści biznesowe. Po udanym procesie migracji dotychczas używany serwer będzie można wyłączyć. Starsze aplikacje rzadko mają wygórowane zapotrzebowanie na zasoby i dzisiejsze środowisko wirtualizacji z powodzeniem sobie z nimi poradzi.


TOP 200