Wioska bez pamięci

Dynamika internetowego oceanu informacji rodzi pytania o jego trwałość. Czy pamięć ludzkości, redukowana często jedynie do przekazu, staje się coraz bardziej ulotna?

Dynamika internetowego oceanu informacji rodzi pytania o jego trwałość. Czy pamięć ludzkości, redukowana często jedynie do przekazu, staje się coraz bardziej ulotna?

McLuhanowska wizja globalizacji jest faktem. Elektryczność, a potem elektronika umożliwiły przedłużenie ludzkiego systemu nerwowego na obszar całej kuli ziemskiej. Na naszych oczach powstaje nowy rodzaj zbiorowej świadomości. To wszystko prawda. Wszakże apologeci idei zmarłego przed 20 laty Kanadyjczyka i jego następców (jak Derrick de Kerchove) popełniają błąd, przeciwstawiając ulotności telewizji rzekomą trwałość informacyjną Internetu. Z formalnego punktu widzenia jest odwrotnie. Z praktycznego natomiast nasza coraz bardziej globalno-internetowa "wioska" staje się wioską bez pamięci.

Cyfrowa amnezja

Pajęczyna WWW zawiera kilka miliardów statycznych dokumentów o rozmiarach kilkudziesięciu terabajtów. Codziennie przybywa ok. 10 mln nowych stron. Tak zwany głęboki Internet, tj. intranety, bazy danych, strony dynamiczne, rozgałęzienia sieci, stanowią już przeszło pół biliona stron. Stałą tendencją jest ciągły, szybki wzrost, a poziom wiarygodności prognozy, że tak będzie dalej, graniczy z pewnością. Maszynowe nośniki danych imponują rosnącymi pojemnościami. Globalny do nich dostęp za pośrednictwem sieci teleinformatycznych potęguje wrażenie, że jako ludzkość zyskaliśmy potężne narzędzia wzmacniające naszą zbiorową pamięć. Czy jednak przyszli historycy końca XX w. nie trafią w tym okresie na "cyfrową lukę", wynikłą z konsekwencji stosowania obecnych metod zarządzania mediami komputerowymi?

Przeciętna żywotność internetowej strony jest oceniana na mniej niż 2 miesiące. Oznacza to, że co kilka tygodni cały Internet po prostu znika... tworząc się jednocześnie w tym samym czasie na nowo, w jeszcze okazalszej postaci! Wspaniale. Ale też to właśnie jest ów syndrom cyfrowej amnezji. Internet okazuje się w znacznym stopniu medium na teraz, nie zaś na zawsze. To, co widzimy, jest chwilowe, ulotne. To, co minęło, jest nie do odtworzenia. Czy taki paradygmat funkcjonowania mediów komputerowych nam wystarcza?

Trwałość pamięci

Postęp ludzkości nie byłby możliwy, gdybyśmy nie dysponowali pamięcią. Podobnie jak komputer, bez niej nasz mózg nie miałby danych niezbędnych do wykonywania swego programu. Dysponujemy pamięcią w wymiarze biologicznym (genetycznym). Mając jednak tylko taką pamięć, nie różnilibyśmy się od zwierząt, których rozwój ogranicza się do kolejnych mutacji wyznaczanych przez zmiany środowiskowe.

Naturalna pamięć kulturowa człowieka mogła się pojawić już przed opa-nowaniem mowy przez nasz gatunek. Przejawem jej istnienia jest międzypokoleniowy przekaz rytuałów czy zachowań. Przede wszystkim jednak były to wszelkie efekty materialnej działalności przeobrażającej otoczenie, np. proste budowle czy rysunki na skałach.

Każdy trwały znak, choćby kamień postawiony na kamieniu, zawierał pewien ładunek informacyjny, przeznaczony dla innego człowieka. Była to już pierwotna pamięć materialna. Mowa wzbogaciła ją w wymiar przekazu ustnego - co prawda ulotnego, ale precyzyjnego. Sytuację tę zmienia wielki wynalazek pisma. Pojawia się pierwsze medium nazwane papierem (faktycznie ów nośnik pojawia się później: u początków pisma mamy do czynienia z glinianymi rytami, węzełkowym kipu czy muszelkowym aroko, nie mówiąc o skórze wołowej).

Była to już pamięć medialna i trwała, ale jeszcze nie masowa. Z tą będziemy mieli do czynienia dopiero od eksplozji galaktyki Gutenberga, związanej z wynalazkiem druku. Jednak i przeciwstawianie rzekomej trwałości papieru internetowej tymczasowości wprowadza w błąd. Jak to faktycznie jest z tą trwałością? Ile zostało z zapisów zgroma- dzonych w Bibliotece Aleksandryjskiej po jej wielkim pożarze w roku 642? Owszem, papier to medium statyczne. Raz postawiony znak pisarski będzie trwał. Za bibliograficznymi danymi dowolnej książki kryje się dzieło, którego treść nigdy się już nie zmieni. Czy jest to lepsza pamięć od dynamicznych technologii mediów elektronicznych?


TOP 200