Windows 10: Microsoft zwiększa tempo aktualizowania systemu

Przedstawiciele Microsoft udostępnili nieco informacji na temat tego, jak aktualizowany i rozwijany będzie system Windows 10. Dowiedzieliśmy się m.in., że od teraz nowe wydania będą pojawiały się znacznie częściej, niż dotychczasowe premiery kolejnych wersji Windows.

Nowe wydania systemu Windows 10 określane przez Microsoft jako branches (gałęzie) będą pojawiały się znacznie częściej, niż dotychczas, gdy na premiery kolejnych wersji Windows trzeba było czekać 2-5 lat. Pytanie brzmi: kto skorzysta na takim modelu rozwoju systemu operacyjnego?

Niestety, na razie nie wiadomo, co to dokładnie będzie oznaczało. Microsoft nie poinformował, co ile tygodni, miesięcy czy lat zamierza prezentować kolejne „branches” oraz jak długo firma zamierza dostarczać aktualizacje dla takich wydań po pojawieniu się kolejnych wersji systemu. „Nie mamy pojęcia, jak długo będą one utrzymywane w systemie wsparcia” komentuje Chris Goettl z firmy Shavlik Technologies, specjalizującej się w zarządzaniu aktualizacjami.

Zobacz również:

„Wiemy za to, że Windows 7 będzie wspierany do 2020 r. Spodziewam się, że dużo firm może zdecydować się na pozostanie przez najbliższe lata przy tym systemie” dodaje Chris Goettl. Jego zdaniem największymi wygranymi będą tu indywidualni użytkownicy, którzy w przeciwieństwie do firm nie muszą testować aktualizacji pod kątem zgodności z firmowymi systemami i aplikacjami, a także organizacje, które obecnie są często celami ataków wykorzystujących luki w niezaktualizowanych komputerach z Windows.

„Klienci indywidualni z reguły korzystać będą z aktualnej „gałęzi” Windows aktualizowanej na bieżąco. Z ich punktu widzenia zmiany wprowadzane przez Microsoft są zdecydowanie pozytywne. Jeśli Microsoft wprowadzi jakieś nowe funkcje czy narzędzia, zawsze będą mieli do nich szybki dostęp. Jeszcze ważniejsza jest kwestia bezpieczeństwa, bo typowy użytkownik domowy nie zdaje sobie sprawy z tego, jak opóźnianie instalowania poprawek wpływa na bezpieczeństwo jego komputera” wyjaśnia ekspert z Shavlik Technologies.

Jeśli chodzi o firmy, to zdaniem Chrisa Goettla, w najkorzystniejszej sytuacji będą duże organizacje, które wykupią korporacyjne (enterprise) licencje na Windows 10 – Microsoft zapewni im przedłużone wsparcie dla starszych „gałęzi” Windows 10 oraz opcję instalowania tylko wybranych aktualizacji, np. związanych z bezpieczeństwem. Nieco gorzej wyglądać będzie sytuacja mniejszych firm, które zaopatrzą się w wersje "professional" – z zapowiedzi Microsoftu wynika, że będą one mogły wybrać pomiędzy zainstalowaniem najnowszego wydania Windows 10 lub pozostaniem przy poprzedniej „gałęzi” (innych opcji nie będzie). „Taki model może sprawić, że niektóre mniejsze firmy mimo wszystko wybiorą wersję enterprise” uważa Chris Goettl.

Równie często wybieraną opcją może być po prostu pozostanie na razie przy Windows 7, który jeszcze przez kilka lat będzie regularnie aktualizowany. W szczególności dotyczy to firm, którym branżowe czy rządowe regulacje utrudniają szybkie aktualizowanie oprogramowania do najnowszych wersji. To samo dotyczyć będzie firm, które korzystają z oprogramowania kompatybilnego ze starszymi wersjami Windows.

"Microsoft postawił sobie ambitny cel – doprowadzenie do zainstalowania Windows 10 na miliardzie urządzeń. Gdybym jednak był na miejscu właściciela firmy i miał podjąć decyzję o zainstalowaniu Windows 10, poważnie rozważyłbym wszystkie opcje oraz scenariusze i upewnił się, czy darmowa aktualizacja do "dziesiątki" na pewno jest w tej chwili optymalnym rozwiązaniem” podsumowuje Chris Goettl.

Warto dodać, że Microsoft faktycznie robi wiele, by maksymalnie, zgodnie ze swoimi szumnymi zapowiedziami spopularyzować Windows 10. Jednym z elementów tego planu jest wprowadzenie jednolitego systemu, który przeznaczony jest dla wszystkich urządzeń z oferty firmy: od desktopów, przez komputery przenośne, tablety, smartphony czy nawet konsolę do gier (Xbox One). Wiadomo jednak, że „koniem pociągowym” tej operacji będą komputery PC, bo choć Microsoftowi nie można odmówić ambicji i energii, to na razie udział firmy w segmencie mobilnym jest dość mizerny (po kilka procent udziału w rynku tabletów i smartphone’ów).


TOP 200