Wieści z terenu

Każdy głupi ma szczęście - powiedzenie to przypomniało Lokalnemu Informatykowi czasy młodości, służyło bowiem do artykułowania wzgardy dla sukcesów rywala w środowisku dziecięco-młodzieżowych zabaw.

Każdy głupi ma szczęście - powiedzenie to przypomniało Lokalnemu Informatykowi czasy młodości, służyło bowiem do artykułowania wzgardy dla sukcesów rywala w środowisku dziecięco-młodzieżowych zabaw.

Obecnie nikt mu już nie przygaduje w ten sposób - po pierwsze z racji bardziej dojrzałego wieku, a po drugie dlatego że nie da rady w życiu Lokalnego zaobserwować istotniejszych sukcesów budzących zawiść otoczenia, zwłaszcza takich, które mogłyby zaistnieć znikomym nakładem pracy. Ogólnie rzecz ujmując, Lokalny Informatyk szczęścia raczej nie ma. Nie próbuje nawet wzbogacić się w sposób szybki i łatwy.

Kiedyś było inaczej. Próbował sił w grach liczbowych, ale w związku z tym, że ciągle typował niewłaściwe wyniki, nigdy nawet nie uzyskał zwrotu kosztów. Widząc daremność starań, dał sobie spokój. Nie ożenił się niestety bogato, co być może postawiłoby go finansowo na nogi. Mógł wziąć przykład z kolegi, który wzbraniał się przed ożenkiem, oczekując na odpowiednią partię. Co prawda do tej pory jest on kawalerem, ale ma przynajmniej spokój i nie musi zabiegać o utrzymanie rodziny. Lokalny Informatyk nie ma także szczęścia do ludzi, a w szczególności do przełożonych. Trudno mu znaleźć z nimi wspólny język, a zmiana miejsca zatrudnienia przypomina z reguły przechodzenie z deszczu pod rynnę. Nie pamięta, aby kiedykolwiek pracodawcy dostrzegli i nagrodzili jego wysiłki, choć stara się pracę wykonywać lepiej niż przeciętnie, co kosztuje go wiele trudu. Nie miał także szczęścia, wybierając zawód, zmuszający do ciągłej nauki i poruszania się w mało stabilnym środowisku zmiennych, jak humorzasta panna, technologii informatycznych. Zamiast zawracać sobie głowę studiami, nauką w pracy i po niej, mógł w odpowiednim po temu czasie rozruszać jakiś geszefcik, to teraz byłby panem i ludzie pracowaliby na niego. Chociaż nie wiadomo, czy coś by z tego wyszło, skoro brak mu szczęścia. Pewnie z miejsca dosięgłaby go plajta, bo jak ktoś ma pecha, to i na pustyni się utopi.

Jest w tym wszystkim jednak kropla optymizmu. Skoro powiedzenie mówi, że każdy głupi ma szczęście, oznacza to jednoznacznie, że Lokalny, którego jakiekolwiek objawy powodzenia starannie omijają, nie jest głupi. A jeśli nie głupi, to wedle metody indukcji wychodzi na to, że jest mądry. Powinien się cieszyć i być dumny. Może. Tylko co mu z tego. Chociaż... chwileczkę - może coś z tą indukcją nie w tę stronę co trzeba poszło. Przecież ktoś mądry nie może aż tak bardzo spaskudzić sobie życia. Spróbujmy jeszcze raz. Każdy głupi ma szczęście. Mądry nie ma. A głupszy? No właśnie, chyba tak miało być.

Piotr Schmidt

(agent zakładowy)


TOP 200