Wieści z terenu

Waga ciężka

Waga ciężka

Czy postawiliście kiedyś komuś coś? Proszę, przypomnijcie sobie. Może kawę, ciasteczko lub coś mocniejszego? Nawet jeśli nic z tych rzeczy, to prawdopodobnie większość postawiła komputer na biurku lub też na podłodze i niekoniecznie dla siebie, a dla użytkownika. Możecie więc z dumą w głosie twierdzić, że postawiliście komuś komputer - co brzmi znacznie poważniej niż jakaś tam kawa.

Lokalny Informatyk powrócił pewnego dnia do domu trochę zmęczony. Małżonka zapytała, co słychać, a ten jej odparł: "Podnosiłem serwer przez cały dzień". "No, toś się narobił. A nie masz tam nikogo do pomocy? Żebyś tych ciężarów nie musiał dźwigać. Biedaku ty mój". Żona Lokalnego zbyt dosłownie potraktowawszy wyznanie męża, zatroskana o jego zdrowie fizyczne, natychmiast smakowity posiłek przygotowała. Jak z powyższego widać, niezbyt fortunne określenie zakresu czynności wyzwala w ludziach spoza branży przekonanie o jego dosłowności.

Rzeczywiście, całodzienne podnoszenie maszyny ważącej nieco więcej niż siatka z zakupami może wydawać się zajęciem godnym bardziej treningu zapaśnika niż słabej konstytucji pracownika umysłowego. Wyobrażenie człowieka zmagającego się z ciężarem oddaje lepiej znamiona trudu jego. Ewentualnie zamiast podnoszenia serwera można zastosować jego stawianie, ale daje to słabszy wyraz doniosłości zadania. Przecież komputer nie pijak, więc jak go się postawi, to powinien stać i już. Jak widać dobieranie odpowiednich określeń mających na celu zobrazowanie lub wręcz przejaskrawienie faktów odgrywa niepoślednią rolę w życiu, czy to zawodowym, czy prywatnym. Za zwykłe "postawienie serwera" Lokalny na pewno nie zostałby wynagrodzony sowitym posiłkiem przez swą małżonkę. Jednak trzeba uważać, w jakiej sytuacji i komu opowiada się o przeprowadzonych działaniach. Wstawianie takiej gadki Zarządowi nie byłoby najszczęśliwszym rozwiązaniem. Przełożeni mogliby dojść do wniosku, że zamiast zatrudniać kogoś z głową i o dużych pretensjach finansowych, wystarczy nająć do pracy osobnika z odpowiednią strukturą muskulatury, co wyszłoby znacznie taniej. Lub też Zarząd mógłby zaoferować Lokalnemu pomoc Inwestycyjnego lub Przybocznego w podnoszeniu maszyny, bo we dwóch łatwiej. Dlatego na posiedzeniu z przełożonymi nigdy nie padają słowa: podnoszenie lub stawianie. Lokalny woli postawić Zarządowi kawę, a przy niej opowiadać o usuwaniu awarii lub usterek. Z drugiej strony patrząc, wydaje się, że Lokalnemu Informatykowi przydałaby się jednak solidna dawka wysiłku fizycznego, bo od tego myślenia zupełnie już sflaczał. Co z tego, że duch ciągle ochoczy, skoro ciało mdłe. Jeszcze kiedyś padnie koło padniętego serwera i komu wówczas przyjdzie ich podnosić? Zarząd zastrzegł przecież, że na żadnego dodatkowego informatyka już ich nie stać.

Piotr Schmidt

(agent zakładowy)


TOP 200