Wiemy co i jak

Lokalny Informatyk zdaje sobie sprawę z faktu, że zbytnie uleganie użytkownikom nie przynosi nic dobrego. Szczególnie wówczas, gdy jest to użytkownik wewnętrzny.

Lokalny Informatyk zdaje sobie sprawę z faktu, że zbytnie uleganie użytkownikom nie przynosi nic dobrego. Szczególnie wówczas, gdy jest to użytkownik wewnętrzny.

Lokalny, będąc kiedyś w serwisie samochodowym, zaobserwował taką oto sytuację. Przyjechał klient z własnym olejem i kazał lać do silnika. Mechanicy zadanie wykonali, a po odjeździe klienta dał się słyszeć następujący dialog: "przecież to był olej do skrzyni biegów" - mówił jeden mechanik. "Ale klient kazał go lać do silnika, to wlałem" - odparł drugi fachowiec. Wniosek z tego taki, że warto czasami zapytać klienta o sensowność jego zamiarów, nawet gdyby miał się obrazić. Wszak wszystko dla dobra bliźniego. Lokalny też często starał się Dyrekcji wyjaśniać pewne sprawy, gdy ta rozpędzała się w swoich zamiarach, które do niczego dobrego nie mogły doprowadzić. Jednak jego zapał w prostowaniu ścieżek dyrekcyjnych prawie całkowicie wygasł na zasadzie odruchu warunkowego, gdyż Dyrekcja traktowała uwagi (co z tego, że obiektywnie słuszne) Lokalnego jako policzek w swoją własną dyrekcyjną twarz. Kończyło się to w najlepszym razie cięgami słownymi, jakie Lokalny otrzymywał lub brakiem podwyżki wynagrodzenia, której nie otrzymywał. Tak czy siak, Lokalny musi być ostrożny w obcowaniu z przełożonymi.

Nie oponował więc, gdy zakupiono instalację serwerową do składowania pism tworzonych przez Dyrekcję - w porywach kilkadziesiąt stron tekstu rocznie. Nie przeciwstawiał się stanowisku Dyrekcji, która zadecydowała, że okablowanie sieciowe ma być ukryte pod tynkiem, bo z listwami na ścianach to niezbyt ładnie będzie w firmie. Cóż - klient płaci, klient wymaga. I tak po kilku latach będą prosić o strukturę w korytkach. Ale krew się w nim wzburzyła, gdy Dyrekcja powiadomiła go, że wymiana danych z ich odległym oddziałem będzie odbywać się na dyskietce. A wszystko dlatego, że oddział nie miał połączenia z centralną bazą danych i nikt tego połączenia nie chciał sfinansować. Lokalny nie wiedział jak to zrobić, aby na dyskietce umieścić dane z wielkiej bądź co bądź bazy. W ogóle nie miał koncepcji na ten rodzaj replikacji. Bał się jednak pytać Dyrekcji o te sprawy, bo wiadomo jak skończyłoby się to dla niego.

Z drugiej strony należy zauważyć, że Dyrekcja ma nieraz dobre i oszczędne pomysły, których jedyną niedoskonałością jest strona techniczna realizacji.