Wiedza w bazach i systemach

Zacieranie się granic między firmami a ich otoczeniem wymaga nowych metod zarządzania. Dane występujące w postaci naturalnej zyskują nową jakość w wersji elektronicznej.

Twierdzenie McLuhana "medium jest przekazem" jest dziś szczególnie aktualne w nowej, informatycznej wersji. Obok klasycznych już mediów papierowych czy elektronicznych, takich jak telewizja, mamy dziś do czynienia z najbardziej dynamiczną formą informacji - komputerową. Digitalizacja jest megatrendem obejmującym wszelkie dziedziny naszego życia: od prywatnych transferów bankowych czy rachunków za telefon w formie pdf, przez bazy danych przedsiębiorstw, aż do sfery publicznej, medycznej czy rozrywkowej (np. pliki muzyczne czy filmowe). Wiadomo, że każda informacja musi mieć swój . Nie zawsze jest to jednak nośnik komputerowy. Na przykład nośnikiem dla informacji przekazywanej głosem są akustyczne drgania cząstek powietrza. Z kolei informacja opisująca ruchy planet może być matematyczną formułą (Kopernika, Keplera, Newtona) istniejącą choćby w naszej świadomości (tu nośnikiem jest nasz mózg i chemoelektryczne reakcje w nim zachodzące, na przykład transport kationów wapnia).

Mamy zatem także zależność odwrotną: nie ma kawałka materii bez skojarzonego z nią ładunku informacyjnego. Już choćby opis rzeczywistości za pomocą języka naturalnego jest taką informacją, mniej lub bardziej precyzyjną. Również celem informatycznego wspomagania organizacji produkcji jest modelowanie jej procesów do ich algorytmicznej implementacji.

W idealnym przypadku każda transformacja materii czy energii w przedsiębiorstwie powinna znaleźć odzwierciedlenie w jego systemie komputerowym. Przykładowo: paleta wyrobu gotowego jest znakowana etykietą z kodem kreskowym. Już sam fakt wydrukowania etykiety nie prowadzi tylko do uzyskania kawałka papieru, ale może być automatycznie sprzężony z elektronicznymi transakcjami księgowania:

- zwiększenie stanu wyrobów gotowych ERP (Enterprise Resource Planning)

- zmniejszenie stanów surowców ERP na podstawie listy części

- wejście wyrobu gotowego do bazy danych magazynu centralnego

- wygenerowanie danych dla kontroli jakości (próby wyrobów)

- statystyki ilościowe/jakościowe.

Transakcji może być więcej i mogą być realizowane w różnej kolejności, wsadowo (interfejsy) czy bezpośrednio (online, np. ODBC - Open DataBase Connectivity), a dodatkowo oprócz transakcji użytkowych mamy szereg skojarzonych z nimi operacji technicznych (na przykład system EAN korzysta z bazy danych MySQL, automatyczne paletownice mają z kolei Access, a magazyn pracuje pod DB2 AS/400). ERP ma swoją bazę danych, statystyki korzystają z Cognosa, a szereg podsystemów satelitarnych z rozwiązań indywidualnych. Może się też zdarzyć, że mamy do czynienia z błędami, które mają przyczyny organizacyjne i system musi mieć możliwość dokonywania korekt.

Digitalizacja materii

Jak dotąd nie wiemy jednak dokładnie, gdzie się nasz wyrób w danej chwili znajduje. W odpowiedniej bazie danych możemy zatem przewidzieć stosowne znaczniki (aktywowane automatycznie podczas fizycznego transportu wyrobu):

- koniec linii wytwórczej

- wyjściowa rampa fabryczna

- wejściowa rampa magazynu

- lokacja w magazynie

- strefa komisjonowania zleceń klientów

- śledzenie w systemie logistycznym (portal GPS dla ciężarówek).

Z kolei rozszerzenie opisywanych możliwości uzyskamy, przechodząc na technologię RFID (Radio Frequency IDentification), czyli dalszą "digitalizację materii". Oznacza to, docelowo, praktycznie nowy poziom cywilizacyjny, w którym może się znaleźć w każdej cegle, w każdej klamce i (dosłownie) w każdym guziku od koszuli (tzw. inteligentne ubrania czy komputery do noszenia, wearing computing).

W gruncie rzeczy działa tu "tylko" klasyczne prawo przechodzenia ilości w nową jakość. Ten sam uran po osiągnięciu masy krytycznej wywołuje reakcję łańcuchową. Te same dane, powszechnie znane, ale występujące w postaci naturalnej (nieinformatycznej) tworzą nową wartość już przez sam fakt ich systematycznego gromadzenia w bazach danych. Jeśli te bazy danych stają się powszechnie dostępne w internetowej wszechsieci (evernet), mamy do czynienia nie tylko z nową, cyfrową ekonomią (digital economy), ale z sytuacją wymagającą nowych regulacji prawnych.

Przykładowo: każdy z nas ma prawo przebywać w miejscach publicznych, oglądać je (zapamiętujemy informacje w postaci naturalnej) czy fotografować (indywidualna informacja elektroniczna). Jaki poziom medialności będą miały jednak dane elektroniczne wszystkich ulic świata, zgromadzone w jednej centralnej bazie danych, dostępnej dla każdego w dowolnym czasie i z dowolnego miejsca na kuli ziemskiej? Takie dane uzyskają wymiar internetowej sieciowości (networking), a sam fakt możliwości ich filtrowania według różnych kryteriów tworzy nową wartość systemową, gdyż system jest zawsze czymś więcej niż tylko arytmetyczną sumą wartości jego elementów.