Wiedza pod ochroną

Zasadniczym atutem skutecznego współzawodnictwa rynkowego i strategicznym czynnikiem produkcji jest wiedza.

Zasadniczym atutem skutecznego współzawodnictwa rynkowego i strategicznym czynnikiem produkcji jest wiedza.

Innymi słowy, firma jest systemem wiedzy. Jest tym bardziej zdolna do konkurowania na rynku, im lepiej wykorzystuje zgromadzoną wiedzę, zwłaszcza tzw. nieujawnioną wiedzę. Z tego nowego sposobu patrzenia na organizację wynika nowy kierunek w zarządzaniu, które powinno skupić się na tworzeniu i nabywaniu wiedzy, mechanizmach jej transferu wewnętrznego i zewnętrznego oraz zastosowaniu. Wiedza obejmuje poza technologią know-how, prawami autorskimi, metodami zarządzania także indywidualny zasób wiedzy poszczególnych członków firmy. Zarządzanie wiedzą obejmuje też strategie dzielenia się wiedzą i jej ochrony przed nie kontrolowanym odpływem na zewnątrz. Okazuje się, że wiedza skutecznie zarządzana i chroniona może być kluczowym źródłem zysków firmy. Boleśnie przekonał się o tym zarząd jednej z firm ubezpieczeniowych, który w ramach reengineringu w ucieczce przed kosztami zwolnił dużą część ajentów, planując obciążyć pozostałych. Okazało się, że odchodzący ajenci zabrali ze sobą także klientów i setki nieformalnych powiązań, które były nie do odtworzenia. Firma zamiast zyskać, poniosła straty.

Nie ma monopolu

Cechą charakterystyczną, a jednocześnie największym problemem, tak ujmowanego systemu organizacji jest jego rozproszenie. Rozproszony charakter wiedzy oznacza, że nikt nie posiada wiedzy w całości, iż ulega ona ciągłym zmianom, jest do końca niedookreślona i nie uświadamiana (tzw. wiedza milcząca, utajona). Wiedza ta często jest związana z doświadczeniem i powstaje wskutek wprawy w wykonywaniu pewnych czynności, które w efekcie prowadzą do automatyzmu działania. Te zautomatyzowane umiejętności czy wiadomości przestają się poddawać świadomej kontroli lub poddają się jej z trudem. Zaletą takiego stadium działania jest to, że nie angażuje on uwagi, która może być skierowana na inne czynności. To znacznie zwiększa tempo i efektywność pracy. Wadą wiedzy utajonej jest natomiast fakt, że jej użytkownik często nie potrafi podać reguł poprawności swojego działania, którymi posługuje się swobodnie i bez zahamowań. W związku z tym utrudniona jest także możliwość zarządzania i ochrony tak pojętej wiedzy, choć ma ona niewątpliwie ogromne znaczenie dla funkcjonowania firmy. Najgorsze jest to, że wielu prezesów nie wierzy w istnienie wiedzy ukrytej. Najłatwiej firmę taką poznać po dużej rotacji pracowników i "łatwym" ich zwalnianiu. Zarządzający nie zdają sobie sprawy, że zwalniając dobrego pracownika działu handlowego lub wyrażając zgodę na jego odejście, pozwalają na odpływ wiedzy.

Podobnie jak różnie definiowano czynniki rozwoju, tak samo różne stosowano formy ochrony prawnej tych strategicznych dóbr. Były to zabezpieczenia o dużej skuteczności. Prawa własności prywatnej ziemi i nieruchomości zabezpieczano notarialnie przez hipotekę i księgi wieczyste, kapitał chroniony był przez banki i towarzystwa wzajemnej reasekuracji. Dotychczas nie wypracowano jednak równie skutecznych sposobów prawnej ochrony szeroko pojętej wiedzy, szczególnie tej, która nie jest ujmowana w formie patentu, praw autorskich czy praw posiadania.

Ochrona własności intelektualnej

Istniejące w systemie prawnym zabezpieczenia własności intelektualnej firmy okazują się niewystarczające. Sytuacja taka ma miejsce nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Przede wszystkim dlatego że ogromna część wiedzy jest nie skodyfikowana i trudna do określenia. Najskuteczniej problem własności intelektualnej jest rozwiązany w Stanach Zjednoczonych, być może dlatego właśnie tam wystąpił najsilniejszy rozwój nowych technologii. W USA prawo własności ma osoba, która wymyśliła określony produkt lub metodę, natomiast np. w Japonii osoba, która pierwsza zgłosiła wynalazek w urzędzie patentowym. Z tego powodu Amerykanie mają mniej oporu przed dzieleniem się pomysłami z innymi.

Firmy wypracowują więc własne strategie ochrony wiedzy przed konkurencją. Strategie te są niejednokrotnie bardziej skuteczne niż umowy prawne. Wewnętrzne regulacje instytucji pozwalają im chronić wiedzę, która decyduje o ich przewadze rynkowej.

Wiedza ta, w zależności od sektora rynku, może dotyczyć technologii produkcji, kanałów dystrybucji i wielu innych dziedzin. Znacząca jej część nie jest chroniona przez prawo, ponieważ w wielu sytuacjach nie ma jasnych reguł ustalania własności intelektualnej. Istnieje zatem trudność w wykazaniu nielegalnego naśladownictwa i wykorzystywania wiedzy danej organizacji.

W takiej sytuacji firmy w celu regulacji przepływu wiedzy ustalają tak zwane quasi-prawa posiadania - odnoszące się do wiedzy i jej wykorzystywania. Dzięki temu część wiedzy może zostać bezpośrednio sprzedana - np. w formie patentu, praw autorskich, treningów, a część udostępniona publicznie. Poza tym istotna część wiedzy jest przekazywana poprzez kontakty prywatne (jest to np. podstawowy kanał przepływu tzw. wiedzy negatywnej, która w oficjalnych kanałach komunikacyjnych jest pomijana, jako mniej znacząca i nie przynosząca tak spektakularnych efektów). 80% publikowanych artykułów dotyczących różnych dziedzin opartych jest na wiedzy pozytywnej, czyli traktuje o badaniach i eksperymentach, w których udało się wykazać poszukiwaną zależność. Nieujawnianie w oficjalnych publikacjach wyników i badań, które takiej zależności nie potwierdziły, sprawia, że są one wielokrotnie powtarzane przez niezależne placówki badawcze i instytucje, wymuszając duże nakłady finansowe i czasowe.