Wideokonferencje ze znacznym potencjałem

Systemy wideokonferencyjne mogą pomóc w minimalizowaniu kosztów podróży służbowych w firmach, zrewolucjonizować sposoby podejmowania strategicznych decyzji czy poprawić wizerunek spółki w dobie, gdy określenie "ekologiczna" dodawane jest niemal do wszystkiego. Realia rynku skłaniają jednak do opinii, iż wideokonferencje nie trafią pod strzechy dopóty, dopóki nie nastąpi wzrost podaży rozwiązań dla małych i średnich firm. Według wielu analityków, to właśnie ten segment może zmienić obecną sytuację, gdy zaawansowane systemy HD kupują tylko największe korporacje, wydając przy tym setki tysięcy dolarów.

Wideokonferencje - wiele zalet, jedna wada

Lista zalet masowego wprowadzenia rozwiązań audiowizualnych do środowisk biznesowych jest długa. Odbywanie wirtualnych spotkań z osobą z drugiego końca świata czy umożliwienie pracownikowi pracy w domu, bez utraty jakości kontaktu, to tylko niektóre zalety z całej gamy możliwości. Dzięki systemom wideokonferencji można łączyć rozproszone biura i wspólnie wypracowywać nowe koncepcje. Nie bez znaczenia są też relacje z dostawcami usług - niemal osobisty kontakt może usprawnić wiele procesów biznesowych czy negocjacji. Przeprowadzanie szkoleń lub nawet rekrutacji nowych pracowników, to kolejne elementy, które mogą zachęcić potencjalnych klientów do zainwestowania w systemy wideokonferencyjne.

Badania zebrane przez firmę Tandberg pokazują, że rozwiązania audiowizualne mogą ograniczyć podróże o 30%. Jednym z przykładów jest tu firma kurierska TNT, która wdrożyła systemy wideokonferencji w ramach programu "Planet Me" (znaczną rolę odegrał tu czynnik ekologiczny). Według szacunków, ograniczenia podróży w tym wielooddziałowym przedsiębiorstwie wynoszą ok. 20%, co w ciągu czterech lat da oszczędności ok. 11 mln euro. Wielomilionowe redukcje kosztów zdołała osiągnąć również spółka Vodafone, dzięki wdrożeniu systemów wideokonferencyjnych (zmniejszyła liczbę podróży służbowych o 25%). Specjaliści podkreślają, że redukcje te obniżają jednocześnie poziom emisji dwutlenku węgla (mniej podróży samolotem) o wielkości rzędu kilkudziesięciu tysięcy ton rocznie - w odniesieniu tylko do jednej, dużej spółki.

Dlaczego zatem wciąż jesteśmy w przededniu wideokonferencyjnej ofensywy, a nie w jej trakcie? Głównym powodem, według opinii analityków tego rynku, jest wysoka cena rozwiązań "telepresence". Z chwilą wprowadzenia ich na rynek (kilka lat temu), cała oferta skierowana była głównie do sektora korporacyjnego. Najdroższe systemy to koszt ok. 600 tys. USD (dla dwóch lokalizacji). Do tego trzeba doliczyć jeszcze koszty wyposażenia pojedynczej sali wideokonferencyjnej, włączając w to odpowiednie przystosowanie akustyki, oświetlenia pomieszczenia, wsparcia technicznego i konfigurację sieci.