Wideokonferencje bez granic

Oszukać nasze zmysły - taki cel stawiają sobie wszystkie firmy oferujące dziś systemy wideokonferencyjne. Na polski rynek co kilka miesięcy wchodzi nowa firma oferująca rozwiązania wideokonferencyjne, które mają nam dać poczucie, że nie mówimy do telewizora, a do osoby znajdującej się po drugiej stronie łącza, niejako czując jej wirtualną obecność. Ale mimo że rynkowa oferta jest coraz bogatsza, ceny - niestety - wciąż wysokie.

Oszukać nasze zmysły - taki cel stawiają sobie wszystkie firmy oferujące dziś systemy wideokonferencyjne. Na polski rynek co kilka miesięcy wchodzi nowa firma oferująca rozwiązania wideokonferencyjne, które mają nam dać poczucie, że nie mówimy do telewizora, a do osoby znajdującej się po drugiej stronie łącza, niejako czując jej wirtualną obecność. Ale mimo że rynkowa oferta jest coraz bogatsza, ceny - niestety - wciąż wysokie.

Wideokonferencje bez granic

Początki wideokonferencji - Picturephone firmy Western Electric

Wdeokonferencje swą historią sięgają lat 60., kiedy to działająca przy AT&T grupa Western Electric zademonstrowała Picturephone - pierwszy telefon przekazujący także obraz. Produktów tego typu pojawiało się coraz więcej, ale komfort korzystania z nich był wątpliwy - obraz wideo był mały (na początku tylko czarno-biały), nieostry i często niezsynchronizowany z głosem ludzi po drugiej stronie łącza.

Pojawienie się Internetu przyniosło nowe nadzieje. Technologia była już zdecydowanie tańsza i bardziej dostępna, ale wciąż daleka od rozwiązania, które można nazwać komfortowym. Wideokonferencje internetowe wymagały dużych przepustowości, często były problemy ze zrywanym sygnałem, a dobre kodeki dźwięku i obrazu pojawiły się dopiero niedawno.

Wideokonferencje bez granic

Zestaw wideokonferencyjny firmy Tandberg

Parę lat temu kilka firm podjęło próby stworzenia systemów wideokonferencyjnych z prawdziwego zdarzenia, których prostota obsługi i komfort wirtualnych spotkań będą na najwyższym poziomie. Powstało kilka rodzajów rozwiązań, różniących się przede wszystkim mobilnością i liczbą osób, które mogą brać udział w wirtualnych spotkaniach. Wszystkie systemy są wyposażone w profesjonalne monitory plazmowe wysokiej rozdzielczości (1080p) i zaawansowane systemy nagłośnieniowe. Na serwerze instalowane są odpowiednie zestawy kodeków i oprogramowanie umożliwiające zdalną współpracę (współdzielenie prezentacji itp.).

Wzrost jakości wideopołączeń przyniósł bardzo szybki rozwój tego rynku. Popularności wirtualnym spotkaniom dodają zatłoczone ulice, przeciążone lotniska (wraz z wiecznie spóźniającymi się samolotami) oraz naciski na obniżanie kosztów (w firmach, gdzie regularnie dochodzi do wielu spotkań między tymi samymi osobami z różnych oddziałów, system wideokonferencji może zwrócić się nawet po kilku miesiącach). Nie bez znaczenia jest także bardzo popularny aspekt ekologiczny - ograniczając liczbę podróży, mamy wpływ na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla.

Za drogo i za blisko?

Na polskim rynku już od kilku lat obecne są rozwiązania firm Tandberg i Polycom, swój udział mają także systemy firm Sony, Aethra i Emblaze-VCON. W listopadzie swoje działania na polskim rynku rozpoczął kolejny dostawca systemów wideokonferencji - amerykańska firma LifeSize (w Polsce reprezentowana przez dystrybutora MEDIAZ), która jako pierwsza na świecie w 2003 r. oferowała systemy wideokonferencji wysokiej rozdzielczości. Sił na rynku wideokonferencji próbuje też większość firm oferujących rozwiązania ujednoliconej komunikacji (unified communications), w których wideo stanowi jeden z kanałów przesyłu informacji.

Sprzedaż na polskim rynku jest trudna, ale nie niemożliwa - mówią dostawcy rozwiązań wideokonferencyjnych. Oprócz wciąż dość wysokich cen na jej niekorzyść działają niezbyt wielkie odległości pomiędzy polskimi miastami oraz stosunkowo mało przedsiębiorstw, które mają wiele oddziałów, gdzie dodatkowo zdecentralizowany jest zarząd firm (jest to podstawowe kryterium, aby można było spodziewać się zwrotu z inwestycji w system wideokonferencyjny). Największe szanse na wdrażanie w Polsce systemów wideokonferencyjnych dają lokalne biura zachodnich korporacji. Jest jednak szansa na znaczne ożywienie rynku - w firmach funkcjonuje wiele instalowanych dawno temu systemów w starych technologiach, które już wkrótce będą wymieniane na systemy wysokiej rozdzielczości. Wszyscy liczą, że to ożywienie spowoduje większe zainteresowanie klientów, a przez to spadek cen. Nie bez znaczenia są też rozwijająca się infrastruktura sieciowa oraz znaczny wzrost prędkości przesyłania danych oferowanych przez dostawców Internetu.

Telepresence, czyli teleobecność

Wideokonferencje bez granic

Wielomonitorowe systemy to mercedesy wideokonferencji wysokiej rozdzielczości (na zdjęciu system HP Halo).

Ponad zwykłe systemy wideokonferencyjne wyszły firmy HP i Cisco. Stworzyły one zaawansowane rozwiązania wideokonferencyjne, chociaż zdaniem ich twórców słowo "wideokonferencja" nie jest tu właściwe. Na Zachodzie przyjęło się określenie "telepresence", co w Polsce można przetłumaczyć na "teleobecność". Rozwiązanie to pozwala na prowadzenie spotkania z drugim końcem świata, przy jednoczesnym poczuciu, jakbyśmy rozmawiali z partnerami po drugiej stronie stołu.

Na system telepresence składają się trzy ciekłokrystaliczne duże monitory, trzy odpowiednio skalibrowane kamery i pokój ze stołem konferencyjnym z wbudowanymi mikrofonami (aby zapewnić poprawne działanie systemu, niezbędne jest właściwe skalibrowanie kamer i ustawienie oświetlenia). Najlepiej, jeśli po drugiej stronie - w miejscu, z którym się łączymy - był identyczny zestaw. Prawidłowo skalibrowany zestaw i solidne łącze internetowe dadzą nam wrażenie, że osoba, z którą rozmawiamy, siedzi naprzeciwko nas. Do tego dochodzi czwarty monitor (lub wbudowany pod stołem projektor z ekranem umieszczonym pod monitorami), na którym mogą być wyświetlane różne treści z dowolnego, dołączonego do systemu komputera (np. prezentacja przemawiającej właśnie osoby).


TOP 200