Wczoraj, dziś i jutro informatyki

Niniejsze wystąpienie pisane jest na Zjazd Absolwentów Oddziału Inżynieryjno-Ekonomicznego Politechniki Warszawskiej w 1994 r. Jest to o tyle ważne, że mija 36 lat od czasu kiedy prof. Seweryn Chajtman uruchomił pierwsze wykłady z informatyki na tym oddziale i pierwsze z dziedziny jej zastosowań w Polsce. Wówczas nazywaliśmy tę dziedzinę zastosowaniami elektronicznych maszyn cyfrowych. Pierwszym wykładowcą był prof. dr Wojciech Jaworski, obecnie wykładający na Uniwersytecie Concordia w Montrealu. Zatem można stwierdzić, że Oddział IE Wydziału Mechaniczno-Technologicznego PW był kolebką zastosowań informatyki w Polsce.

Niniejsze wystąpienie pisane jest na Zjazd Absolwentów Oddziału Inżynieryjno-Ekonomicznego Politechniki Warszawskiej w 1994 r. Jest to o tyle ważne, że mija 36 lat od czasu kiedy prof. Seweryn Chajtman uruchomił pierwsze wykłady z informatyki na tym oddziale i pierwsze z dziedziny jej zastosowań w Polsce. Wówczas nazywaliśmy tę dziedzinę zastosowaniami elektronicznych maszyn cyfrowych. Pierwszym wykładowcą był prof. dr Wojciech Jaworski, obecnie wykładający na Uniwersytecie Concordia w Montrealu. Zatem można stwierdzić, że Oddział IE Wydziału Mechaniczno-Technologicznego PW był kolebką zastosowań informatyki w Polsce.

Początki zastosowań EMC w Polsce (1958-1974)

Lata 1950-60 to okres ostrej industralizacji Polski, w którym dominowały zagadnienia projektowania produkcji i całych zakładów. W tej dziedzinie dominowało podejście od strony technologii produkcji wsparte 16-tym tomem Maszynostrojenia. Oddział IE, założony i kierowany przez prof. Seweryna Chajtmana był przede wszystkim pionierem organizacyjnego podejścia do projektowania i zarządzania produkcją.

Podejście to charakteryzowały obliczenia produkcji rytmicznej zaproponowane przez prof. Chajtmana. Jak przystało na złożone obliczenia, trzeba było je optymalizować i przeliczać na EMC. Następnie uruchomiony zakładem należało zarządzać za pomocą mechanizacji przepływu informacji maszynami licząco-perforacyjnymi a nawet za pomocą automatyzacji systemów informacyjnych.

Stąd wzięła się naturalna potrzeba w naszym Oddziale I-E na szybkie a nawet ultraszybkie maszyny liczące, które jakby zamykały teorie procesu produkcyjnego wg prof. Chajtmana. Pierwsze dyplomy magisterskie z zakresu zastosowania maszyn liczących otrzymali w latach 1961-62: Andrzej Targowski, Janusz Madej, Marek Żelawski i Barbara Majewska-Łukasik. Pierwszym opiekunem tych prac był prof. dr Zbigniew Gackowski (California State University, Stanislau w Turlock).

W owym czasie w Polsce panowała dobra technologia maszyn licząco-perforacyjnych francuskiej firmy BULL i czeskiej ARITMY. Wadą ich był brak pamięci, brak dobieraczy (kolatorów) no i króciutkie programy z zewnętrznych tablic. Nasza Katedra od samego początku rozwoju EMC kładła nacisk na kompleksowe przetwarzanie danych dla potrzeb zarządzania. Uchwała KERM Nr 400 z 1961 r. była dobrą uchwałą, która nie tylko uruchamiała przemysłowe prace nad sprzętem, ale i zadbała o jego zastosowania.

Pierwsi absolwenci Oddziału IE zaczęli w 1961 r. od kierowania projektowaniem Systemu Przetwarzania Danych (SPD) w Zakładach Radiowych im. M. Kasprzaka i ZWLE im. R. Luxemburg (zakłady pilotowe, wytypowane Uchwałą Nr 400). W okresie tym największy nacisk kładliśmy na analizowanie SPD, bowiem uczyliśmy się wtedy jego podstawowych elementów. Nie byliśmy w stanie zdobyć się na syntezę. Zresztą nikt w Europie a nawet i w USA taką syntezą wówczas nie dysponował.

Dzięki podstawom w procesie produkcyjnym, zwróciliśmy wtedy uwagę na priorytet zautomatyzowania listy części i podzespołów. Pierwszą listę zautomatyzowano dla zakładów T1 w Warszawie i przeliczono na francuskim komputerze MCT 300 w Paryżu (A. Targowski, Z. Gackowski) w roku 1962. Wykonaliśmy ją przed Amerykanami i Francuzami. Dalsze projekty prowadzone w samych zakładach czy w sieci ZETO wychodziły od automatyzacji listy części i podzespołów, albo jak to się teraz nazywa Bill of Material Processor (BOMP).

Warto zauważyć, że ówczesny model ekonomiczny był oparty na centralnym planowaniu, a więc na zagwarantowanym bycie przedsiębiorstw. Nasza uwaga projektowa była ześrodkowana wtedy na tzw. planowaniu operatywnym, gdzie istniała jedyna wówczas swoboda decyzji ekonomicznych. Było to wadą i zaletą. Wada polegała na odstaniu od Zachodu w zakresie marketingu i planowania rynkowego, natomiast zaletą była możliwość dobrego poznania mechanizmu produkcji, który jakby jest minimalizowany na Zachodzie. W ten sposób polscy informatycy przemysłowi znali obiekt zastosowań jakby "od podszewki". Co choćby z dydaktycznego punktu widzenia jest zaletą.

W dekadzie lat 60. nastąpiło upowszechnienie pionierskich prac nad SPD produkcji poprzez świetnie rozbudowaną sieć Zakładów Elektronicznej Techniki Obliczeniowej w Polsce (zainicjonowana przez ówczesnego Pełnomocnika Rządu ds. ETO dr. Eugeniusza Zadrzyńskiego). Znany mi z autopsji ZETO-ZOWAR wdrożył Pakiet Obliczeń Produkcyjnych w wielu zakładach produkcyjnych, jak np. FSO, Nowotko, Star itd. Nasz kolega Sławomir Trautman był niezmordowanym szefem tych wdrożeń. Pomagał mu Andrzej Skalski i inni. Warto też przypomnieć, że obecny zastępca dyrektora IBM Poland, Paweł Maksyś, nasz młodszy kolega, wykonał swoją pracę dyplomową na maszynie IBM 1440 zainstalowanej we wspomnianym ośrodku pod kierunkiem ówczesnego dyrektora.

Lata 60. były latami pełnej konfuzji. Naród był uśpiony, opozycja nie istniała a nam wydawało się, że system centralnego planowania można zmodernizować od wewnątrz właśnie za pomocą maszyn liczących. Nie bez winy jest tu i prof. Oskar Lange, który jako jeden z najbardziej oświeconych wówczas intelektualistów, namawiał w "Maszynie i Rynku", na zoptymalizowanie systemu. Oliwy do złego ognia dolewali zwłaszcza ekonomiści radzieccy i polscy absolwenci szkół radzieckich, którzy sprowadzali zadanie zarządzania centralnie planowaną gospodarką do zbudowania modelu matematycznego i jego przeliczania. Monopolizacja gospodarki poprzez jej tzw. ubranżowienie zmarnowała setki polskich talentów, którzy tracili czas na zoptymalizowanie kooperacji, niekiedy nawet wg wielokryteryjnego modelu.

Znając właśnie produkcję od strony jej wewnętrznych mechanizmów, i zdając sobie sprawę, że nie w "matematyce" należy szukać dla niej ratunku, wysunąłem w 1971 r. koncepcję tzw. Krajowego Systemu Informatycznego. Polegała ona na założeniu, że prawidłowy obieg i dopływ przetworzonej informacji do jednakowo uprzywilejowanych szczebli zarządzania powinien działać jak dotlenienie pacjenta o słabym oddechu. Dobra informacja powinna spowodować dobre decyzje. Choć system polityczny jakby temu przeczył. Podstawą KSI miała być INFOSTRADA, krajowa sieć transmisji danych.

I oto, gdy KSI zaczęliśmy wdrażać stopniowo w latach 1971-74, znaleźli się "uczeni", którzy zaczęli pisać donosy do władz, że system nie jest "zoptymalizowany". Dziś wiemy, że ówczesny Wydział Nauki KC miał charakter agenturalny i PZPR nie dopuściła poprzez owych "uczonych" do czegoś takiego, jak horyzontalny przepływ informacji poza węzłami władzy.

W ciągu 15 lat rozwój informatyki w Polsce został zastopowany. Dopiero przemiany po 1989 r. dały nową energię informatyce.

Zastosowania informatyki "dziś"

Współczesne zastosowania informatyki na Zachodzie dowodzą, że rzeczywiście "informatyka jest kluczem do dobrobytu". Najbogatsi Amerykanie to przedsiębiorcy informatyczni, jak np. Bill Gaets, Hewlett-Packard, Ross Perot, Steve Jobs, Steve Woźniak i inni. Najlepiej radzące sobie firmy to te, które wdrożyły systemy informatyczne zaprojektowane jako wsparcie strategii biznesu.

Amerykanie odkrywają zalety kompleksowego projektowania SPD w dekadzie lat 90. Nazywają je "enterprise-wide" i wdrażają je w technice architektonicznego projektowania, Czyli harmonijnego łączenia techniki obliczeniowej z otoczeniem biznesu. Nie bez pewnej zadumy można tu wspomnieć pierwszą w USA książkę wydaną w 1990 r. na ten temat przez absolwenta Oddziału IE w Warszawie. Książka ta z dużym trudem została przetłumaczona i ukazała się na rynku polskim w 1993 r. Nie widzę jej jednak na wystawach księgarskich w dziale informatyki. Raz z trudem znalazłem ją w dziale architektury budowli.

Bez korzeni w chajtmanowskiej teorii procesu produkcyjnego, Amerykanie nie mieliby "swojej" książki z zakresu architektury systemów przedsiębiorstwa.

Najgłośniejsza w dekadzie lat 90. w USA jest sprawa Information Superhighway, czyli zbudowania informatycznej infrastruktury gospodarki. Jest to nic innego jak nasza INFOSTRADA sprzed niemal ćwierć wieku temu. Tyle, że Amerykanie będąc najbardziej stechnicyzowanym narodem świata budują swoją INFOSTRADĘ z dużym zaparciem i przekonaniem, że umożliwi ona wyższą produktywność i konkurencyjną przewagę w globalnej ekonomii.

Autor niniejszego wystąpienia, po raz pierwszy w życiu znalazł się we właściwym czasie we właściwym miejscu. W ramach swych skromnych możliwości buduje 76 mil owej INFOSTRADY w mieście Kalamazoo w stanie Michigan na osi między Chicago i Detroit. Jako Przewodniczący Rady Dyrektorów Komitetu Budowy Telecity of Kalamazoo kieruje od 1992 r. projektem, który uważany jest w USA jako pilotowy.

Tak oto polska koncepcja KSI, czyli telekraju, zostaje sprawdzona w zakresie nieco mniejszym bo na odcinku telemiasta. W tej sprawie panuje niesłychany impet w USA, który porównuje się do przedsięwzięcia budowy autostrad w dekadzie lat 1950-60. Koszt budowy amerykańskiej INFOSTRADY szacuje się na 100 mld USD. Pewne uogólnienia na ten temat będą opublikowane w 1994 r. w książce autora pt. "The Electronic Global Village, Birth, Vision, and Architecture". Miejmy nadzieję, że będzie ona przetłumaczona na język polski.

Obecnie sprawa informatyki w Polsce wygląda wcale nieźle. Nie ma już bariery sprzętowej. Kiedyś Elektroniczną Technikę Obliczeniową nazywaliśmy Emocjonalną Techniką Obliczeniową. Natomiast występuje teraz wyraźna bariera kadrowa. Dużo jest przyuczonych informatyków i zbyt wiele jest "byle jakich" systemów. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności komputery znacznie potaniały i są do ogarnięcia przez pojedynczych fachowców. Niestety systemy tzw. wielkiej skali są wdrażane na bardzo niskim poziomie. Wielokrotnie zagraniczni konsultanci (trzeci garnitur) zawodzą w tych projektach.

Sprawy zastosowań informatyki w biznesie kierują się "niewidzialną ręką" rynku. Natomiast informatyka w administracji publicznej wymaga znacznego dowartościowania. Podobnie ma się sprawa z kadrami informatyki.

Zastosowania informatyki "jutro"

Obecnie informatyka przekształca się w telematykę, czyli następuje mariaż informatyki z telekomunikacją i telewizją. Zastosowanie wielomediowe czyli łączenie tekstu, liczb z ruchomym obrazem (wideo) pozwala na ograniczanie podróży i kontaktowanie się "twarzą w twarz" ludzi siedzących w przeciwległych miejscach globu.

Obok obiektowych systemów informatycznych powstają między-obiektowe systemy oraz usługi telematyczne. Innymi słowy społeczeństwo staje się społeczeństwem sieciowym, gdzie informacja dochodzi do człowieka a nie odwrotnie. Organizacje przestają być ograniczone geografią. Powstają elastyczne przedsiębiorstwa, wirtualne szkoły i uniwersytety oraz interaktywna administracja publiczna.

Jeden miliard ludzi organizuje się w Elektroniczną Globalną Wioskę a pozostałe 4,5 mld ludzi nie ma jeszcze komputera. Następuje jakby podział na globalnych obywateli i plemieńców, czyli na poinformowanych i ignorantów.

Zakończenie

Polacy mają serce do informatyki. Udowadniali to w przeszłości i obecnie. Natomiast niektórzy polscy informatycy mieli szczęście do prof. Seweryna Chajtmana, który nauczył ich kompleksowego myślenia i projektowania. Reszta to już konsekwencja tego.

Andrzej Targowski jest profesorem Department of Business Information Systems Western Michigan University


TOP 200