Walka gigantów

Microsoft utrzymuje, że jest liderem na rynku oprogramowania komunikacyjnego. Fakty świadczą, że jest inaczej

Microsoft utrzymuje, że jest liderem na rynku oprogramowania komunikacyjnego. Fakty świadczą, że jest inaczej.

Microsoft pod koniec sierpnia br. zamieścił na swoim serwerze WWW informację, że jest liderem na rynku korporacyjnych systemów komunikacyjnych, powołując się na wyniki dwóch niezależnych raportów dotyczących sprzedaży i realizowanych wdrożeń oprogramowania Exchange Server. Lotus, największy konkurent Microsoftu w tej dziedzinie, utrzymuje, że pewność firmy z Redmond jest przesadzona. Analitycy rynkowi także twierdzą, że ostatnie wyniki sprzedaży Exchange nie oznaczają jeszcze istotnych zmian na rynku oprogramowania poczty elektronicznej i pracy grupowej.

Microsoft podpiera swoje wnioski wynikami dwóch badań przeprowadzonych niezależnie przez magazyn Electronic Mail & Messaging Systems (EMMS) i firmę analityczną Radicati Group. Pierwsze z nich przedstawiają wyniki sprzedaży oprogramowania Microsoft Exchange i Lotus Notes. Wynika z nich, że w II kwartale br. przybyło 3,55 mln użytkowników pakietu Microsoftu i 3,1 mln użytkowników produktu Lotusa. Według EMMS, jest to już drugi kwartał z rzędu, kiedy sprzedaż Microsoft Exchange przewyższa sprzedaż pakietu największego rywala.

Microsoft dosyć szybko wykorzystał te wyniki, aby okrzyknąć siebie liderem na rynku pakietów pracy grupowej.

Nie, to nie tak...

O pochopne wyciąganie wniosków poza Lotusem oskarża Microsoft także Eric Arnum, redaktor naczelny pisma EMMS. Nie podważa on wyników badań przeprowadzonych przez jego pismo, ale uważa, że wyniki sprzedaży pakietów w dwóch ostatnich kwartałach nie są jeszcze jednoznaczne ze zmianą lidera tego rynku. Według E. Arnuma, wskazują tylko, że w najbliższych miesiącach należy spodziewać się ostrej walki między obydwoma producentami. Uważa on też, że proporcje sprzedaży zmienią się, gdy Lotus wprowadzi na rynek piąte wersje pakietów Domino i Notes.

Bardziej radykalna od redaktora EMMS jest w swoich osądach firma Lotus Development. Twierdzi ona, że podając EMMS wyniki swojej sprzedaży, Microsoft nie określił liczby sprzedanych klientów serwera Exchange, lecz liczbę sprzedanych licencji dostępowych (Client Access Licence). Różnica polega na tym, że licencję dostępową musi mieć każdy użytkownik, który korzysta z serwera Exchange - bez względu na to czy robi to za pośrednictwem pakietu Outlook, przeglądarki internetowej czy też oprogramowania nie produkowanego przez Microsoft, np. pakietu Eudora lub nawet Lotus Notes. Lotus podaje także w wątpliwość liczbę licencji Exchange sprzedanych w ramach licencji BackOffice, zauważając, że nie każdy klient kupujący go musi wdrażać u siebie serwer Exchange. Stawia to pod znakiem zapytania liczbę rzeczywiście sprzedanych klientów serwera komunikacyjnego Microsoftu.

Lotus zapewnia, że podając wyniki sprzedaży mówi wyłącznie o rzeczywistej liczbie sprzedanych licencji Notes.

Drugi raport

Drugi z raportów, na który powołuje się Microsoft, ma obalić wcześniejsze deklaracje Lotusa, dotyczące liczby wdrożeń zrealizowanych w pięćdziesięciu głównych firmach listy Fortune 500. Według Lotusa, 42 spośród tych 50 firm wykorzystują jej oprogramowanie. Innego zdania jest Radicati Group, która przeprowadziła sondę wśród tych firm. Według niej, 26 spośród nich uważa użytkowany Microsoft Exchange za standardowe oprogramowanie komunikacyjne, a tylko 12 składa taką samą deklarację w przypadku Lotus Notes.

Bez względu na badania wciąż między ogólną liczbą sprzedanych licencji Notes i Exchange istnieje duża różnica. Microsoft szczyci się obecnie najszybciej rosnącą sprzedażą pakietu komunikacyjnego, podkreślając, że stosuje go już 16,6 mln użytkowników na świecie. Przemilcza jednak fakt, że konkurencyjne rozwiązanie Lotusa jest wykorzystywane przez 25 mln użytkowników na całym świecie. Jak więc należy oceniać deklaracje Microsoftu, dotyczące jego prymatu na rynku pakietów do przesyłania poczty elektronicznej i pracy grupowej?

Lep na muchy

Nie po raz pierwszy Microsoft przedstawia własną interpretację faktów, mając nadzieję, że podziała ona na potencjalnych klientów, jak lep na muchy i spowoduje wzrost sprzedaży serwera Exchange. Nie należy jednak patrzeć wyłącznie na nowe możliwości produktów, ale także na serwis posprzedażny, oferowany przez każdego z producentów. Na pierwszy zestaw poprawek do ostatniej wersji serwera Exchange klienci musieli czekać ponad dziewięć miesięcy, a jednak nie był on wolny od błędów.

Michał Szafrański