W zgodzie z logiką świata

Korzystamy z informatyki tak, jak rozumiemy otaczającą nas rzeczywistość. Duże znaczenie ma więc stosunek do istoty prawa - a tutaj widać różnice kulturowe między Wschodem a Zachodem. W kontekście stosunku do prawa nas Polaków można postawić pytanie o szanse na efektywną informatyzację w Polsce.

Korzystamy z informatyki tak, jak rozumiemy otaczającą nas rzeczywistość. Duże znaczenie ma więc stosunek do istoty prawa - a tutaj widać różnice kulturowe między Wschodem a Zachodem. W kontekście stosunku do prawa nas Polaków można postawić pytanie o szanse na efektywną informatyzację w Polsce.

Umiejętność posługiwania się informacjami jest ściśle związana z umiejętnością logicznego, często abstrakcyjnego myślenia. Informacja ma wartość tylko wtedy, gdy dany znak może zostać w odpowiedni sposób powiązany z rzeczywistością. W szczególności umiejętność ta jest potrzebna przy korzystaniu z informacji przetwarzanych w systemach informatycznych. Tutaj, jak nigdzie indziej, dla zrozumienia przekazu potrzebna jest znajomość reguł klasyfikacji rzeczywistości i przypisywania jej poszczególnym składnikom idealnych, obiektywnych miar oraz typologii. Takie umiejętności można zdobyć tylko na drodze odpowiedniej edukacji. Ta zaś jest możliwa przy odpowiednim, utrwalonym kulturowo rozumieniu rzeczywistości (np. antropolodzy badający plemiona pierwotne zauważyli, że ich członkowie nie potrafili w żaden sposób posługiwać się mapami, choć znakomicie orientowali się bezpośrednio w fizycznej przestrzeni).

Kiedy studenci w swobodnej rozmowie oceniają swoich profesorów, to mogą opowiedzieć o ich wadach i zaletach bez konieczności ich nazywania. Nawet, gdy nie wiedzą, jak daną cechę nazwać, mogą ją przedstawić w sposób obrazowy. Taki przekaz, odwołujący się do indywidualnych doświadczeń akademickich rozmówców, będzie odebrany i zrozumiany. Kiedy jednak taki ranking wykładowców miałby być prowadzony w informatycznym systemie rekrutacji na zajęciach, to trzeba by określić w miarę precyzyjnie, przejrzyście i jednoznacznie kryteria oceny. Musiałyby one mieć jednakowe znaczenie dla wszystkich oceniających - brak możliwości odwołania się do kontekstu wypowiedzi nie pozwala bowiem na ich interaktywne, interpersonalne doprecyzowanie i uściślenie. Te kryteria powinny być dobrane tak, aby łatwo poddawały się algorytmizacji i były możliwe do zapisania w systemie zerojedynkowym: "przysługuje lub nie".

Trzeba bowiem poddać się logice funkcjonowania systemu informatycznego, jeżeli chce się za jego pomocą opisywać świat. Tutaj właśnie w naszym społeczeństwie mamy największy problem. Do takiej precyzyjnej, jednoznacznej, kategorycznej logiki opisu rzeczywistości nie jesteśmy bowiem przyzwyczajeni - nie będąc w niej wytrenowani, nie jesteśmy do niej przygotowani. "Czucie i wiara silniej mówią do mnie niż mędrca szkiełko i oko" - ten cytat z manifestu romantycznego naszego wielkiego, narodowego wieszcza Adama Mickiewicza stał się na długie lata programowym zawołaniem, czy nawet credo życiowym wielu pokoleń Polaków. Ten sposób myślenia nie jest też obcy najmłodszym, wychowanym już w bezpośrednim kontakcie z najnowszymi technikami członkom naszego społeczeństwa. "Jesteśmy jak najdalsi od szufladkowania" - zastrzega się bardzo często nasza dzisiejsza młodzież. I nie jest prawdą, że postawy te nie mają nic wspólnego z używaniem narzędzi informatycznych, gdyż dotyczą zupełnie innych sfer rzeczywistości. Mają jak najbardziej, nie od dzisiaj wszak wiadomo, że tak działamy w świecie, jak go postrzegamy i opisujemy, jak o nim myślimy.

Przedstawiciele nauk humanistycznych ujmują zjawiska społeczne i kulturowe w kategoriach długotrwałych procesów i przemian (mówi się czasami o tzw. efekcie odłożonym). Oznacza to, że na nasze zachowania mogą mieć wpływ wydarzenia, które zdarzyły się już bardzo dawno temu, chociaż nie jesteśmy tego świadomi, albo że skutki dzisiejszych sytuacji będą obserwowane w zachowaniach i postawach członków społeczności dopiero w następnych pokoleniach. Mimo coraz większej popularności środków cyfrowej komunikacji i elektronicznego przetwarzania danych, których możliwości mocno oddziałują na naszą wyobraźnię i kształtują nasze potrzeby korzystania z nich, w swoich wyborach i sposobach myślenia o ich użytkowaniu podlegamy również w mocnym stopniu utrwalonym w naszej zbiorowej świadomości przekazom, normom, stereotypom i regułom.

W tym bagażu kulturowym może niejednokrotnie tkwić silna, być może czasami nawet najważniejsza bariera rozwoju projektów z dziedziny zastosowań teleinformatyki. Jest ona niejednokrotnie znacznie trudniejsza do zlokalizowania i neutralizacji niż dające się zmierzyć parametry typu: długość sieci szerokopasmowego dostępu do Internetu czy liczba komputerów posiadanych w gospodarstwach domowych. Daje o sobie jednak wyraźnie znać w różnych codziennych, na pozór błahych i banalnych, postawach i zachowaniach ludzi, takich jak na przykład właśnie stosunek do informacji i wykorzystania komputerów.

Bóg i władca

Najbardziej efektywne wykorzystanie możliwości informatyki może mieć miejsce tam, gdzie logika systemu informatycznego jest zbieżna z logiką modelu świata uznawanego za prawdziwy przez społeczeństwo. Inaczej rzecz ujmując - najlepsze skutki przyniesie zastosowanie narzędzi informatycznych wtedy, gdy reguły rządzące światem będą miały postać nadającą się do odzwierciedlenia za pomocą algorytmów stosowanych w systemach informatycznych. Odwołanie się do logiki systemu informatycznego ma sens tylko w sytuacji uznania logiki rządzącej rzeczywistością - z jej niezmiennością, stałością i przewidywalnością. Czy taki rzeczywiście obraz poznania świata dominuje w naszym społeczeństwie? Można mieć wątpliwości.

Przedstawiciele tzw. Szkoły Frankfurckiej zwracali uwagę na różnice w rozumieniu natury prawa między społeczeństwami azjatyckimi i europejskimi. Ich zdaniem, dla ludzi Wschodu prawo jest związane z decyzją władcy - to on sam jest źródłem i odnośnikiem dla obowiązującego w jego kraju prawa. Prawem jest to, co ustanowił akurat panujący władca, świat jest zorganizowany według zasad nadanych przez władcę. Słowo władcy jest święte.

Takie rozumienie źródła prawa zostało przeniesione w kulturze Wschodu na rozumienie mechanizmów rządzących całą rzeczywistością. Nie ma obiektywnych, jednorodnych, stałych praw rządzących światem, są tylko efekty i konsekwencje działań i decyzji władcy.

Dla ludzi Zachodu natomiast prawo pochodzi od Boga. Jest w związku z tym stałe i niezmienne, jest obiektywne, zawsze i wszędzie obowiązujące, rozpościera się na wszystkie dziedziny rzeczywistości i dotyczy każdego. Jest niezależne od woli ludzi, wszyscy ludzie, włącznie z władcami, muszą się poddać jego działaniu. Według tak rozumianych reguł prawa funkcjonuje, zdaniem ludzi Zachodu, cały świat - i ten społeczny, i ten naturalny, obiektywne prawa rządzą całą rzeczywistością. Prawo takie daje się badać, poznawać, można odkrywać zależności rządzące światem, opisywać je i odwzorowywać w teoriach naukowych. Wiedza ta daje możliwości wykorzystania poznanych reguł do praktycznych zastosowań (np. dzięki znajomości reguł fizyki możliwe jest budowanie różnego rodzaju maszyn i urządzeń).

Sposób rozumienia prawa rzutuje także na modele zachowań społecznych w wielu dziedzinach, m.in. w zakresie skuteczności egzekucji norm współżycia społecznego. W kulturze Zachodu każde prawo - w tym także przepisy prawa stanowionego przez państwo, na przykład przepisy o ruchu drogowym - jest bezwzględnym regulatorem relacji społecznych i należy mu się podporządkować. Takie podejście skutkuje koniecznością posiadania sprawnego aparatu kontroli i egzekucji przestrzegania prawa. Do tego potrzebny jest monitoring, czyli stały dopływ informacji, np. o zachowaniach kierowców na drogach.