W nowym środowisku

Użytek czyniony z narzędzi zależał zawsze w ostatniej instancji od człowieka. Dziś czynnik ludzki w relacji człowiek-środowisko staje się kluczowy, bo najwięcej zależy od twórczości, która jest podmiotową cechą człowieka. Wymaga to zmiany naszych wyobrażeń o rozwoju zrównoważonym.

Użytek czyniony z narzędzi zależał zawsze w ostatniej instancji od człowieka. Dziś czynnik ludzki w relacji człowiek-środowisko staje się kluczowy, bo najwięcej zależy od twórczości, która jest podmiotową cechą człowieka. Wymaga to zmiany naszych wyobrażeń o rozwoju zrównoważonym.

W publikacjach na temat self-sustainable development, znaczącego dosłownie "samopodtrzymujący się", a tłumaczonego mało adekwatnie na polski jako "trwały i zrównoważony rozwój", mało jest o szansach, jakie stwarzają techniki informacyjne. Rozwój zrównoważony zapisany został w najważniejszych dokumentach międzynarodowych (ONZ, UNESCO, Rada Europy) i krajowych, z Konstytucją RP na czele. Warto więc pokusić się o garść refleksji nad relacją: rozwój człowieka i społeczeństwa a społeczeństwo informacyjne.

Już kilkanaście lat temu opracowano indeks rozwoju ludzkiego (Human Development Index), pytanie więc, czy da się on odnieść do społeczeństwa informacyjnego. Koncepcja HDI pojawiła się po raz pierwszy w Programie Rozwoju Narodów Zjednoczonych w 1990 r., a więc w czasie gdy dzięki cyfrowej kompresji danych i rozwojowi sieci komputerowych rozpoczynał się dopiero burzliwy rozwój globalnego społeczeństwa informacyjnego. Nie było warunków do opracowań na ten temat także i z tego powodu, że społeczeństwo informacyjne staje się rzeczywistością jedynie krajów najwyżej rozwiniętych: Ameryki Północnej, Europy Zachodniej, Japonii i kilku mniejszych państw Dalekiego Wschodu.

Dotychczas stosowane mierniki: przeciętne dalsze trwanie życia, wskaźnik umiejętności czytania i pisania oraz ogólny wskaźnik skolaryzacji dla wszystkich poziomów szkół, a także produkt krajowy brutto na jednego mieszkańca agregują w sobie wiele innych wskaźników, ale z pewnością nie wystarczą do określania poziomu rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć precyzyjnie, jaka jest korelacja między przeciętnym dalszym trwaniem życia a poziomem nasycenia w technologie informacyjne. Jednakże fakt, że dalszy postęp medycyny zależy od rozwoju tych technologii, każe wskazywać na korelację pozytywną. W jeszcze większym stopniu dotyczy to ogólnego wskaźnika skolaryzacji dla wszystkich poziomów nauczania. Wskaźnika tego wyliczyć się nie da bez uwzględnienia dostępu do Internetu. Co się zaś tyczy wskaźnika umiejętności czytania i pisania, to on nie może się odnosić do społeczeństwa informacyjnego, choć na dzisiejszym etapie rozwoju technologicznego bez tej umiejętności nie można się oczywiście obejść. Ważniejszy jednak będzie wskaźnik umiejętności posługiwania się nowymi środkami komunikacji communication skills.

Co zaś do produktu krajowego per capita to fakt, że poza paroma eksporterami ropy naftowej najwyższy wskaźnik mają tu kraje najbardziej informatycznie nasycone, wskazuje na istotną zależność między tym wskaźnikiem a poziomem informatyzacji. Słowem, społeczeństwo informacyjne pomnaża szanse wyboru, a zarazem zwiększa zdolność adaptacji, bez której nie można sobie wyobrazić zdolności przetrwania w świecie burzliwych zmian.

Idea self-sustainable development zrodziła się z potrzeby nowego rozumienia pojęcia "rozwój ludzki i społeczny". Coraz głośniejsze są postulaty, aby odejść od wąskiego, techno-ekonomicznego pojmowania rozwoju, w którym nie doceniano uwarunkowań kulturowych, dobrostanu psychicznego i społecznego mieszkańców, a głównym i szczególnym miernikiem sukcesu był rosnący PKB. Badacze nie kwestionowali wprawdzie ani tego wskaźnika, ani roli wzrostu gospodarczego w procesach rozwojowych, ale sam wzrost traktowali jako środek do osiągania celów rozwojowych, a nie główny ich miernik i fetysz zarazem.

Dać szansę

przyszłym generacjomNajnowsze analizy wpływu IT na rozwój zrównoważony zachęcają do przemyślenia na nowo jego istoty. Cała jego filozofia obciążona jest bowiem myśleniem o zagrożeniach typowych dla społeczeństwa przemysłowego. Tymczasem społeczeństwo informacyjne, choć nie jest wolne od zagrożeń - bo żadne społeczeństwo w żadnej epoce nie było od nich wolne - to jednak stwarza także szanse, których wcześniej nie było i które powinny zostać wykorzystane.

Rozwój zrównoważony, tak jak go pojmowano w społeczeństwie industrialnym, zasadzał się na założeniu, że wolumen pozyskiwanych zasobów naturalnych i poziom emisji przemysłowych powinien pozostawać w równowadze z samoregeneracyjnymi zdolnościami planety. W 1987 r. Raport Światowej Komisji Środowiska i Rozwoju "Our Common Future" definiował rozwój zrównoważony jako "rozwój, który zaspokaja potrzeby człowieka bez niweczenia zdolności przyszłych pokoleń do zaspokajania ich własnych potrzeb".

To przesłanie pozostaje aktualne, istnieje bowiem zagrożenie dla sustainability: ofensywa hedonizmu, redukowanie jednostki do roli konsumenta kosztem innych ważnych ról z rolą obywatela na czele rodzi olbrzymie wyzwania. Sprowadzanie wszystkiego do efficiency (wydajności, efektywności, skuteczności), co jest kanonem ekonomii liberalnej, grozi tym, że stracimy z pola widzenia pojęcie sufficiency, podstawowego dostatku, wystarczającego do zaspokajania potrzeb.

Nadzieje na optymalne gospodarowanie zasobami planety pokłada się w tym, co szef laboratoriów Bella Arun Netravali nazywa wireless invisible umbrella - inteligentną "skórą Ziemi", która jak sieć połączeń nerwowych, zarejestruje w przyszłości wszystko, co się na tej Ziemi dzieje i będzie minimalizować zużycie energii. Jest to w odróżnieniu od twardej, fabryczno-maszynowej technologii, cywilizacja miękkiej technologii. Dzięki temu kraje informatycznie nasycone już wytwarzają lżejszy (fizycznie) dochód narodowy.

Jest jednak pewne "ale". "Biegunka innowacji" zmusza do ciągłej adaptacji do środowiska technologicznego, na co nie każdego stać. Coraz większy postęp techniczny dokonuje się dzięki coraz mniejszej ilości ludzi. Dominuje podejście liberalne: każdemu to, na co ma ochotę. Technologie są tworzone z myślą o użytkownikach o odpowiedniej sile nabywczej i fascynujących się nowinkami. Wielu z nich nabywa te produkty nie tyle dla zaspokojenia jakiejś silnie odczuwanej potrzeby użytkowej, czy samorealizacji bądź umocnienia więzi i komunikacji interpersonalnej, ile z potrzeby podniesienia sobie statusu społecznego. W pewnych swych przejawach ten scenariusz promuje kulturę gadżetu, czyli mnożenie dodatkowych funkcji przedmiotów, nadawanie konsumowanym produktom cech wspomnianych wyróżników statusowych ("pokaż mi co konsumujesz, a powiem ci kim jesteś"), cech sztucznej przestarzałości przedmiotom skądinąd sprawnym i solidnym.

New silicon order pokazuje więc janusowe oblicze: z jednej strony sprzyja odnawialności zasobów, z drugiej zaś promuje rozrzutną konsumpcję.

Inteligencja dodatkowa

W społeczeństwie informacyjnym nadal musimy być ostrożni w określaniu priorytetów: co najpierw - środowisko naturalne, ludzki wymiar czy wzrost. Ale najważniejszym priorytetem staje się co innego: nie tyle wartość dodatkowa, ile inteligencja dodatkowa i twórczość jednostki. Społeczeństwo informacyjne wzbogaca różnorodność i daje siłę jednostce. To są kamienie węgielne pożądanego rozwoju społecznego, tak jak je zdefiniowano w Raporcie Światowej Komisji NZ ds. Kultury i Rozwoju "Nasza twórcza różnorodność".

Ekspansja technologii informacyjnych dokonuje się pod wpływem dwóch czynników: dzięki potencjałowi wiedzy i innowacyjności skumulowanych i stale wzbogacanych w setkach uniwersytetów i ośrodkach B+R oraz dzięki rynkowi jako elastycznemu systemowi regulacji i dyfuzji. Ten mechanizm działa w dużym stopniu samoczynnie na rzecz większego bezpieczeństwa ekologicznego (czyste technologie) oraz wzrostu ekonomicznego napędzanego globalizacją rynków. Wzrost ten jest w coraz mniejszym stopniu zależny od taniej siły roboczej i dostatku surowców, a w coraz większym - wiedzy. To rodzi komplikacje w pozostałych sferach: polityki i porządku społecznego oraz kultury, co związane jest ze zmianą hierarchii wartości.

Tymczasem rozwój zrównoważony ma sens, jeśli zapewnia zdolność trwania (viability) we wszystkich sferach życia: ekonomicznej, politycznej, ekologicznej i socjokulturowej. W gospodarce powinien być skoncentrowany na eksploatacji zasobów odnawialnych, a takimi są właśnie wiedza i informacja. W sferze rządzenia i podejmowania politycznych decyzji owa zdolność do życia zależy od zapewnienia wolności jednostki, niegwałcenia praw człowieka i troski o dobro wspólne. Jest wiele przykładów wskazujących na dobroczynny wpływ technologii informacyjnych w tej mierze: cyrkulacja informacji w skali globalnej czyni transparentnymi wszelkie dyktatury. Ale tu nie do końca: przykład Chin i niektórych innych krajów, nie wyłączając zachodnich (USA), pokazuje, że IT mogą poszerzać sferę kontroli.

Chodzi nie tyle o to, by "działać lepiej po staremu", ale wdrażać nowe sposoby myślenia i działania wykraczające poza naszą wyo-braźnię społeczeństwa przemysłowego. Rozwój zrównoważony w globalnym społeczeństwie informacyjnym to nowy sposób myślenia kryjącego w sobie o wiele bogatsze znaczenie niż dotychczas. Społeczeństwo takie wysuwając na czoło "grę z ludźmi" w miejsce "gry z przyrodą" koncentruje się na relacji człowiek-człowiek. Od jakości tych relacji zależy niemal wszystko: jakość środowiska, społeczeństwa i kultury oraz ładu politycznego.

<hr>Profesor Kazimierz Krzysztofek jest wykładowcą w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Trwały i zrównoważony rozwój

Pojęcie sustainable development oznacza proces „poszerzania ludzkich wyborów i wykorzystania zdolności przez kształtowanie kapitału społecznego tak, by w możliwie pełny sposób zaspokoić potrzeby obecnych generacji bez narażania na szwank potrzeb przyszłych pokoleń”.

Trwały i zrównoważony rozwój prowadzić ma do:

  • ograniczenia niedostatku w skali poszczególnych krajów i całego globu. Przede wszystkim jednak winien chronić od głodu i niedożywienia, poprzez wzrost produkcji żywności, nienaruszający środowiska przyrodniczego;
  • pomnażania zasobów mieszkaniowych, w tym rozkwitu tańszych form budownictwa, przeznaczonego dla ludzi mniej zasobnych;
  • poprawy i powszechnej dostępności opieki medycznej;
  • poprawy poziomu wykształcenia i wzrostu wskaźników skolaryzacji na wszystkich poziomach;
  • pełniejszego wykorzystania naturalnych i odnawialnych źródeł energii.

W określaniu wpływu IT na zrównoważony rozwój zwraca się najczęściej uwagę na to, że technologie te:

W odniesieniu do środowiska naturalnego

  • przyspieszają przechodzenie od technologii surowcochłonnych do intensywnej wiedzy niewymagającej takiej skali zużycia surowców, co łagodzi napięcia między rozwojem człowieka a zachowaniem zasobów naturalnych;
  • umożliwiają bardziej skuteczne badanie zagrożeń związanych ze zmniejszaniem się zróżnicowania biologicznego planety, powiększaniem dziury ozonowej, składowaniem niebezpiecznych odpadów, pustynnieniem i zmianom klimatycznym.

W odniesieniu do ekonomii

  • restrukturyzują infrastrukturę gospodarki dzięki zastępowaniu surowcochłonnych technologii produkcyjnych przez intensywne, zasobooszczędne technologie wysokie;
  • ułatwiają rozwój skokowy, zwiększają efektywność regulacji rynkowej, wzbogacają ofertę dóbr ekonomicznych i usług społecznych (m.in. usługi lecznicze, edukacja, łagodzenie skutków katastrof i klęsk żywiołowych), redukują koszty transakcyjne, spłaszczają hierarchie organizacji i ułatwiają kontrolę procesów produkcji, dystrybucji i konsumpcji.

W odniesieniu do polityki

  • wzmacniają administrację rządową, dając jej narzędzia centralnego planowania i zarządzania, tam gdzie to celowe i zasadne, zwłaszcza w odniesieniu do alokacji zasobów naturalnych;
  • stwarzają szansę międzyetnicznej solidarności dzięki zagęszczaniu sieci komunikacyjnej, a dzięki temu politycznej stabilności;
  • przekształcają władzę przymusu we władzę perswazji.

Źródło: Duan Qing, Sustainable Development & Information Technology, University of Maryland, Harrison Programme for Future Global Agenda, 17 July, 2001, p. 4-5