W marcu poznamy wykonawcę Zintegrowanego Systemu Zarządzania i Kontroli w rolnictwie

W przetargu ogłoszonym pod koniec 2000 r. przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ofertę złożyły ComputerLand, Compaq Computer, Hewlett-Packard i Unizeto. Ogólny koszt wprowadzenia Zintegrowanego Systemu Zarządzania i Kontroli (IACS) w Polsce to ok. 100 mln euro (440 mln zł).

W przetargu ogłoszonym pod koniec 2000 r. przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) ofertę złożyły ComputerLand, Compaq Computer, Hewlett-Packard i Unizeto. Według Narodowego Programu Przygotowania Polski do Członkostwa w Unii Europejskiej z lipca 2000 r., ogólny koszt wprowadzenia Zintegrowanego Systemu Zarządzania i Kontroli (IACS) w Polsce to ok. 100 mln euro (440 mln zł).

Ogromne znaczenie tego systemu dla integracji Polski z UE (pisaliśmy o tym w CW 38/2000) powoduje, że zwycięska firma podejmie ryzyko porównywalne jedynie z budową systemu informatycznego w ZUS. Od sprawnego działania systemu IACS zależy m.in. czy w chwili akcesji polskie rolnictwo może liczyć na dopłaty bezpośrednie do produkcji roślinnej i zwierzęcej w wysokości 9,6 mld zł, w następnych latach powiększone o 1,3 mld zł dla producentów mleka.

Zobacz również:

<B>Bez konkretnego planu</B>

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nadal nie ma określonych wymagań w zakresie rozwiązań informatycznych systemu IACS. ARiMR oczekuje, że kontrahent wybrany w przetargu opracuje ostateczną koncepcję IACS, w tym model bazy danych, alfanumeryczny system identyfikacji działek rolnych oraz identyfikacji i rejestracji zwierząt, możliwości rozbudowy systemu o moduły GIS. Dostawca ma także przeprowadzić analizę i określić szczegółowy projekt procesów i procedur związanych z działaniem systemu. Stworzy także projekt aplikacji docelowej, który sprawdzi w pilotażu na terenie województw warmińsko-mazurskiego i podkarpackiego, przygotuje również projekt struktury teleinformatycznej dla obszaru całej Polski, wreszcie - podejmie się obsługi IACS na zasadzie outsourcingu.

Firma, która zbuduje IACS, dokona także rekrutacji i przeprowadzi szkolenia pracowników oraz rolników chcących otrzymywać środki pomocowe. Ponadto zwycięska firma informatyczna musi zakupić na potrzeby biur IACS 382 samochody osobowe w wersji combi. Projekt pilotażowy ma się zakończyć w połowie br., zaś całość ma trwać do końca 2002 r.

<B>Bez jasnych kryteriów</B>

Zdaniem Ireneusza Dobrowolskiego, dyrektora Zespołu ds. IACS w ARiMR, nierozdzielenie przetargu na część informatyczną i logistyczną miało ułatwić przygotowanie kompleksowych ofert. Tymczasem w opinii obserwatorów tak skonstruowane zapytanie ofertowe stawia pod znakiem zapytania przejrzystość przetargu. Wystarczy spojrzeć na kryteria oceny złożonych ofert. Cena netto za wszystkie elementy oferty (od opracowania koncepcji do zakupu samochodów) stanowi 25% wszystkich możliwych do otrzymania punktów. Doświadczenie zawodowe oferenta - 40% (szczególnie punktowane są "zrealizowane lub realizowane w ostatnich 5 latach projekty informatyczne w sektorze rolniczym w Polsce"), wartość merytoryczna i funkcjonalna oferty - 30%, a proponowana cena rocznej obsługi IACS na zasadzie outsourcingu - 5%.

Jeśli któryś z oferentów źle skalkulował cenę samochodów, to tym samym obniża sobie liczbę punktów, zwłaszcza że krajowym doświadczeniem w sektorze rolniczym może się pochwalić jedynie Unizeto. Buduje sieci lokalne we wszystkich oddziałach ARiMR. Natomiast Compaq Computer zbudował systemy IACS w Niemczech i Austrii. Nic dziwnego, że oferenci, aby zmniejszyć ryzyko, stworzyli konsorcja, w skład których wchodzą firmy zajmujące się Systemami Informacji Przestrzennej, logistyką i integracją. Nieoficjalnie wiadomo że w skład konsorcjum Compaqa wchodzi Prokom Software SA i Intergraph.

<B>Bez przepisów prawnych</B>

Zwycięzca przetargu - podobnie jak to miało miejsce w ZUS - prawdopodobnie dość długo będzie budował system. Nie ma on bowiem oparcia w prawie polskim. Żeby IACS mógł ruszyć, Sejm musi uchwalić stosowną ustawę. Niestety, projekt ustawy o IACS utknął w tzw. uzgodnieniach międzyresortowych. Wciąż nie jest jasne np. czy rząd będzie musiał zapłacić starostom za dane geodezyjno-kartograficzne.