W domu, ale w pracy

Nowoczesne technologie pozwalają rozluźnić relacje między pracownikiem a biurem. Czy jednak zawsze zdalna praca przekłada się na korzyści biznesowe?

Nowoczesne technologie pozwalają rozluźnić relacje między pracownikiem a biurem. Czy jednak zawsze zdalna praca przekłada się na korzyści biznesowe?

Zamiast w żółwim tempie przebijać się przez wielkomiejskie korki, by zdążyć na dziewiątą do biura, wybiera się w tym czasie na konną przejażdżkę po lesie. Mowa tu bynajmniej nie o leśniczym wyruszającym na kontrolę podległego mu obszaru, ale o pracującym dla Intela informatyku, który zarządza projektami firmy na ogromnym rynku, sięgającym od Norwegii, aż po Afrykę. Doktor Paweł Gepner, EMEA HPC platform architecture specialist, dobre kilka lat temu zdecydował się na rewolucję w swoim życiu zawodowym: porzucił warszawskie biuro na rzecz domu wybudowanego na podlaskiej wsi, nie rezygnując przy tym z pracy dla międzynarodowej korporacji.

Chociaż na początku nie było łatwo (musiał na przykład długo walczyć z Telekomunikacją Polską o założenie łącza o wysokiej przepustowości), to dziś może perfekcyjnie łączyć pracę z życiem prywatnym. Rano ma czas dla siebie, po południu pracuje samodzielnie nad zleconymi projektami, by już po kolacji rozpocząć telekonferencję z pracownikami Intela w USA. „Jestem gorącym orędownikiem telepracy, do warszawskiego biura zaglądam naprawdę okazjonalnie” – zachwala tę formę zatrudnienia. W Warszawie częściej niż w firmie pojawia się na lotnisku – gdy musi odwiedzić osobiście miejsce realizacji projektu.

Anita Wojtaś-Jakubowska z Grupy Pracuj.pl nie ma jednak wątpliwości, że polscy pracodawcy traktują telepracę z większą rezerwą niż Paweł Gepner.

„Menedżerowie podchodzą zwykle do tej formy pracy z dystansem, obawiając się przede wszystkim utraty kontroli nad pracownikiem czy spłaszczenia hierarchii zarządzania” – wyjaśnia. Skuteczne zarządzanie telepracownikami wymaga precyzyjnego określenia zadań i oczekiwań oraz skoncentrowania się głównie na wynikach, nie zaś na samym procesie. Spory problem dla pracodawców stanowi również ustalenie odpowiedniego systemu wynagrodzeń.

Tę opinię potwierdzają dane Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, według których jedynie 15% polskich firm skorzystało dotychczas z tej formy zatrudnienia. Przedsiębiorstwa, które zdecydują się już na skorzystanie z pracy zdalnej dużo chętniej powierzają wykonanie w ten sposób zadań mniej skomplikowanych (72% spośród firm stosujących telepracę) niż wymagających wysokich kompetencji (49%).

Oprócz wspomnianych wcześniej wątpliwości związanych z utratą kontroli nad pracownikiem, firmy obawiają się także awaryjności technologii informatycznych (31%), ataków na zasoby informatyczne firmy (29%) czy wreszcie – ponoszenia kosztów związanych z wykorzystaniem zdalnego zatrudnienia, takich jak na przykład konieczność pokrywania zwiększonych wydatków na rozmowy telefoniczne (25%).

Dla samodzielnych i odpowiedzialnych

Kto tak pracuje?

Elastyczny charakter telepracy wymyka się dokładnym statystykom. Według danych Komisji Europejskiej, z tej formy zatrudnienia może korzystać około 30 milionów Europejczyków. Zdalne zatrudnienie najpopularniejsze jest w Skandynawii, gdzie ponad 15% aktywnych zawodowo Finów i Szwedów współpracuje w ten sposób ze swoimi firmami.

Menedżerowie, którzy jednak odrzucą tego typu obawy, mogą w zamian liczyć na znaczne profity. Przede wszystkim, jak podkreśla Anita Wojtaś-Jakubowska, na niższe koszty prowadzenia biznesu. W grę wchodzi tu możliwość zmniejszenia powierzchni wynajmowanego biura, redukcja kosztów jego wyposażenia czy zużycia materiałów biurowych. W związku z nieobecnością pracownika w firmie, mniej zapłacimy także za wodę czy prąd, o miejscach parkingowych nie wspominając. Sam pracownik zaoszczędzi zaś na kosztach dojazdu, zyskując dodatkowo (niemal) bezstresowe środowisko pracy. „Dla pracodawcy to także sposób na optymalizację stanu zatrudnienia, zwiększenie wydajności i efektywność pracy” – mówi Anita Wojtaś-Jakubowska.

Paweł Gepner, choć potwierdza te zalety, to podkreśla, że z punktu widzenia globalnej korporacji oszczędności na biurze czy papierze są symboliczne. Jego zdaniem, dużo większą wartość dodaną tworzy kreatywność pracownika, uwolniona dzięki telepracy. „Choć korzyści są często trudno mierzalne, to ich przełożenie jest widoczne w wynikach pracy telepracowników” – wyjaśnia Anita Wojtaś-Jakubowska. Jednak na taką formę pracy mogą pozwolić sobie jedynie osoby samodzielne i odpowiedzialne, które nie odczuwają potrzeby pracy w grupie. Inna sprawa, że nie w każdym zawodzie telepraca będzie możliwa. W naturalny sposób są do niej predysponowane osoby pracujące jako administratorzy sieci, programiści, graficy, specjaliści od HR, handlowcy czy tłumacze, czyli wszyscy, których praca ma charakter ściśle zadaniowy.

Wprowadzenie telepracy będzie dla niejednej firmy prawdziwą rewolucją. Nie tylko w dziedzinie technologii, ale przede wszystkim w podejściu do zarządzania zasobami ludzkimi. Warto jednak podjąć to ryzyko, bo w gospodarce opartej na wiedzy, gdzie coraz większą część PKB generuje sektor usług, to właśnie kreatywność pracowników i ich zadowolenie z pracy decydują o sukcesie rynkowym firmy.


TOP 200