W biurze, w szpitalu, na budowie...

W jaki sposób rozwiązania mobilne wspierają biznes? Czy staną się powszechne? Co jest mitem, a co prawdą?

Trzy mity na temat biznesowych aplikacji mobilnych:

- Są proste, ale drogie.

- Oferują dostęp do bardzo ograniczonego zbioru informacji.

- Nie nadają się do późniejszej rozbudowy.

Trzy prawdy na temat biznesowych aplikacji mobilnych:- Są stosunkowo łatwe w konfiguracji i parametryzacji.

- Przy ich wdrażaniu niezbędna jest analiza przedwdrożeniowa.

- Ich częścią są scentralizowane narzędzia wspierające zarządzanie i pomiar efektywności pracy.

Oprogramowanie biznesowe działające na urządzeniach przenośnych w wielu branżach związanych z handlem i dystrybucją jest już standardem. Do innych sektorów gospodarki mobilne dopiero wkraczają. Wszędzie przynoszą trudne do przecenienia korzyści, choćby w postaci lepszej organizacji pracy w terenie. To bodaj najważniejsze wnioski ze zorganizowanej przez Computerworld debaty o biznesowych rozwiązaniach mobilnych.

Popularyzacji biznesowego oprogramowania mobilnego sprzyja powszechność dostępu do Internetu oraz spadek cen i rozwój technologiczny urządzeń przenośnych. Rozwój technologii pozwala dziś na rzeczy niespotykane jeszcze kilka lat temu - m.in. integrację rozwiązań mobilnych z systemami lokalizacji satelitarnej, aparatami fotograficznymi oraz dziesiątkami zewnętrznych systemów. "Mobilność rozwija się w tej chwili w tempie geometrycznym. Kluczowym aspektem rozwoju systemów mobilnych jest dążenie do wszechobecnej integracji. Za sprawą Internetu jesteśmy w stanie to urzeczywistnić" - podkreśla Dobromir Piekarski, CEO firmy eLeader. Zmienia się też sposób obsługi aplikacji mobilnych, których interfejsy upodabniają się do tych, znanych z oprogramowania typowo konsumenckiego. Znikają również bariery typowo psychologiczne.

Istotą większości biznesowych aplikacji mobilnych jest możliwość wspierania pracowników w realizacji zadań prowadzonych w terenie. "Zmianą jakościową jest dostarczanie pracownikom informacji dokładnie wtedy, kiedy ich potrzebują i tylko w niezbędnym zakresie" - mówi Michał Zaremba, Business Development Director w firmie . Oprogramowanie tego rodzaju usprawnia zarządzanie czasem, pracownikami terenowymi i wymianę informacji. Często pozwala również na automatyzację najbardziej typowych zadań. "To przeniesienie całej komunikacji i raportowania na poziom aplikacji, będącej zawsze pod ręką" - dodaje Paweł Nowak, dyrektor Działu Produkcji Systemów Mobilnych w .

Biznes w terenie

Do rozwiązań mobilnych w pierwszej kolejności przekonały się firmy z branży FMCG. W przypadku przedstawicieli handlowych rozwiązania mobilne usprawniają m.in. raportowanie oraz agregację i dystrybucję informacji w postaci skonsolidowanych raportów. Przykładowe raporty - najbardziej typowy i przykry zarazem obowiązek każdego przedstawiciela handlowego - mogą być tworzone automatycznie, i w taki sposób trafiać błyskawicznie do wszystkich zainteresowanych osób. "Pracownicy terenowi mają realizować swoją pracę, raportowanie ma być realizowane w tle. Faktycznie w FMCG drobna oszczędność na każdej czynności daje ogromne efekty w skali działalności. Przełożenie tego efektu szybko rozlewa się na inne branże" - mówi Michał Zaremba. Według uczestników debaty, podobne tendencje są coraz silniej odczuwalne także na innych rynkach. Jednocześnie stopień rozwoju polskiego rynku rozwiązań mobilnych nie odbiega znacząco od sytuacji w innych krajach. Można wręcz powiedzieć, że specyfika naszej gospodarki wymusiła rozwój specyficznych funkcjonalności, które wyróżniają nasze rodzime rozwiązania od produktów zachodnich dostawców.

Bez kompleksów

"Trzeba zwrócić uwagę na to, że w początku rozwoju aplikacji mobilnych polski rynek handlu detalicznego był dużo mniej rozwinięty niż w krajach zachodnich. Na zachodzie większość sprzedaży realizowana była przez hipermarkety, natomiast u nas dominował rynek tradycyjny" - podkreśla Dobromir Piekarski. Różnice w stopniu rozwoju rynku FMCG wpłynęły zaś na zwiększenie stopnia złożoności lokalnych sieci sprzedażowo-dystrybucyjnych. To, z kolei, odbiło się na oczekiwaniach wobec aplikacji klasy SFA. "Aplikacje mobilne, które powstawały w Polsce i innych krajach byłego bloku wschodniego są dużo bardziej rozwinięte niż ich zachodnie odpowiedniki. Rozwiązania korporacyjne nie przebijają się do Polski, ponieważ są słabsze. Za to krajowe często oddolnie zdobywają uznanie w korporacjach" - dodaje Dobromir Piekarski. Wszystko to wpływa na podejście lokalnych firm do zagranicznych rozwiązań. "Zdarza się, że polski oddział międzynarodowego koncernu zachowuje swoje rozwiązanie, ponieważ system korporacyjny nie spełnia wszystkich oczekiwań" - mówi Paweł Nowak. "Patrząc na nasze dokonania na rynkach zagranicznych absolutnie nie mamy się czego wstydzić" - dodaje Michał Zaremba. Według niego, konkurencyjność polskich aplikacji jest dużo wyższa m.in. w zakresie funkcjonalności i dopasowania do nietypowych potrzeb polskiej gospodarki.

Mobilność, czyli elastyczność

Rozwiązania mobilne są często odpowiedzią na potrzeby biznesowe wymagające szybkiej reakcji. "Potrzeby biznesowe wielu firm z branży FMCG, logistyki czy bankowości zmieniają się niemal co miesiąc. Trzeba szybko reagować na upał, powódź czy kryzys. Tymczasem, szybkie wprowadzenie zmiany w dużym systemie jest trudne, czasochłonne, a na pewno jest drogie. Zdarza się, że np. obsługę promocji robimy tylko w systemie mobilnym" - mówi Paweł Nowak.

Czym innym są jednak aplikacje umożliwiające dostęp do rozbudowanych systemów z poziomu urządzeń przenośnych, a czym innym samodzielne aplikacje mobilne obsługujące całość konkretnego procesu biznesowego. "Klienci często oczekują od systemów tej klasy mobilności w sensie elastyczności" - zauważa Dobromir Piekarski. Elastyczność oprogramowania w tym przypadku sprowadza się głównie do możliwości wprowadzania zmian w sposobie funkcjonowania systemu praktycznie z dnia na dzień. "Elastyczność jest także rozumiana jako możliwość parametryzacji. Zbudowanie nowych raportów, czy stworzenie nowego obiektu w systemie nie zawsze musi wymagać ingerencji dostawcy" - dodaje Michał Zaremba. Według niego obecnie coraz większa liczba klientów oczekuje możliwości samodzielnego kreowania procesów w systemie. "Wybierając gotowy produkt, a nie aplikację szytą na miarę, klient ma zdecydowanie większe szanse na niemal natychmiastową realizację nowych potrzeb biznesowych przy wykorzystaniu funkcji już zaimplementowanych w produkcie, a dotychczas nie używanych" - podkreśla Paweł Nowak.

Problematyczny jest brak spójnej platformy systemowej dla rozwiązań mobilnych. Producenci poszczególnych platform mobilnych realizują strategię konkurencji w drodze jak największego różnicowania swoich produktów. Dotyczy to m.in. unifikacji na poziomie środowisk programistycznych czy obsługi technologii takich jak Flash czy Silverlight. Z kolei tworzenie odmiennych wersji jednego systemu na poszczególne platformy mobilne to proces długotrwały i kosztowny. "Sądzę, że w perspektywie dekady pojawią się rozwiązania technologiczne zunifikowane, które pozwolą na migrowanie aplikacji mobilnych między platformami przy dużo mniejszym koszcie niż obecnie" - podkreśla Michał Zaremba.