Użytkownicy Linuxa żądają zwrotu pieniędzy za nie używane Windows

Zwolennicy bezpłatnych aplikacji i systemów operacyjnych z pięciu krajów zamierzają zwrócić się do Microsoftu o zwrot pieniędzy za system Windows, który zakupili ze swoimi komputerami PC. Twierdzą, że go nie używają i zwrot pieniędzy należy im się zgodnie z odpowiednią klauzulą, zawartą w licencji użytkownika.

Zwolennicy bezpłatnych aplikacji i systemów operacyjnych z pięciu krajów zamierzają zwrócić się do Microsoftu o zwrot pieniędzy za system Windows, który zakupili ze swoimi komputerami PC. Twierdzą, że go nie używają i zwrot pieniędzy należy im się zgodnie z odpowiednią klauzulą, zawartą w licencji użytkownika.

Microsoft stwierdził, że nikomu nic nie będzie zwracał, natomiast dostarczy użytkownikom informacje o tym, jak dotrzeć do producentów komputerów. "To jest oczywiste, że jeśli klient pragnie zwrotu pieniędzy za wersję Windows, którą otrzymał ze swoim komputerem, powinien w tym celu skontaktować się ze swoim producentem sprzętu" - powiedział Rob Bennet, kierownik w Microsoft odpowiedzialny za produkty Windows. "To zabawne. Klienci ci kupili oparte na Windows komputery i teraz są zaskoczeni, tak jak można być zaskoczonym obecnością wiśni w kupionym właśnie placku z wiśniami".

Entuzjaści bezpłatnych aplikacji planowali na dzisiaj pokojową demonstrację przed biurami Microsoftu w Foster City w Kalifornii. Mają w niej wziąć udział setki użytkowników, postulujących o zwrot pieniędzy. Do udziału w demonstracjach zaproszono użytkowników Linuxa, FreeBSD, NetBSD, OpenBSD i innych bezpłatnych aplikacji. Wszyscy mają przynieść oryginalne płyty CD, instrukcje i certyfikaty autentyczności, które mają być oddane Microsoftowi. Podobne formy protestu mają odbyć się w Nowym Jorku i Południowej Kalifornii oraz Nowej Zelandii, Francji, Japonii i Holandii.

Protesty i demonstracja, które określane są jako "Windows Refund Day" nabrały rozmachu od czasu, gdy pewien Australijczyk otrzymał zwrot 110 USD od Toshiby za nie wykorzystane Windows dołączone do jego notebooka. Organizatorzy protestu podkreślają, że kupno komputera PC, który nie jest fabrycznie wyposażony w Windows, jest bardzo trudne. Microsoft twierdzi natomiast, że na rynku są producenci oferujący komputery PC z innymi systemami operacyjnymi, nawet z Linuxem.

Użytkownicy darmowych programów coraz głośniej krytykują Microsoft i innych sprzedawców komercyjnego oprogramowania. W bezpłatnym oprogramowaniu (open source software) kod źródłowy jest dostępny za darmo i może być modyfikowany przez użytkowników zgodnie z ich potrzebami. Zmiany są ponownie wbudowywane w oryginalny program, co - według zwolenników tego typu rozwiązania - jest lepszą metodą tworzenia oprogramowania.