Ustawa o informatyzacji w Sejmie

W środę 10 września odbyła się w Sejmie pierwsza debata nad przygotowanym przez Ministerstwo Nauki i Informatyzacji projektem Ustawy o informatyzacji niektórych podmiotów realizujących zadania publiczne. Posłowie zdecydowali o przesłaniu go do sejmowej Komisji Nadzwyczajnej. Jej skład ma zostać ustalony w piątek (12 września).

Projektem ustawy o informatyzacji trafił niedawno do laski marszałkowskiej (druk sejmowy nr 1934). Najwięcej pytań i wątpliwości w stosunku do ustawy mieli posłowie Platformy Obywatelskiej. Zastanawiali się, czy jej zapisy są zgodne z Konstytucją Rzeczpospolitej.

Pytania posłów PO do ministrów Michała Kleibera i Wojciecha Szewki dotyczyły przede wszystkim relacji administracji samorządowej oraz - reprezentowanego przez nich - Ministerstwa Nauki i Informatyzacji. Zastanawiali się, czy nowa ustawa nie ingeruje za bardzo w kompetencje samorządów. Pytania dotyczyły również możliwości kontrolowania przez - zatrudniające zaledwie kilkanaście osób MNiI - budowy systemów IT w administracji.

Zobacz również:

Zdaniem samorządowców, największym zagrożeniem, jakie niesie ustawa o informatyzacji jest właśnie to, że każdy projekt IT w administracji ma być skonsultowany z Ministerstwem Nauki i Informatyzacji. Takie kompetencje tego resortu są prawdopodobnie sprzeczne z konstytucyjną niezależnością samorządów. W dodatku resort nauki żąda dokumentacji na temat źródeł finansowania projektów IT. Tu zaś - ich zdaniem - MNiI zagarnia dla siebie kompetencje Regionalnych Izb Obrachunkowych.

„Ustawa w obecnym kształcie centralizuje władzę w rękach ministra nauki i informatyzacji. Jeśli w tym kształcie weszłaby w życie, to Ministerstwo Nauki i Informatyzacji stałoby się takim samym molochem jak cenzura w PRL. Opiniowałoby dziesiątki tysięcy projektów informatycznych i stosy dokumentacji. Musiałoby więc zatrudnić tysiące urzędników” - twierdzą przedstawiciele administracji samorządowej.

***

Więcej w najbliższym numerze Computerworld 33/2003 z 16 września