Urlop i szkolenie, czyli ''dwa w jednym''

Nawet czterokrotnie niższe ceny szkoleń specjalistycznych sprawiają, że ofertą polskich ośrodków edukacyjnych interesują się informatycy z Europy, a nawet z USA.

Nawet czterokrotnie niższe ceny szkoleń specjalistycznych sprawiają, że ofertą polskich ośrodków edukacyjnych interesują się informatycy z Europy, a nawet z USA.

W podlegającej sezonowym wahaniom popytu branży szkoleniowej wakacje to czas zastoju. Okres urlopów zmusza przedsiębiorstwa do ograniczenia liczby pracowników wysyłanych na kursy, a dodatkowo upały zniechęcają do przesiadywania w salach szkoleniowych.

Żeby ograniczyć spadek liczby klientów, firmy szkoleniowe przygotowują atrakcyjne promocje. Mają one przyciągnąć klientów indywidualnych inwestujących w rozwój zawodowy, a także mniejsze firmy, które w innych okolicznościach nie mogłyby sobie pozwolić na wykupienie szkoleń. W sezonie urlopowym do ośrodków trafia także dużo cudzoziemców i Polaków zatrudnionych za granicą, którzy przy okazji wizyty w rodzinnych stronach chcą pogłębić swoją wiedzę.

Czterokrotnie tańsi

Dla Wadima Buczyńskiego, menedżera technicznego działu IT Service Group koncernu Orkla Foods International, decyzja o wysłaniu swoich pracowników na szkolenia do Polski była zupełnie naturalna. Przez kilka lat jako kierownik działu informatyki w zakładach spożywczych Kotlin w Kotlinie (należących do koncernu Orkla Foods International), korzystał z usług polskich firm szkoleniowych. Sam także uczestniczył w kursach, dzięki czemu dobrze poznał rynek i kwalifikacje wykładowców.

Po awansie w korporacji i przeprowadzce do austriackiego Mattersburga, Wadim Buczyński zarekomendował przełożonym szkolenie informatyków w polskich ośrodkach. Koncern szkolił już swoich informatyków w Austrii, gdzie mieści się główna siedziba, a także w Rumunii, Chorwacji i wszędzie tam, gdzie ma swoje zakłady. Polska okazała się atrakcyjna przede wszystkim ze względu na niskie ceny przy zachowaniu odpowiednio wysokiej jakości szkoleń. Ze szkoleń w języku angielskim, przeprowadzanych przez ośrodki CSS (d.Edusoft), skorzystało 7 informatyków Orkla Foods.

Trochę trudniejsze zadanie miał Dawid Sroka, konsultant techniczny w niemieckim oddziale Capgemini. Przekonanie szefów, że kilkusetkilometrowa podróż do ośrodka szkoleniowego ma sens, zajęło mu kilka tygodni. Na ostatecznej decyzji zaważył argument ekonomiczny. Szkolenia specjalistyczne z zakresu technologii Microsoftu są w Niemczech nawet czterokrotnie droższe niż w Polsce. Dziś Dawid Sroka odwiedza wrocławski ośrodek Altkomu kilka razy do roku. Korzystając z wyjazdów, przyjeżdża także w rodzinne strony. Nakłania szefów, by po wiedzę do Polski wysyłali także innych pracowników.

Nie tylko Polacy

Do ośrodków szkoleniowych trafiają nie tylko Polacy pracujący za granicą. Cztery lata temu do ówczesnego Edusoftu zgłosili się Chorwaci, których interesowały specjalistyczne, niedostępne w ich kraju szkolenia Citrixa. Najbliżej mieli do Niemiec i do Polski. Uczestniczyli w szkoleniach w obu tych państwach, ale z czasem naukę kontynuowali już tylko w Polsce.

Tanio i kompetentnie

Tanio i kompetentnie

Jak mówili potem pracownikom CSS, zadecydowały przede wszystkim wysokie kwalifikacje i życzliwe nastawienie polskich instruktorów. "Na zachodzie Europy instruktorzy nie wahają się odpowiedzieć na pytanie kursanta: «To nie należy do programu tego kursu». W Polsce instruktorzy są bardziej skorzy do pomocy" - mówi Joanna Bodych, dyrektor działu sprzedaży szkoleń CSS.

Potwierdza to Lars Pedersen, Duńczyk regularnie odwiedzający ośrodek CSS. "95% kursu z zakresu produktów MS to były faktycznie konsultacje, podczas których instruktor odpowiadał na wszystkie moje pytania" - mówi. Lars Pedersen sam współfinansuje koszt kursu, przy okazji robiąc sobie dwutygodniowe wakacje w Polsce. I tak mu się to jednak opłaca, gdyż za cenę kilkukrotnie niższą niż w Danii odbywa szkolenie indywidualne, podczas którego ma zagwarantowaną pomoc instruktora niemal "na własność".

Transgraniczna konkurencja

Wśród zagranicznych klientów polskich ośrodków przeważają Polacy, którzy wyjechali do pracy do Niemiec w ramach programu tzw. "zielonych kart" (jak Dawid Sroka), oraz Niemcy i Skandynawowie. Zdarzają się także zatrudnieni we Francji Francuzi i Polacy.

Warszawski CTS regularnie odwiedza polski inżynier z Doliny Krzemowej.

Zaczęli przyjeżdżać do kraju 2-4 lata temu, kiedy dało się już odczuć pogarszanie globalnej koniunktury na rynku pracy IT, wierząc, że inwestycja w kursy, które na ogół finansują z własnej kieszeni, zwróci im się w dwójnasób. Albo pozwoli utrzymać obecną posadę, albo umożliwi zmianę pracy.

Oprócz klientów indywidualnych, polskimi ośrodkami zainteresowanych jest także coraz więcej firm i instytucji zagranicznych. Mówią jednak o tym niechętnie. Obawiają się, że rosnąca liczba klientów zagranicznych, zwłaszcza tych instytucjonalnych, może przysporzyć im kłopotów i zaowocować podwyżkami cen autoryzacji i materiałów szkoleniowych. Korporacje IT niechętnie patrzą na taką transgraniczną konkurencję i reagują szybko harmonizując ceny w sąsiadujących państwach. Takie podwyżki niechybnie doprowadziłyby do odpływu polskich klientów, wciąż niezdolnych do płacenia "zachodnich" stawek za szkolenia.