Upszejmie donoszę

Uprzejmie donoszę, Panie Ministrze, że jest w Polsce branża, która nie idzie z duchem czasu. Nie restrukturyzuje się pod nadzorem referentów z Pańskiego ministerstwa, nie komercjalizuje, nie prywatyzuje i nie reprywatyzuje. Ponieważ jest ona od samego początku komercjalna i prywatna, branża ta kolebie się na fali przemian, jak gdyby nic jej nie obchodziło. Nie składa publicznych oświadczeń o potrzebie pomocy krajowym przedsiębiorstwom, nie skamle o bezzwrotne kredyty, nie żąda ochrony celnej i nie pcha się do rozmów z rządem. Wprost przeciwnie, Panie Ministrze, branża ta bezczelnie kpi sobie z braku państwowych kredytów, z likwidowanych ceł przywozowych i ani myśli spierać się z rządem.

Uprzejmie donoszę, Panie Ministrze, że jest w Polsce branża, która nie idzie z duchem czasu. Nie restrukturyzuje się pod nadzorem referentów z Pańskiego ministerstwa, nie komercjalizuje, nie prywatyzuje i nie reprywatyzuje. Ponieważ jest ona od samego początku komercjalna i prywatna, branża ta kolebie się na fali przemian, jak gdyby nic jej nie obchodziło. Nie składa publicznych oświadczeń o potrzebie pomocy krajowym przedsiębiorstwom, nie skamle o bezzwrotne kredyty, nie żąda ochrony celnej i nie pcha się do rozmów z rządem. Wprost przeciwnie, Panie Ministrze, branża ta bezczelnie kpi sobie z braku państwowych kredytów, z likwidowanych ceł przywozowych i ani myśli spierać się z rządem.

Powiedzmy to wyraźnie - ta branża ignoruje rząd i parlament, Panie Ministrze. I jest to branża komputerowa!

Niech Pan sam powie, Panie Ministrze, jak to wygląda - ani jednego strajku, ani jednej głodówki i ani jednej demonstracji pod Belwederem. Nikt nie roztrzaskuje monitorów o bramę siedziby Pana Prezydenta, nikt nawet nie rozdaje za darmo dyskietek przechodniom, by zademonstrować swój sprzeciw i determinację ku zmianom. A to wszystko w kraju, w którym każdy szanujący się człowiek pracy głoduje, wygraża Panu Prezydentowi i strajkuje okupacyjnie! Każdy, tylko nie komputerowiec. Czy on jest jakiś lepszy? Styropian mu za twardy? Siedzą tylko przy tych swoich klawiaturach i liczą jakieś bity, czy inne bajty, zupełnie nie zdradzając żadnego zaangażowania społeczno-politycznego! W zaufaniu dodam, że według mnie, to oni wszyscy mało, że poszli na wybory, to jeszcze głosowali na liberałów. No i gdzie są ich związki zawodowe?

Ja się pytam, Panie Ministrze, kim są ci, którym nie jest potrzebne cło ochronne? Którzy mało, że nie boją się penetracji obcego kapitału, to jeszcze z nim w najlepsze kolaborują? Kim są ludzie, którym do robienia interesu nie są potrzebne luki prawne? Dlaczego nie było dotąd afery komputerowej, gdy mogła być alkoholowa, kredytowa, benzynowa, a nawet trykowa? Przecież podobno nie brak wśród nich facetów z głową na karku?

Jak się pytam, jak długo tak może być? Jak długo oni będą się zachowywać, jakby nie był potrzebny ani rząd, ani trybunał, ani rzecznik praw? Praca, płaca, obrót, dochód - czy to się godzi, by mieć wszystko na raz? Jak oni mogą walczyć o wejście do Europy, skoro wszystko wskazuje na to, że oni już w niej są?

Sytuacja jest, Panie Ministrze, poważna. W społeczeństwie, które walczy o nowy kształt przyszłości, nie może być outsiderów, którzy zamiast walczyć - pracują. Oni zachodnim bankierom dają argument do ręki, bo gdy zachodnim bankierom zagrozimy, że jak nie pomogą, to nam się zawali demokracja, to wtedy zachodni bankierzy wskażą palcem komputerowców i powiedzą: "Patrzcie, oni sami sobie pomogli, to wy też tak zróbcie!".

Ja tylko nie wiem, Panie Ministrze, jak się do nich dobrać. No, bo jeśli obniżanie ceł im nie szkodzi, prywatyzować nie ma czego, zachodnie firmy konsultingowe nie są im potrzebne, a związki zawodowe u nich nie kwitną, to pozostaje tylko nacjonalizacja i walka z burżujem.

Pozostaję w pełnym szacunku przekonaniu, że Pan Minister coś wymyśli.

Życzliwy


TOP 200