Uniwersytety potrzebują zmian

Z prof. Augustem Scheerem, założycielem firmy IDS Scheer, rozmawia Dorota Konowrocka.

Z prof. Augustem Scheerem, założycielem firmy IDS Scheer, rozmawia Dorota Konowrocka.

Jest Pan doradcą premiera Saarlandu w zakresie innowacji, badań i technologii, zajmując się m.in. problemem konieczności reorganizacji niemieckich uniwersytetów w obliczu konkurencji ze strony uniwersytetów amerykańskich. Czy ma Pan już przygotowaną koncepcję zmian?

Niemieckie uniwersytety powinny zostać zreformowane podobnie jak współczesne przedsiębiorstwa. Większość oferuje zbyt szerokie spektrum "usług edukacyjnych". Powinny w takim stopniu skupić się na kluczowych kompetencjach, aby móc konkurować z innymi uczelniami na poziomie międzynarodowym. Uczelnie amerykańskie otwierają filie w Europie i oferują studia przez Internet, naukowcy i studenci z różnych kontynentów bez problemów współpracują ze sobą przez Internet. Ze względu na te zjawiska zasada gospodarki internetowej "wygrywający bierze wszystko" coraz częściej dotyczy także uczelni. Marka uniwersytetu będzie odgrywać w przyszłości decydującą rolę w określeniu jej konkurencyjności na wolnym rynku usług edukacyjnych, biorąc pod uwagę choćby rozwój e-learningu. To ona zdecyduje, czy uczelnia będzie w stanie sprzedać treść swoich wykładów i metody interaktywnego nauczania za pomocą programów komputerowych innym uniwersytetom. Marka będzie miała więc decydujący wpływ na to, czy uczelnia będzie bardziej lub mniej dochodowa.

Zmienić się też powinno podejście niemieckich uczelni do procesu nauczania. Obecnie cała wiedza dostarczana jest studentom przed rozpoczęciem przez nich kariery zawodowej, przy założeniu, że nie wymaga ona późniejszej aktualizacji. Zadanie aktualizowania wiedzy swoich pracowników coraz częściej biorą na siebie tzw. uniwersytety korporacyjne, utrzymywane w Niemczech, m.in. przez Luft-hansę czy DaimlerChrysler. Właśnie w takich organizacjach rozwijają się koncepcje nauczania just-in-time, zgodnie z którymi wiedza powinna być dostarczana wtedy, gdy jest potrzebna, w ciągu całego życia. Być może uczelnie również powinny stworzyć odrębne, komercyjne, konkurencyjne dla uniwersytetów korporacyjnych ośrodki nauczania.

Jaki jest idealny model współpracy środowiska akademickiego z biznesem?

Sądzę, że na tę współpracę trzeba spojrzeć przez pryzmat łańcucha wartości składającego się z kilku elementów: badań podstawowych, badań stosowanych oraz procesu wyłaniania się ze środowisk akademickich młodych firm, zainteresowanych rozwojem i dystrybucją konkretnego produktu, które powinny współpracować z większymi przedsiębiorstwami. Łańcuch ten w przypadku Niemiec ma dwa słabe ogniwa. Uczelnie prowadzą bardzo zaawansowane badania podstawowe, lecz niewystarczającą wagę przykładają do badań stosowanych, w wyniku których powstaje prototyp pewnego produktu.

W ciągu ostatnich lat udało nam się doprowadzić do tego, że znacznie więcej prototypów jest przekształcanych w konkretne produkty, mające zastosowanie komercyjne. Jednocześnie jednak młode firmy, założone przez pracowników uczelni, nie otrzymują wsparcia wystarczającego, aby konkurować na rynku międzynarodowym. Dotychczasowe doświadczenia dowodzą, że te niewielkie firmy powinny od początku współpracować z przedsiębiorstwami uznanymi już na rynku, mającymi dostęp do kanałów dystrybucji i bazy klientów.

Produkty powstałe na uczelniach, których wprowadzenie na rynek sfinansowały korporacje, wracają często na uniwersytety w nieco innej postaci, służąc środowisku akademickiemu. Przykładem są tu środowiska komputerowe wspierające e-learning, których rozwoju uczelnie nie były w stanie sfinansować z braku wystarczających środków, a które rozwijają się dzięki zainteresowaniu przedsiębiorstw. Zaoferowanie ich w następnej kolejności uczelniom będzie już znacznie tańsze.

Czy jednak uczelnie powinny ulegać wpływom korporacji, które sugerują kierunek badań oraz programy i metody nauczania?

Dlaczego nie? Celem nauki powinno być pomaganie ludziom i ulepszanie świata, dlatego wyznacznikiem poziomu oraz autorytetu pracowników naukowych nie powinna być liczba artykułów opublikowanych w prasie fachowej, ale konkretne efekty pracy. Hasła koniecznej niezależności światów nauki i biznesu głoszą głównie ci, których praca naukowa jest bezużyteczna w praktyce.


TOP 200