Unindexed – strona stworzona, by zniknąć

Na początku lutego w Internecie pojawiła się strona o nazwie Unindexed, tak zaprojektowana, by sama się skasowała w momencie, gdy zostanie zindeksowana przez Google.

Twórca strony Unindexed, Matthew Rothenberg, przekazywał znajomym informację o jej powstanie za pośrednictwem kartek pocztowych (sic!) i czekał, jak długo Google’owi zajmie znalezienie witryny, o której nikt, nigdzie nie informował. Czekał niewiele ponad trzy tygodnie…

Unindexed była rodzajem eksperymentu, za pomocą którego Matthew Rothenberg (kiedyś związany m.in. z Flickrem i Bit.ly, obecnie niezależny konsultant) chciał pokazać, jak działa współczesny Internet i jak pewne jego elementy mogą być zarazem bardzo trwałe, jak i efemeryczne.

Zobacz również:

„Celem strony było również zaoferowanie użytkownikom, którzy dowiedzieli się o witrynie w zadziwiający obecnie sposób (za pomocą kartek przesyłanych tradycyjna pocztą), miejsca w internecie, w którym można publikować komentarze i opinie, bez obawy, że ktoś przypadkowy znajdzie i ewentualnie wykorzysta te wpisy” wyjaśnia jej twórca. Strona została tak skonfigurowana, by jak najbardziej utrudnić proces jej indeksowana przez roboty Google’a. Temu służyło również przekazywanie informacji o niej drogą „analogową”.

Matthew Rothenberg dodaje, że Internet wciąż jest stosunkowo młodym medium i że wiele osób, które korzystają z niego nieustannie, nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, jak jednocześnie zarówno trwałe i chwilowe mogą być publikowane w nim informacje. „Niektóre informacje mogą przetrwać lata, inne, choć wydają się niezniszczalne, mogą zniknąć po chwili” mówi Matthew Rothenberg. Jako przykład podaje np. niezmiernie popularny swego czasu serwis GeoCities, który został w 2009 r. niespodziewanie zamknięty przez Yahoo niszcząc tym samym 15-letni „dorobek” milionów jego użytkowników. Dopiero ich protesty i niezadowolenie doprowadziły do powstania niezależnego projektu, który umożliwił odtworzenie i archiwizację treści z GeoCities.

Twórca strony Unindexed jest nieco zdziwiony, że udało jej się przetrwać, aż trzy tygodnie. Spodziewał się, że Google znajdzie ją już pierwszego dnia. Stałoby się tak na pewno, gdyby któraś z powiadomionych o istnieniu strony osób opublikowała w serwisach społecznościowych odnośnik do Unindexed.

Warto dodać, że w ostatnich latach wyraźnie rośnie zainteresowanie aplikacjami i serwisami, które działają na zasadzie podobnej jak Unindexed, tzn. umożliwiają publikowanie treści, które nie są w żaden sposób archiwizowane i „wyszukiwalne” (tak działa np. Snapchat czy Wickr).

Matthew Rothenberg wyjawił, że w ciągu trzech tygodni stronę odwiedziło kilkuset użytkowników. W kartkach rozsyłanych klasyczną pocztą była informacja, że strona zniknie jeśli ktoś ułatwi Google jej znalezienie. Pod tym względem jej użytkownicy okazali się bardzo dyskretni. Pająki (programy indeksujące zasoby WWW) Google’a znalazły ją dopiero po tych trzech tygodniach. Co ciekawe, wcześniej odkryły ją m.in. automaty do rozsyłania spamu (spam bots) i opublikowały kilka komentarzy reklamowych o przypadkowej treści.

Jeśli ktoś chciałby powtórzyć eksperyment ze znikająca stroną, odpowiedni kod może znaleźć i pobrać z witryny Github.

Natomiast więcej informacji i szczegółowy opis eksperymentu, Matthew Rothenberg opublikował na swojej stronie internetowej.