Umiejętności, prawo, infrastruktura

Wykorzystanie dobrodziejstw telepracy nie jest łatwe. Zysków nie da się osiągnąć tak od razu. Do tego potrzebne są m.in. zmiany dotychczasowych zasad organizacji pracy w firmie lub instytucji. Nie każdego na to stać, nie każdy jeszcze potrafi to zrobić.

Wykorzystanie dobrodziejstw telepracy nie jest łatwe. Zysków nie da się osiągnąć tak od razu. Do tego potrzebne są m.in. zmiany dotychczasowych zasad organizacji pracy w firmie lub instytucji. Nie każdego na to stać, nie każdy jeszcze potrafi to zrobić.

Na polskim rynku telepraca wciąż znajduje się bardziej w sferze haseł i pobożnych życzeń niż codziennej praktyki. Zapewne długo jeszcze polscy pracodawcy nie będą mieli znaczącej liczby ofert pracy dla telepracowników. Wprowadzanie telepracy w polskich firmach napotyka wiele przeszkód i problemów. Uporanie się z nimi nie jest łatwe, gdyż zależy od wielu czynników - nie tylko natury ekonomicznej, lecz także prawnej, kulturowej, psychologicznej czy technologicznej. Podejmowane są już jednak próby radzenia sobie z nimi.

Na polskim rynku pojawiają się firmy, które swojej szansy na sukces upatrują w wykorzystaniu technik informacyjnych do zdalnej pracy. Dzięki temu mogą zyskać przewagę nad konkurencją. Firm takich będzie przybywać, gdy okaże się, że telepraca przynosi wymierne korzyści i może być skutecznym narzędziem gry rynkowej.

1. Telepraca wymaga pewnych umiejętności w zakresie zarządzania. Nie wszyscy menedżerowie je posiadają.

Potrzebne jest bardzo precyzyjne planowanie całego procesu pracy. Telepracownikom trzeba dostarczać jednoznacznych i szczegółowych instrukcji umożliwiających dokładne wykonanie powierzonych zadań. Nie ma możliwości uzgadniania na bieżąco spraw z przełożonymi i współpracownikami.

Menedżerowie mają problemy z zarządzaniem zespołem, w którym są telepracownicy. Osób tych nie ma na miejscu, nie można więc ich bezpośrednio instruować ani kontrolować. Polecenia czy dyspozycje wydane e-mailem trudno jest zmienić czy unieważnić. Po odebraniu listu pracownik przystępuje do wykonania pracy, nie będąc w stałym kontakcie z szefem. System zarządzania w firmie musi być więc nastawiony na ustawiczną komunikację drogą elektroniczną.

2. Brak dostatecznej infrastruktury teleinformatycznej i wysokie koszty połączeń.

Telepracownik musi mieć w domu stałe łącze, tymczasem nie zawsze jest to możliwe, zwłaszcza w polskich realiach. Musi być też łatwo uchwytny przez telefon czy e-mail i posiadać możliwość szybkiego kontaktu z pracodawcą, a to wiąże się z koniecznością płacenia wysokich rachunków. Firma musi dysponować systemem elektronicznego obiegu dokumentów - nawet dokument dostarczony do firmy w wersji papierowej musi zostać przekazany do rąk telepracownika.

3. Niejasne, nieprecyzyjne regulacje prawne.

Kodeks pracy nie uwzględnia sytuacji związanych z telepracą. Prawo pracy przystosowane jest do tradycyjnych form zatrudnienia - etatu, umowy o dzieło czy zlecenia. Prawnicy uważają, że nie ma przeszkód, by istniejące regulacje prawne stosować do pracy zdalnej. Ich zdaniem można posłużyć się zadaniowym czasem pracy i wskazać w umowie dom jako miejsce jej wykonywania. Pracodawcy mają jednak wiele wątpliwości. Nie wiedzą, jak ma być w praktyce rozwiązana kwestia urlopów i czasu wolnego od pracy, korzystania z urządzeń socjalnych, kto ma odpowiadać za przestrzeganie przepisów BHP i zgodne z nimi przygotowanie stanowiska pracy dla telepracownika. Wreszcie kto ma zapłacić za wyposażenie domowego warsztatu pracy telepracownika i jego utrzymanie, jak sprawdzać zwolnienia lekarskie w domu pracownika i tym podobne kwestie, które w przypadku kontroli w firmie stają się bynajmniej nie drugoplanowe.

4. Brak dostatecznych doświadczeń w zakresie telepracy zarówno ze strony pracodawców, jak i pracowników.

Ta forma organizacji pracy jest dopiero rozpoznawana przez kadrę zarządzającą w firmach i samych pracowników. Czynione są przymiarki, co można by wykonywać w tej formie i na jakich zasadach. Nie było jednak jeszcze możliwości konfrontacji założeń z praktyką, gdyż telepraca na polskim rynku nie jest jeszcze wykonywana na dużą skalę.

5. Nakłady i wysiłki związane z przystosowaniem firmy do telepracy nieproporcjonalne do osiąganych efektów.

W dużej mierze wynika to z braku konkretnych rozwiązań organizacyjnych i powszechnie dostępnych modeli biznesowych pozwalających na praktyczne zastosowanie założeń telepracy. Duże pole do popisu mają w tym względzie organy państwa, stowarzyszenia pracodawców i naukowcy.

6. Brak sprawdzonych sposobów zapewnienia bezpieczeństwa danych przechowywanych w domu telepracownika.

O ile problem bezpieczeństwa danych podczas transmisji przez sieć nie budzi już dużych obaw (szyfrowanie, podpis elektroniczny itp.), o tyle wciąż brakuje przekonania o możliwości skutecznej kontroli nad zabezpieczeniem danych przez pracownika w domu. Nie wiadomo, czy komputer przenośny, na którym są materiały firmowe, nie dostanie się w ręce przypadkowych osób, nie wiadomo, czy ten sprzęt nie będzie wykorzystywany przez dzieci do ściągania gier i plików muzycznych z Internetu itp. Do tego dochodzi jeszcze problem legalności oprogramowania używanego przez telepracownika. Czy firma ma zapewnić zakup odpowiednich licencji, czy też powinien zadbać o to pracownik? Czy firma ma sprawdzać legalność oprogramowania używanego przez telepracownika, czy też przerzucić całą odpowiedzialność na niego?

7. Niechęć do telepracy wśród samych pracowników.

Wiele osób lubi i chce przychodzić do firmy. Nie wyobrażają sobie pracy w domu. Obawiają się, że wtedy byliby osamotnieni, odsunięci od awansów, pozbawieni dostępu do bieżących informacji, że straciliby w oczach współmałżonka. Tele-praca wymaga też specjalnych predyspozycji psychicznych i cech

charakteru - sumienności, obowiązkowości, rzetelności, samodyscypliny itp. Poza tym nie wszystkie zajęcia można wykonywać w trybie telepracy. Przed jej wprowadzeniem trzeba zrobić dokładną analizę opłacalności i możliwości ich wykonywania na odległość.

dla Computerworld komentuje

Daria Sowińska-Milewska, niezależny konsultant ds. rozwoju kadr, telepracy i funduszy unijnych

Przede wszystkim efektywność

Telepraca to nowa, ciekawa metoda wykonywania pracy, musimy jednak pamiętać, że nie wszystkie zajęcia nadają się do wykonywania w systemie telepracy i nie wszyscy ludzie mają chęci i predyspozycje do bycia telepracownikiem.

Zarówno po stronie pracownika, jak i pracodawcy, podstawowym kryterium wyboru takiej właśnie formy pracy powinna być efektywność. Menedżerowie w firmach zdają sobie sprawę z istnienia dużej grupy ludzi pracujących wydajniej w nocy niż w dzień. Nie ma sensu kazać im przychodzić na ósmą rano do biura, bo i tak z wykonaniem przydzielonych im zadań będą czekać do wieczora, kiedy wszyscy pójdą do domu i będą mogli spokojnie zabrać się do swoich obowiązków. Jeżeli każe im się pracować w ciągu dnia, wykonanie tej samej czynności będzie trwało o wiele dłużej niż w nocy. Taki przymus nie ma uzasadnienia ekonomicznego i obie strony, w tym przypadku, wyjdą lepiej na wprowadzeniu telepracy.

Generalnie na telepracę częściej decydują się ludzie z wyższym wykształceniem wykonujący wolne zawody, specjaliści. Chcą mieć oni możliwość swobodnego kształtowania swego czasu pracy, nie znoszą pracować pod czyjeś dyktando, według narzuconego z góry rytmu. Telepraca, wbrew temu co się powszechnie sądzi, nie jest szczególnie przeznaczona dla osób niepełnosprawnych czy kobiet (poza ekstremalnymi sytuacjami, kiedy nie ma innej możliwości). To akurat nie są grupy najbardziej zainteresowane pozostawaniem w domu. Wręcz przeciwnie, ich marzeniem jest właśnie wyrwanie się z czterech ścian, obracanie się w towarzystwie innych osób. Poza tym telepraca to też jest praca, nawet jeśli jest wykonywana w domu. Nie można być pełnoetatowym pracownikiem i równolegle zajmować się wychowaniem dzieci czy opieką nad innymi członkami rodziny. Telepraca może dać szansę na utrzymanie kontaktu z firmą czy przyjmowanie zleceń w miarę posiadanych możliwości.

Najlepszymi telepracownikami są osoby, które mają odpowiednie ku temu predyspozycje psychiczne czy też specyficzne podejście do życia - bardziej cenią sobie swobodę działania niż stałe kontakty z innymi ludźmi. Trzeba jednak uważać, by nie popadły przy tym w pracoholizm lub nie działały na własną szkodę, lekceważąc naturalne uwarunkowania organizmu. Nie jest bowiem dobrze, gdy ktoś pracuje tylko całymi nocami, a w dzień śpi. Ważna jest tu rodzina, która nie pozwala na zakłócenie naturalnego, biologicznego rytmu funkcjonowania, motywuje do odpoczynku, skłania do robienia przerw w pracy i zajmowania się innymi rzeczami. Wtedy też człowiek jest w stanie efektywniej pracować.

Telepracowników będzie w przyszłości zdecydowanie przybywać. Coraz częściej bowiem pracuje się metodą projektów - robimy razem konkretną rzecz, a potem się rozchodzimy do kolejnych zadań w różnych miejscach. Ludzie w naszym kraju przyzwyczaili się pracować przez całe życie w jednej firmie. To się jednak zmienia, coraz częściej będą poszukiwani fachowcy do wynajęcia. Coraz częściej będą pracować w zespołach międzynarodowych, które dla oszczędności czasu i pieniędzy będą się komunikować drogą elektroniczną. Z drugiej strony, będzie istnieć grupa ludzi zatrudnionych nadal na etatach, gdyż nie wszystko da się wykonać na odległość.


TOP 200