Ucieczka od wygodnych przyzwyczajeń

Nigdy dotąd menedżerowie tak źle nie oceniali koniunktury jak w roku 2000, ale też nigdy nie nauczyli się tak wiele z dziedziny zarządzania biznesem.

Nigdy dotąd menedżerowie tak źle nie oceniali koniunktury jak w roku 2000, ale też nigdy nie nauczyli się tak wiele z dziedziny zarządzania biznesem.

Już od co najmniej dwóch lat Polska gospodarka czeka na narodziny przemysłu informatycznego. Wtedy bowiem po raz pierwszy sformułowano wobec branży informatycznej żądanie, aby wraz ze swoimi produktami i usługami wnosiła klientom ważną wartośś dodaną, wartośś pomagającą klientom w ich biznesach, w tworzeniu przez nich wartości dodanej dla swoich klientów. Przez branżę zostało to żądanie odebrane jako podwyższenie wymagań, wynikające z oszczędności czynionych przez przedsiębiorstwa, jako zamach na wysokie marże dostawców informatyki bądź jako zakwestionowanie opłacalności inwestycji informatycznych. Tymczasem było to zaproszenie do partnerstwa, do działania na takich samych zasadach jak poważne, doświadczone przemysły, czyli do tworzenia łańcucha wartości w gospodarce. Jednak dopóki na rynku trwała koniunktura na produkty i usługi informatyczne, wzmagana obawami przed konsekwencjami zmiany daty 1999/2000, firmy nie czuły się przymuszone do odpowiedzi na to zaproszenie. Można więc powiedzieś, że świetny rok 1999 bardzo opóźnił dojrzewanie branży. Dopiero załamanie popytu w roku 2000 spowodowało, że firmy informatyczne większą uwagę zwróciły na własną misję w gospodarce i społeczeństwie, a zatem i na strategię biznesową. Pytanie: "Po co właściwie jesteśmy na rynku, co wnosimy do biznesu naszych klientów" przestało byś banalnym pytaniem z podręczników zarządzania. Odpowiedź, że wnosimy nowoczesną technologię, powoduje bowiem wzruszenie ramion. Technologia jest wartością dopiero wtedy, gdy wpływa na zysk lub wizerunek tego, który ją stosuje. Pytanie o misję jest pytaniem o inne kompetencje niż technologiczne.

Jak w lustrze

Zauważmy, że stało się to w chwili, gdy dynamika rozwoju branży informatycznej tak zwolniła, że przybliżyła się do tempa rozwoju całej gospodarki. Menedżerowie firm informatycznych zaczęli bowiem myśleś takimi samymi kategoriami - a raczej o to samo się martwiś - jak ich klienci. Nauczyli się taką samą miarę przykładaś do nich, co do siebie. Dzięki temu jest nadzieja na wznowienie współpracy na nowych zasadach i na pełnych obrotach, czyli zarówno na powrót koniunktury na rynku informatycznym, jak i nadanie rozmachu całej gospodarce - dzięki zastosowaniu odpowiednich technologii informatycznych. Przedsiębiorstwa informatyczne obsługując swoich klientów mogą się teraz przeglądaś w nich jak w lustrze. Rozwiązując ich problemy, widzą swoje problemy.

To odwzorowanie powinno mieś fundamentalne znaczenie dla strategii biznesowej dostawców informatyki. Zauważmy pewną prawidłowośś. Inne są problemy firm sektora małych i średnich przedsiębiorstw, inne - wielkich przedsiębiorstw przemysłowych, handlowych czy banków. Również przynależnośś do danej branży różnicuje potrzeby przedsiębiorstw, ale w mniejszym stopniu. Jednak najważniejszy jest podział przedsiębiorstw pod względem wielkości ich biznesu i terytorialnego zakresu działania (lokalny, ogólnopolski, globalny). Dokładnie tak dzielą się firmy branży informatycznej, gdy analizuje się ich problemy: w jednej grupie są małe i średnie, działające głównie na lokalnym rynku, w drugiej - wielkie, ogólnopolskie. Niestety, nie ma firm informatycznych o zasięgu globalnym. Nie są nimi eksporterzy, mimo że działają zagranicą. Ćwiadczą oni raczej usługę outsourcingu wobec partnera zagranicznego niż samodzielnie zdobywają rynki.

Każda wymieniona grupa firm informatycznych ma odrębne problemy, odrębne praktyki biznesowe. Podział ze względu na charakter działalności (np. producent oprogramowania, usługodawca, integrator, diler) jest drugorzędny, tak jak w całej gospodarce. Znaczenie tego podobieństwa jest nie do przecenienia. Ale firmy informatyczne dopiero teraz zaczynają to rozumieś, podczas gdy ich klienci zrozumieli to już dawno. Mała firma usługowa czy handlowa szuka pomocy informatycznej w małej firmie informatycznej przy sąsiedniej ulicy, średnie przedsiębiorstwo przemysłowe poszukuje średniej firmy informatycznej w swoim województwie, wielkie przedsiębiorstwo chce współpracowaś jedynie z dużą, ustabilizowaną firmą informatyczną, a polska filia międzynarodowego koncernu wybiera jako partnera dostawcę informatyki, będącego oddziałem zagranicznego koncernu.

Więcej przyjaźni w small businessie

Mała lub średnia firma potrzebuje partnera informatycznego, który jest równie elastyczny w ustalaniu warunków współpracy, jak ona sama, który ma ofertę w stosownej cenie, który szybko reaguje na zgłoszone potrzeby, którego przedstawiciel pojawi się natychmiast w razie problemów. Potrzebuje partnera informatycznego, który działa tak jak ona wobec swoich klientów: oferuje stosownie do potrzeb, po akceptowalnej cenie, szybko.


TOP 200