UKE rozszerza dostęp do udziału w aukcji nowych częstotliwości LTE

Wcześniej warunkiem wzięcia udziału w przetargu na nowe częstotliwości 800 i 2600 MHz, przeznaczone na szybkie łącza LTE były, między innymi, udokumentowane inwestycje w rynek telekomunikacyjny. UKE postanowiło jednak z niego zrezygnować.

Oczywiście, wymóg taki dramatycznie ograniczał pulę oferentów do firm, które istnieją już na rynku i mogą się pochwalić jakimiś dokonaniami. Warunek legitymowania się udokumentowanymi inwestycjami na rynku telekomunikacyjnym miał w zamyśle ochronić tak ważną dla Polski rozbudowę szybkiej sieci przed nieudacznikami i oszustami. Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) postanowił jednak wycofać to kryterium.

Eksperci uważają, że UKE zdecydowało się na ten krok, mając nadzieję na zachwianie układu sił na rynku telekomunikacyjnym i w efekcie uzyskaniu lepszych warunków rozbudowy. Nie można się bowiem wiele spodziewać jeśli do przetargu startują dwie, może trzy firmy. Jeśli jednak zamiast tego, w puli oferentów pojawiają się dysponujący sporym kapitałem inwestorzy (wadium nadal wynosi 3,1 mln złotych), dla których udział w rozbudowie polskiego LTE mógłby się okazać dobrym początkiem przygody z tym rynkiem, atmosfera zaczyna się psuć i także niegdysiejsi faworyci zaczynają się starać. Tak w każdym razie wynika z modelu idealnego. Jak będzie w praktyce?

Zobacz również:

  • Wyzwania w tworzeniu zabezpieczeń sieci 5G

W praktyce, po zniesieniu wymogu wcześniejszych inwestycji w przetargu mogą się pojawić także spekulanci i fundusze inwestycyjne, dla których kontrakt na budowę LTE w Polsce to tylko chwilowy przystanek.

Inni eksperci przypominają jednak, że celem aukcji częstotliwości przeznaczonych na LTE jest sprzedanie tych częstotliwości. Zdejmując ograniczenie UKE chce po prostu zyskać możliwie najlepszą cenę. Nawet bowiem, gdyby któryś z rodzimych inwestorów wygrał przetarg, ale nie poradził sobie z zadaniem w zaplanowanym terminie, musiałby częstotliwości sprzedać. Trafiłyby one więc w kolejne ręce. Nasuwa się naturalne rozwinięcie tej myśli - co więc za różnica, czy powtórna sprzedaż nastąpi w miesiąc po zakupie, czy za dwa lata w atmosferze zawodu inwestycją i narodowej porażki.

Z drugiej strony, takie myślenie wcale nie nastraja pozytywnie i nie pozwala się cieszyć myślą o rychłym przeskoczeniu z 3,5G na 4G. Termin zgłoszeń mija 13 lutego. Dopiero po tym terminie dowiemy się kto stanął do przetargu.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200