Tymczasowe kopie a prawo autorskie

Funkcjonowanie cachingu sprowadza się do stworzenia tymczasowej kopii dokumentu - najczęściej dotyczy to stron WWW . Takie "odbicie" witryny jest przechowywane w pamięci serwerów przez krótki czas, a następnie usuwane. Dla osób interesujących się informatyką zarówno działanie, jak i cel przyświecający tej usłudze nie budzą żadnych wątpliwości. Pozostaje nim przede wszystkim usprawnienie i przyspieszenie pracy.

Funkcjonowanie cachingu sprowadza się do stworzenia tymczasowej kopii dokumentu - najczęściej dotyczy to stron WWW . Takie "odbicie" witryny jest przechowywane w pamięci serwerów przez krótki czas, a następnie usuwane. Dla osób interesujących się informatyką zarówno działanie, jak i cel przyświecający tej usłudze nie budzą żadnych wątpliwości. Pozostaje nim przede wszystkim usprawnienie i przyspieszenie pracy.

Dlatego co najmniej zdziwienie może budzić próba przekonywania, że caching rodzi wątpliwości z punktu widzenia przepisów prawa. W związku z tym usługa ta doczekała się dość szczegółowych regulacji prawnych. Chodziło głównie o odpowiedź na pytanie, czy podmiot stosujący w ramach swej działalności caching może naruszać cudze majątkowe prawa autorskie? Problem tkwił w tym, że usługa prowadziła do tworzenia dodatkowych kopii dokumentów w wielu przypadkach chronionych na mocy prawa autorskiego.

Restrykcyjna interpretacja przepisów mogłaby prowadzić do wniosku, że działania takie trzeba utożsamiać z reprodukcją utworu i są one nieuprawnione. Przepisy odnoszące się bezpośrednio do cachingu można odnaleźć w dwóch dyrektywach UE. W rodzimym prawie ich odpowiedniki znajdują się w ustawie z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz przepisach ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W ostatniej z ustaw regulacje poświęcone tworzeniu tymczasowych kopii w ramach cachingu znalazły się dopiero wiosną 2004 r.

Dla usprawnienia działania

Przez długi okres brak było regulacji prawnych odnoszących się bezpośrednio do takich usług. Pozostawało odwoływanie się do istniejących przepisów i dopasowywanie ich do rozwoju technicznego. Przeważał jednak pogląd, że sam caching, który nie jest powiązany z modyfikacją dokumentu, nie może być traktowany jako naruszenie prawa autorskiego. Podstawą takich koncepcji pozostawało odróżnienie reprodukcji w sensie technicznym i reprodukcji w znaczeniu nadanym temu pojęciu przez prawo.

Bez wątpienia caching tworzy dodatkową kopię dokumentu. Pełny obraz prawnej kwalifikacji tejże usługi daje jednak cel, jakiemu służy. Jest nim zapewnienie ułatwień komunikacyjnych w Internecie. Caching pozwala uniknąć spowolnienia pracy sieci. Bez niego dostęp do wielu informacji byłby utrudniony. Użyteczność przechowywania dodatkowych kopii serwisów internetowych jest szczególnie przydatna użytkownikowi w momencie, gdy oryginalna strona WWW jest chwilowo niedostępna. Jeśli ze względu na zbyt duże obciążenie serwerów nie można uzyskać dostępu do strony, z pomocą ponownie przychodzi caching. Choć wskazane przykłady mogą razić pewnym uproszczeniem z punktu widzenia procesów technologicznych, pozwalają jednak na oddanie samej specyfiki usługi.

Funkcjonowanie cachingu nie jest motywowane dokonaniem uszczerbku dla uprawnień twórców. Zostało ono podyktowane jedynie rozwiązaniami technologicznymi. Wykorzystywanie tej usługi należy uznać za normalny sposób korzystania z chronionych prawem autorskim dóbr niematerialnych. Zdaniem wielu ograniczenie możliwości stosowania cachingu nie wpłynęłoby raczej na większy zakres ochrony autorów w Internecie. Z pewnością przyczyniłoby się jednak do spowolnienia pracy sieciowych usług, a co za tym idzie negatywnych konsekwencji dla handlu elektronicznego. Obecnie zasadą pozostaje, że nikt nie odnosi bezpośrednich korzyści majątkowych poprzez używanie serwerów cache.

Dyrektywy i ustawy

Kres wątpliwości prawników przyniosła dyrektywa unijna z 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów prawa autorskiego i praw pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym. Znalazł się w niej przepis, z którego wynika, że tworzenie kopii tymczasowych w ramach cachingu wchodzi w zakres tzw. dozwolonych użytków. Oznacza to, że w takim przypadku nie ma mowy o naruszeniu prawa. Zapis ów można uznać za swego rodzaju dopełnienie przepisów dyrektywy z 8 czerwca 2000 r. o handlu elektronicznym, zakładających wyłączenie ewentualnej odpowiedzialności prawnej podmiotów świadczących usługi cachingowe, pod warunkiem że nie modyfikują one danych. Analogiczny zapis znalazł się w rodzimej Ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną (zob. ramka). Ponadto wiosną 2004 r. w rodzimym prawie autorskim pojawił się przepis odnoszący się do cachingu. Zgodnie z art. 231 tejże ustawy nie wymaga zezwolenia twórcy, przejściowe lub incydentalne zwielokrotnianie utworów, niemające samodzielnego znaczenia gospodarczego, a stanowiące integralną i podstawową część procesu technologicznego oraz mające na celu wyłącznie umożliwienie: przekazu utworu w systemie teleinformatycznym pomiędzy osobami trzecimi przez pośrednika lub zgodnego z prawem korzystania z utworu.

Sformułowanie przepisu już na etapie prac nad jego europejskim pierwowzorem budziło pewne wątpliwości. Nowe regulacje zezwalają na stosowanie technik, które są integralną częścią procesu technologicznego. Z technicznego punktu widzenia caching nie jest niezbędną usługą, choć niesie wiele pozytywnych aspektów. Równie kontrowersyjna może okazać się interpretacja w praktyce zapisu, zgodnie z którym technologia nie może stanowić odrębnego znaczenia gospodarczego. To nieostre pojęcie może być źródłem potencjalnych sporów. Od wielu lat niektóre serwisy upatrują w cachingu możliwość "przechwytywania" ruchu internautów przez operatorów stosujących kopie lokalne.

Bez modyfikowania...

Pewne kontrowersje wywołuje caching połączony z modyfikacją przechowywanych kopii. Dopóki usługodawca nie zmienia zawartości dokumentu, dopóty nie będzie można mu zarzucić naruszenia przepisów prawa autorskiego. Rozpowszechnioną praktyką pozostaje jednak tworzenie kopii lokalnych, w których mogą znaleźć się nieco zmodyfikowane informacje. Wystarczy choćby dodatkowe oznaczenie, że strona WWW jest jedynie kopią. Z punktu widzenia przepisów prawa autorskiego mamy tu do czynienia z naruszeniem integralności utworu, wyszukiwarki z reguły nie uzyskują uprzedniej zgody na takie kroki. Wątpliwości może budzić zagadnienie, czy sama zgoda na indeksację zasobów witryny jest równoznaczna z przyzwoleniem na modyfikowanie jej zawartości w trakcie umieszczania strony w serwerach cache.

... i nie za długo

Kontrowersje przynosi ponadto zbyt długie przechowywanie stron WWW w ramach cachingu, zwłaszcza gdy serwis jest regularnie aktualizowany. Nieregularne odświeżanie kopii tymczasowych może być podstawą zarzutów właścicieli serwisów internetowych. Dlaczego? Odwiedzający kopię mogą odnieść mylne wrażenie, że wiadomości opublikowane na stronie nie są publikowane na bieżąco, co z oczywistych względów odbije się na popularności witryny. Nawet wprowadzenie wspomnianego już artykułu 231 prawa autorskiego w polskim prawie nie usuwa w tym przypadku ewentualnej odpowiedzialności za naruszenie osobistych praw autorskich, np. prawa do zachowania integralności utworu czy oznaczania go swoim imieniem i nazwiskiem.

Kopie treści komercyjnych

Jeszcze bardziej kontrowersyjne pozostaje umieszczanie w serwerach cache kopii dokumentów dostępnych w płatnych serwisach. Nawet jeśli nie dochodzi tu do zmian kopiowanych zasobów, jest to ewidentne naruszenie prawa. Skoro zasoby wprowadzono do sieci jako płatne, nic nie uprawnia podmioty świadczące usługi cachingu do wprowadzania darmowej alternatywy. W roku 2003 New York Times skutecznie zablokował możliwość umieszczania przez Google w serwerach cache płatnych artykułów. Biorąc pod uwagę rodzime przepisy, bez wątpienia można skutecznie sprzeciwiać się takim praktykom. Skuteczne przy tym mogą okazać się rozwiązania techniczne, a nawet uniemożliwienie indeksowania określonych zasobów witryny. Zupełnie inną kwestią pozostaje to, że niewiele serwisów zdecyduje się na zakazanie indeksowania ich stron przez wyszukiwarki. Oznaczałoby to pozbawienie się atrakcyjnej pozycji w rankingach popularności na własne życzenie.

Podsumowanie

Caching niepołączony z modyfikacją tymczasowych kopii jest powszechnie wykorzystywaną metodą ułatwiania dostępu do internetowych zasobów. Proces oparty jest na automatycznym tworzeniu kopii. Z uwagi na to nie stanowi wkroczenia w uprawnienia autorów prac udostępnianych w sieci. Okres przechowywania dokumentów w cache-serwerach zależy od konkretnej sytuacji. Z punktu widzenia interesów webmasterów szczególnie istotne pozostaje regularne odświeżanie kopii. Operatorzy wykorzystujący caching powinni z kolei wystrzegać się sytuacji, w których udostępniają jako kopie tymczasowe płatne zasoby internetowe.

Wyłączenie odpowiedzialności usługodawcy z tytułu cachingu w rodzimym prawie

Zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto transmitując dane oraz zapewniając automatyczne i krótkotrwałe pośrednie przechowywanie tych danych w celu przyspieszenia ponownego dostępu do nich na żądanie innego podmiotu:

  • nie usuwa albo nie modyfikuje danych
  • posługuje się uznanymi i stosowanymi zwykle w tego rodzaju działalności technikami informatycznymi określającymi parametry techniczne dostępu do danych i ich aktualizowania oraz
  • nie zakłóca posługiwania się technikami informatycznymi uznanymi i stosowanymi zwykle w tego rodzaju działalności w zakresie zbierania informacji o korzystaniu ze zgromadzonych danych.
Nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto przy zachowaniu wyżej wymienionych warunków niezwłocznie usunie dane albo uniemożliwi dostęp do przechowywanych danych, gdy uzyska wiadomość, że dane zostały usunięte z początkowego źródła transmisji lub dostęp do nich został uniemożliwiony, albo gdy sąd lub inny właściwy organ nakazał usunięcie danych lub uniemożliwienie do nich dostępu.


TOP 200