Twórczość i bogactwo

Na naszych oczach rodzi się społeczeństwo hiperkomunikacyjne, które jest efektem pomnożenia twórczości przez szybkość komunikacji, masowość i potęgowy rozkład relacji społecznych.

Na naszych oczach rodzi się społeczeństwo hiperkomunikacyjne, które jest efektem pomnożenia twórczości przez szybkość komunikacji, masowość i potęgowy rozkład relacji społecznych.

Juergen Habermas, autor "Theorie der Kommunikativen Handelns" - teorii działania komunikacyjnego - napisanej jeszcze przed ćwierćwieczem, gdy Internet dopiero raczkował, prognozował narodziny wspólnot komunikacyjnych, czyli nowej kultury, w której intersubiektywność i kolektywna inteligencja prowadzić będą do wzajemnego porozumienia jednostek bez przymusu. Będzie ta kultura rodzić nowe tożsamości i nowe obywatelstwa wyłamujące się ze starej kultury.

Następny krok to hiperkomunikacja. Można zapytać, po co ten nowy szyld, skoro już mamy ich tyle: społeczeństwo informacyjne, sieciowe itd. Ten pierwszy jednak coraz mniej nam mówi, stał się ideologiczny. Z kolei Castellsa "społeczeństwa sieciowego" - który to termin dziś najbardziej uznany - nie można uznać za synonim społeczeństwa hiperkomunikacyjnego.

Imperatyw hiperkomunikacyjności odnosi się do każdej struktury społecznej - sieciowej, hierarchicznej czy rynkowej. Zresztą sam Castells nie absolutyzuje sieci jako czystego modelu organizacji społecznej; mówi o tworach hybrydycznych, np. hierarchiczno-sieciowych. Gdyby w świecie społecznym zapanowały same sieci, to z pewnością nie byłaby to najbardziej efektywna forma; pojawiłaby się bowiem konkurencja między nimi, pochłaniająca ich energię. Istnieje pogląd (wyrażony przez K. Pietrowicza w pracy doktorskiej "Społeczeństwo sieciowe. Wokół teorii Manuela Castellsa"), że największą dynamikę zarówno w świecie przyrody, jak i w świecie społecznym wykazują "krzyżówki", często o cechach mutantów. Takie mutanty także są poddane imperatywowi hiperkomunikacji.

Stawiam hipotezę, że owa hiperkomunikacja to logiczny etap rozwoju kapitalizmu; jego nowy duch. Nie jest tym duchem już od dawna etyka protestancka, a właśnie komunikacja i kultura. Od kiedy cywilizacja kapitalizmu porzuciła fazę biurokracji i gigantyzmu, to pojawiła się potrzeba wykorzystania mocy komunikacji.

Procesy wytwórcze w organizacjach hierarchicznie "wysmukłych" są bardziej odporne na przepływy informacji. Sieci, które natychmiast i ciągle reagują na zachowania innych systemów w czasie rzeczywistym, bardzo ułatwiają przepływy informacji/wiedzy, pieniądza, innowacyjności, pracy, kapitału ludzkiego. Coraz gęstsza sieć bankomatów, coraz tańsze i niezawodne komórki, tanie linie lotnicze itp. ułatwiają nam życie (choć po drodze to i owo komplikując), ale najważniejsze, że te wszystkie sieci intensyfikują przestrzeń przepływów, która jest przestrzenią hiperkomunikacji. Z tego czerpie się dziś największe zyski: z przemieszczania się ludzi i symboli, z połączeń - stąd transport i teleinformatyka to sztandarowe dziedziny infrastruktury dzisiejszego kapitalizmu, potrzebne do ciągłego mnożenia połączeń oraz produkcji i modyfikacji znaczeń (reklama: tożsamość, status, przynależność itp.). Przemysł informatyczny zapewnia długofalowo wzrost gospodarczy "sam z siebie". Wymusza go postęp techniczny dzięki nowym, bardziej wydajnym i relatywnie coraz tańszym narzędziom. Z tego płyną zyski: z przemieszczania się - stąd teleinformatyka jest najważniejszym wehikułem, bowiem zakłada ciągłe mnożnie połączeń i produkcję znaczenia (tożsamość, status, przynależność). Technologie muszą być coraz bardziej "friendly" - łatwiejsze i prostsze w obsłudze, bo ludzie mają coraz mniej czasu, żeby realizować swój "zakupoholizm".

Struktury hierarchiczne są mniej efektywne z punktu widzenia szybkości przepływu informacji. Sieciowe kompetencje stają się istotnym elementem kapitału ludzkiego. W cenie są pracownicy obdarzeni darem łatwej komunikacji z innymi. Dzięki temu mniej liczy się pozycja w strukturze organizacji, a bardziej, jak to się ładnie za Oceanem mówi - "gift of connecting people".

Kreatywne miasta

Dwa parametry są ważne dla wyjaśnienia natury współczesnego biznesu: komunikacja pomnożona przez twórczość i innowacyjność oraz szybkość. Bez komunikacji nie ma twórczości, której parametrami są innowacyjność, mobilność, responsywność, dyspozycyjność, elastyczność. W okablowanym świecie możemy uzyskać błyskawiczne informacje z banków danych. Wynika z tego obfitość krzyżujących się inspiracji interdyscyplinarnych. Różne dziedziny wiedzy zapładniają się wzajemnie ideami i pomysłami. Kreatywność ogromnie wzrasta, tempo innowacji ulega wielkiemu przyspieszeniu.

Kluczowa kategoria ekonomii, jaką jest cena produktu - podstawa konkurencyjności, ustępuje miejsca innowacjom jako najważniejszemu jej kryterium. W porównaniu z ziemią (która się nie starzeje), maszynami, które się starzeją, ale wolniej, wiedza bardzo szybko się starzeje, co potwierdza codziennie rynek, który wsysa produkty i usługi o coraz większej zawartości wiedzy. Defizykalizacja przestrzeni wyraża się m.in. w defizykalizacji własności (własność intelektualna staje się najważniejsza). Efektywność i produktywność komunikacji zależą w decydującym stopniu od gęstości sieci relacji społecznych. Jest ona największa w skupiskach ludzkich, jakimi są miasta, i sieci komputerowe tej socjografii w zasadniczym stopniu nie zmieniają.

W znakomitym Raporcie Specjalnym Computerworld "Informatyka w mieście" (styczeń br.) znaleźć można dość wyczerpujące wyjaśnienie fenomenu kreatywności miast. Dorzucę tu swoje trzy grosze. Miasta powstały jako efekt koncentracji ludzkiego wysiłku i wyobraźni, w nich narodziły się fundamentalne dla rozwoju ludzkości myśli i dzieła kultury oraz największe odkrycia, które stały się zaczątkiem nowych sposobów organizacji społecznej, wytwarzania i tworzenia.

Koncentracja działalności ludzkiej we wszystkich sferach życia pozwala odpowiadać ludziom na złożone wyzwania, przyspieszać dyfuzję myśli, oferuje wielość wyborów, dzięki którym każdy może realizować swoje zindywidualizowane aspiracje i potrzeby (o czym pisała E. Wysocka w opracowaniu "Strategia rozwoju wielkich miast" w 1995 r.).

Koncentracja potencjałów twórczych wyzwala konkurencję, jeśli system polityczny tego nie blokuje. Liczą się wybitne umysły, ale ważna jest także suma indywidualnych wkładów innowacyjnych i twórczych. Konkurencja wymusza szybkość reagowania na nowe wyzwania i potrzeby. W rezultacie miasta są centrami kapitału ludzkiego, twórczości, tworzenia bogactwa, innowacji, generowania i transmisji nowej wiedzy; dysponują największą i najbardziej zróżnicowaną infrastrukturą kulturalną, edukacyjną, technologiczną, informacyjną - słowem: kulturotwórczą. Uniwersytety, centra badawcze, artystyczne itp. są węzłami noosfery - sfery ducha i intelektu. Miasta odgrywają także najważniejszą rolę w obywatelskiej integracji różnorodnych grup społecznych itp.


TOP 200