Twitter wygrywa starcie z rządową agencją USA

Twitter wszedł kilka dni temu w spór z rządem amerykańskim – a konkretnie z U.S. Department of Homeland Security (Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA) – gdyż nie zgodził się z żądaniem ujawnienia, kto jest właścicielem jednego z kont założonych na witrynie twitter.com.

Firma oddała dwa dni temu sprawę do sądu argumentując, że nigdy nie zgodzi się na to, aby jakakolwiek agencja rządowa miała prawo wglądu ot tak sobie na żądanie – bez podania ważnej przyczyny upoważniającej ją do podjęcia takiego kroku - do poufnych informacji o użytkownikach korzystających z jego usług.

Twitter napisał w pozwie skierowanym do sądu federalnego w San Francisco, że dwie rządowe agencje USA - U.S. Department of Homeland Security i U.S. Customs and Border Protection – zażądały, aby podać im kto jest właścicielem konta @alt_uscis. Jest to jedno z wielu kont, jakie zostały założone na witrynie twitter.com po wyborze Donalda Trumpa na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Są to bardzo często użytkownicy kontestujący wybór Trumpa i ostro krytykujący jego prezydenturę.

Zobacz również:

Żądanie podania właściciela konta @alt_uscis wpłynęło do Twittera dokładnie 14-go marca. Twitter odmówił powołując się na konkretny przepis: 19 U.S. Code § 1509. Precyzuje on dokładnie, że z żądaniem takim można wystąpić wyłącznie wtedy, gdy istnieją dowody czy uzasadnione podejrzenie, że właściciel konta wszedł w kolizję z prawem. Żądanie takiego wymogu prawnego nie spełnia, dlatego Twitter zdecydował się oddać sprawę do sądu.

Jeśli są przyznałby rację Twitterowi, byłby to ważny precedens, na który mogłyby się powoływać kolejne firmy, od których różne agencje rządowe chciałyby wydobyć w przyszłości podobne formacje.

Nie dojdzie jednak do tego, gdyż wczoraj agencja U.S. Department of Homeland Security zrezygnowała z żądania, w związku z czym Twiitter wycofał pozew. W opinii ekspertów oznacza, jak bardzo żądanie podania takich informacji jest niekonstytucyjne i sąd prawie na sto procent przyznałby rację Twitterowi.


TOP 200