Trzy, dwa, jeden... znikamy!

Informacja przychodzi e-mailem albo za pośrednictwem internetowego komunikatora. Czas, miejsce i zadanie do wykonania. Potem czeka się na ten właściwy moment. Synchronizacja zegarków, rozeznanie i start. Wejście jest nagłe, postronne osoby- zszokowane. To flash mob - ''błyskawiczny tłum''- pomysł na spontaniczną manifestację ludzi Internetu w ''realu''.

Informacja przychodzi e-mailem albo za pośrednictwem internetowego komunikatora. Czas, miejsce i zadanie do wykonania. Potem czeka się na ten właściwy moment. Synchronizacja zegarków, rozeznanie i start. Wejście jest nagłe, postronne osoby- zszokowane. To flash mob - ''błyskawiczny tłum''- pomysł na spontaniczną manifestację ludzi Internetu w ''realu''.

Utrzymanie wydarzenia w tajemnicy to podstawa. Sednem spotkania "błyskawicznego tłumu" jest zaskoczenie, zabawa, manifestacja, a celem - poczucie jedności bycia w grupie, nierzadko składającej się w większości z osób widzących się pierwszy raz w życiu.

Trzy, dwa, jeden... znikamy!

Zaczęło się w Nowym Jorku. Pierwsza niezwykła demonstracja internautów odbyła się w czerwcu minionego roku. Pomysłodawcą był tajemniczy Bill. To on przesłał e-maile do 50 osób. Przybyli wszyscy. Spotkanie miało miejsce przy jednym ze sklepów na Manhattanie. Od tamtego wydarzenia ruszyła machina błyskawicznego tłumu. Spontaniczne zebranie ponad stu osób w sklepie z meblami - sprzedawcy nie mogli uwierzyć w to, co widzą: zamieszanie, spłoszeni klienci, tłum pytający o ten sam dywanik. Później spotkanie zainicjowano w sklepie z butami w Soho - uczestnicy udawali, że przyjechali z wycieczką autokarową z Maryland.

Dalej to już była lawina: Central Park i tłum wydający z siebie ptasie odgłosy; Rzym: sklep z muzyką i książkami, potężna grupa osób pytająca o nieistniejące tytuły; Londyn: trzystu ludzi oblegających sklep z meblami tuż przed jego zamknięciem, Oxford: grupa skandujących i bijących brawo. Wszystkie wydarzenia trwały kilka minut, a tłum znikał tak szybko, jak szybko się pojawił. Wydawało się, że to szaleństwo prędko się skończy, wygaśnie w odległych krajach, zanim trafi do nas. Tymczasem niespodzianka. W dużych miastach już zawiązały się błyskawiczne grupy. W sieci napotykam ogłoszenie: "Nowa Galeria Handlowa MADISON, naprzeciwko hotelu Mercure, przybywamy przed sklep Diverse kilka minut przed 16.00 i równo z wybiciem 16.00 gimnastykujemy się!". Sprawdzam datę - spotkanie odbyło się dwa miesiące temu, inicjator wydarzenia komentuje: "Przechodnie, ochrona, personel osłupieli ze zdziwienia". Szukam dalej, jest i newsletter. Chwilę po zapisaniu się na listę subskrypcyjną przychodzi wiadomość: "Na ostatnim flash mobie było 200 osób w Warszawie i po 70 w innych miastach :) Na następnym może 300?" i w zakończeniu przestroga: "PAMIĘTAJ O JEDNYM! - na stronie umieszczamy tylko i wyłącznie przybliżoną datę następnego flash moba. Dokładne instrukcje TYLKO poprzez tę subskrypcję!!!". Pozostaje więc tylko czekać cierpliwie na sygnał.


TOP 200