Trudny kompromis

Mimo rosnącej inflacji analitycy nie spodziewają się zaostrzenia polityki pieniężnej. Przyczyną są obawy przed skutkami spowolnienia gospodarki światowej.

Styczeń był kolejnym miesiącem inflacyjnego przyspieszenia. Po 4-proc. inflacji w grudniu, w styczniu indeks cen konsumpcyjnych podskoczył do 4,3%. Stało się to za sprawą szybko drożejącej żywności, ale również energii oraz usług komunalnych (wywóz nieczystości, zaopatrzenie w wodę, najem mieszkań). Ceny żywności i paliw rosną na całym świecie, polityka pieniężna nie ma na nie bezpośredniego wpływu. Z punktu widzenia presji inflacyjnej kluczowe znaczenie ma inflacja bazowa netto, liczona bez tych pozycji. Wiadomo, że w grudniu inflacja bazowa netto wzrosła w porównaniu z listopadem z 1,6% do 1,7%. Styczniowej jeszcze nie znamy. Zostanie opublikowana w marcu. Opóźnienie jest spowodowane zmianami struktury wag towarów i usług, których GUS dokonuje na początku każdego roku. Jednak z wyliczeń dokonanych przez analityków BRE Banku wynika, że inflacja bazowa w styczniu znów wzrosła, i to aż do 2,2%. Potwierdza to obawy, że presja inflacyjna nasila się z każdym miesiącem.

Sprawcą są przede wszystkim szybko rosnące płace, które styczniu zwiększyły się o 11,5%. Oznacza to, że grudniowy spadek dynamiki wynagrodzeń był tylko zjawiskiem jednorazowym. Analitycy nie mają raczej wątpliwości, że ten rok upłynie pod znakiem nacisków płacowych i podwyżek. W sektorze publicznym żądają ich coraz to nowe grupy zawodowe, a w sektorze prywatnym z powodu niedoboru odpowiednio kwalifikowanych pracowników, pracodawcy są zmuszeniu podnosić wynagrodzenia. Jeszcze szybciej niż płace zwiększa się fundusz płac, bo gwałtownie rośnie dynamika zatrudnienia. W grudniu wyniosła ona 4,9%, a w styczniu już 5,9%. Z jednej strony świadczy to dobrze o koniunkturze i o kondycji firm ekonomicznej, z drugiej jest źródłem rosnącej presji inflacyjnej.

Zdawałoby się, że w takich okolicznościach Rada Polityki Pieniężnej powinna reagować zdecydowanie i ostro. Jednak analitycy nie spodziewają się zaostrzenia polityki pieniężnej. Przyczyną jest spodziewane spowolnienie gospodarki światowej w tym europejskiej, spowodowane kryzysem w amerykańskim sektorze nieruchomości i zawirowaniami na rynkach finansowych. Europejski Bank Centralny prawdopodobnie będzie obniżał stopy procentowe. Jeśli RPP miałaby konsekwentnie kontynuować rozpoczęty w ubiegłym roku cykl podwyżek, różnica w oprocentowaniu mogłaby doprowadzić do nadmiernego umocnienia się złotego. Wielu ekonomistów oczekuje jednak, że w marcu RPP podwyższy stopy o 0,25 pkt. proc. Co dalej, nie wiadomo. Niektórzy uważają, że Rada będzie gotowa zaakceptować okresowo wyższą inflację. Według prognoz, najwyższa inflacja czeka nas w pierwszym kwartale, potem dynamika cen zacznie słabnąć. Średnioroczna inflacja ukształtuje się jednak na dość wysokim poziomie około 4%.


TOP 200