Totalna mobilizacja

''Jutro będziemy inaczej kupować, sprzedawać, żyć i pracować'' - pod takim hasłem odbywały się tegoroczne targi CeBIT. Wiąże się ono z przewidywaniami, że w niedalekiej przyszłości ''wszystko będzie przenośne i zminiaturyzowane''.

''Jutro będziemy inaczej kupować, sprzedawać, żyć i pracować'' - pod takim hasłem odbywały się tegoroczne targi CeBIT. Wiąże się ono z przewidywaniami, że w niedalekiej przyszłości ''wszystko będzie przenośne i zminiaturyzowane''.

Kanjo Take, japoński fotografik, na co dzień pracujący w Hamburgu, podczas targów CeBIT 2004 rozgościł się w specjalnie urządzonym studiu fotograficznym na stoisku Olympusa. Do udziału w sesji zdjęciowej zaprosił dwie modelki - Louise Kasprik i Sarah Block - stale współpracujące z Yves Saint Laurentem i Alexandrem McQueen. Kanjo Take fotografował je w różnych układach choreograficznych z grupą tancerzy. Następnie sprawdzał efekt pracy na monitorze komputera.

Najlepsze były drukowane na wielko-formatowych drukarkach. "Aparat cyfrowy umożliwia zobaczyć natychmiast, czy kadr wart był zachodu. Technika poszła na tyle do przodu, że nawet zdjęcia dużego formatu można robić aparatem cyfrowym" - mówi.

Stoiska producentów sprzętu fotograficznego zostały opanowane przez cyfrowe różnej klasy i przeznaczenia. Z kolei w halach, w których tradycyjnie wystawiały się firmy telekomunikacyjne, dominowały telefony komórkowe i rozwiązania mobilne także wyposażone we własne aparaty fotograficzne i . Czy to jeszcze CeBIT? Jak najbardziej. Tyle że w postaci technologii informatycznych "wysoko przetworzonych". Prawdziwy hi-tech, w którym z rzadka pojawia się tradycyjny komputer, a jeśli już, to "roznegliżowany", otwarcie pokazujący swoje wnętrze lub z monitorem w drewnianej obudowie, idealnie pasującej do mahoniowych mebli w gabinecie prezesa.

Coś nam ciąży

Tygodnik Computerwoche opublikował w targowym wydaniu specjalnym charakterystyczny rysunek. W balonowej gondoli czekają na start Gerhard Shroeder, kanclerz Niemiec, i Willi Berchtold, prezes Niemieckiej Izby Technologii Informacyjnych, Telekomunikacji i Nowych Mediów BITKOM. Nie mogą się doczekać, kiedy wzbiją się w powietrze. To jest jednak niemożliwe, ponieważ ich lot powstrzymują worki symbolizujące recesję, opłaty za koncesje na UMTS, reformę finansów publicznych i offshore outsourcing.

Podczas ceremonii otwarcia Gerhard Shroeder nakreślił różaną przyszłość niemieckiej gospodarki. Oczywiście, kluczem jest wdrożenie programu Agenda 2010, niemieckiego odpowiednika planu Hausnera. "Sektor IT wróci na ścieżkę wzrostu po chwilowym zastoju. Rządowe serwisy internetowe będą dostępne z wykorzystaniem podpisu elektronicznego" - deklarował. Zapowiedział także wprowadzenie elektronicznych dokumentów tożsamości i kart ubezpieczenia zdrowotnego, na których znajdzie się historia przebytych chorób pacjenta. Tymczasem Willi Berchtold ocenił, że rynek ICT na świecie wzrośnie o 4%, w Europie - o 3%, a w Niemczech - o 2,5%.

Jeśli jednak potraktować CeBIT jako barometr gospodarki, to urzędowy optymizm nie przekłada się na zainteresowanie targami. Trzeci raz z rzędu na targach wystawcy zarezerwowali mniej miejsca i zwiedziło je mniej ludzi. W tegorocznej wystawie wzięło udział 6411 wystawców (prawie 200 mniej niż przed rokiem). Zajęli oni 325,5 tys. m<sup>2</sup> (24 tys. m2 mniej niż w 2003 r.). Swój udział w targach CeBIT zwiększyły tylko firmy z Chin, Tajwanu i Korei Południowej. A Polska? Na targach pojawiło się mniej wystawców niż przed rokiem, tylko 21. Godną uwagi ekspozycję miał ComArch, który promował swoje rozwiązania pod wdzięcznymi hasłami a' la James Bond - Your network never dies. Z drugiej strony polskie firmy, które odważyły się pojechać do Hanoweru - niektóre wystawiają się tam regularnie od lat - zasługują na szczególne wyróżnienie. Tej odwagi i pomysłu na biznes w Unii Europejskiej brakuje największym polskim firmom, których noga nigdy nie stanęła na CeBIT.

Warto spojrzeć na jeszcze jedną statystykę, z reguły pomijaną w relacjach. Czego było najwięcej na tegorocznych targach CeBIT? Po pierwsze, oprogramowania i usług (2058 wystawców), po drugie, sprzętu i wyposażenia IT (1706), po trzecie, rozwiązań telekomunikacyjnych, sieci bezprzewodowych i telefonii komórkowej (1294).

Najszybciej rośnie trzecia grupa wystawców. World goes to mobile to kolejne hasło, które opanowało w tym roku Hanower.

Mniejsze i przenośne

W ocenie zwiedzających i wystawców pojawiło się nowe podejście do sprzedaży produktów masowych. Kserokopiarki, drukarki, skanery nie sprzedaje się już jako urządzenia, lecz jako rozwiązania biznesowe (business solutions). Jeśli ten trend zostanie podtrzymany, to w kolejnych latach możemy mieć do czynienia z przedstawianiem zwykłych gadżetów - odtwarzaczy MP3 czy kamer i aparatów - jako część rozwiązań biznesowych. Możliwe będzie przejście od traktowania zakupu tego typu produktów jako entertainment do ich kupowania jako investment. Nareszcie pojawiła się szansa, że hasło "bezprzewodowe" będzie odpowiadało prawdzie. Ileż to razy nabieraliśmy się na kupno myszy bezprzewodowej, która - owszem, pozwalała na obsługę komputera z odległości 6 m - ale do komputera trzeba było podłączyć odbiornik na długim kablu. Na CeBIT Logitech zaproponował prawdziwe mobilne i bezprzewodowe rozwiązanie - odbiornik fal radiowych niezbędny do obsługi myszki jest wpinany bowiem do portu USB.

Stąd już krok do telefonu komórkowego w formie długopisu, który zaprezentował Siemens mobile. PenPhone oferuje wszystkie standardowe funkcje komórki, pozwala jednak też m.in. na wprowadzanie numerów do książki telefonicznej poprzez "napisanie" ich na dowolnej powierzchni. Dzięki wbudowanej funkcji rozpoznawania pisma odręcznego użytkownik może przygotowywać także wiadomości tekstowe SMS, tak jakby pisał je długopisem. Niezależnie od powierzchni PenPhone zinterpretuje ruch ręki jako wpisywane słowa i wprowadzi je bezpośrednio do edytora komunikatu SMS. Podobno ten pierwszy telefon w kształcie długopisu ma wyznaczyć nowe standardy w miniaturyzacji i ergonomii przenośnych urządzeń komunikacyjnych. Nie wiadomo jednak jeszcze, kiedy rozpocznie się produkcja seryjna modelu PenPhone.

Komórka w długopisie, aparat cyfrowy w komórce, komórka w telewizorze? Na pomysł wykorzystania telewizora na potrzeby usług sieciowych wpadł Siemens ICN. Operatorzy sieciowi są bowiem w stanie zaoferować klientom pełną gamę usług sieciowych udostępnianych na domowych telewizorach za pośrednictwem łącza DSL. Usługi te obejmują możliwość pobierania filmów, teledysków i gier bezpośrednio z sieci, a także dostęp do Internetu, poczty elektronicznej, usług SMS i MMS oraz wideofonii z wykorzystaniem telewizora.