Toshiba zwalnia Amerykanów z pracy

Toshiba posiada trzy duże fabryki w Stanach Zjednoczonych.

Toshiba posiada trzy duże fabryki w Stanach Zjednoczonych. Największa, zatrudniała do niedawna blisko 1700 osób. Mieści się w Irving, Calif., i produkuje laptopy. Fabryka w Mitchell, South Dakota wytwarza toner do kserografów - fabryka w San Jose, Calif., napędy do dysków. Pozycja firmy jest bardzo mocna na amerykańskim rynku. Toshiba jest głównym dostawcą laptopów i notebooków kompatybilnych z IBM- me. Japońskiemu producentowi udało się do zeszłego roku opanować 20% amerykańskiego rynku w tym zakresie. Drugie miejsce zajął Compaq (15% wartości rocznej sprzedaży komputerów tego typu w USA); dwa następne miejsca zdobyły Tandy i Groupe Bull, oba przedsiębiorstwa po 10% rynku. Z wielu powodów Toshiba nie jest zadowolona z tego, co zdobyła w USA. Przede wszystkim dlatego, że jest najbardziej narażona na efekty wojny celnej prowadzonej przez rządy Japonii i USA. Do niedawna komputery amerykańskie były w ogóle nie dopuszczane do użycia w państwowych instytucjach w Japonii. Ostatnio zakaz został zniesiony, ale zabrakło zamówień. Amerykanie uważają, że Japonia stosuje nieustępliwe bariery celny, i że rząd amerykański powinien jej odpłacać tą samą monetą. W jakimś zakresie polityka taka przynosiła dobre rezultaty, bo powodowała inwestycje Toshiby w Ameryce. W 1987, gdy tylko laptopy stały się popularne w USA, rząd amerykański wprowadził cło zaporowe w wysokości 100% ceny produktu. Toshiba przeniosła produkcję T3100 do Irving w Kaliforni. W krótkim czasie fabryka osiągnęła potencjał produkcyjny 25 tys. laptopów miesięcznie. Niemal jednocześnie przyłapano jednak filię Toshiby, Toshiba Machine Co., na sprzedaży obrabiarek do produkcji cichych śrub napędowych dla radzieckich łodzi podwodnych. Ta transakcja jawnie gwałciła porozumienie na temat ograniczenia eksportu urządzeń o znaczeniu strategicznym. Amerykanie mieli pretekst, by ukarać Toshibę. Wprowadzono trzyletnim ograniczenie zakupu jej produktów. Termin zakazu upłynął ostatniego grudnia 1991. Amerykanie zeszłym roku wprowadzili jednak antydumpingowe cło na płaskie ekrany z aktywną matrycą. Tu się jednak przeliczyli. Wprowadzili tak wysoką zaporę celną, że Japończykom bardziej się opłaca sprowadzanie gotowych komputerów produkowanych w Ome, niż uiszczanie cła za kosztowny komponent. W tej chwili fabryka w Irvine produkuje 20 tys. laptopów miesięcznie, a fabryka w Ome 15 tys. Produkcja z Ome przeznaczona była na rynek wewnętrzny. Japończycy jednak grożą, że część produkcji przeznaczą teraz na eksport. By groźby nie brzmiały całkiem pusto, zwolniono już 10% pracowników w Irving. Nie pozbawiony talentu dyplomatycznego szef fabryki w Kaliforni mówi, że winna jest głównie recesja w Ameryce.


TOP 200